czwartek, 9 października 2014

Część 7
Najświętsza Maria Panna



Spośród wszystkich stworzeń w Katolickiej religii, największą czcią jest otoczona Maria, matka Pana Jezusa, doznając czci i uwielbienia przewyższającej cześć oddawanym wszystkim świętym i aniołom. Kościoły są nazywane różnymi odmianami Matki Boskiej np. Matka Boska Bolesna, Matka Boska Różańcowa, Jasnogórska i innego tego typu odmiany.
Każdy katolik gdy jest wprowadzony w życie kościoła, uczy się czci i kultu oddawanego Matce Najświętszej. Istnieją specjalne litanie Maryjne wywyższające i opiewające jej osobę oraz specjalne nabożeństwa w niektórych miesiącach roku np. w maju, październiku. Urządza się pielgrzymki do jej sanktuariów, papieże i biskupi koronują jej obrazy, oraz oddają kościół w jej święte ręce, nazywając ją Królową. Katolicy wierzą że Maria, dobra matka ma specjalne przywileje u Syna Bożego i stąd uznają jej pośrednictwo u Syna. Głosi się często nieoficjalne hasło: „przez Marię do Chrystusa”. Każda sobota jest jej specjalnym świętem. Modlitewniki kościelne obfitują w modlitwy do Marii, a śpiewniki w hymny pochwalne. Kult jej jest wszechstronny i silnie rozwinięty. Stanowisko Marii w liturgii Katolickiej wyjaśnia nam ksiądz Wierusz Kowalski w książce „Liturgika” na stronie 248, pisze on mianowicie:
„Blisko 1/3 roku kościelnego jest pod znakiem kultu Maryjnego”.
Więc stanowisko Marii jest dosyć wybitne. O jej wybitnym stanowisku świadczą nadawane tytuły: Szafarka Łask, Matka Miłosierdzia, Ucieczka Grzeszników, Królowa Nieba, Pocieszycielka Strapionych, Pośredniczka nasza, Orędowniczka nasza, Pani nasza, Niepokalanie Poczęta, Zawsze dziewica, Najświętsza Matka, Wszechorędowniczka, Współodkupicielka, Przeczysta Panna, Bogurodzica, Królowa Polski, Pośredniczka Łask Wszelkich, Matka ludzi, Matka Świętego Kościoła, Niepokalany Rycerz Bożego Słowa, Święta Boża Rodzicielka, Święta Boża Karmicielka, Matka Łaski Bożej.
Więc Maria ma wiele imion. Kościół pewne z tych tytułów imion zdogmatyzował i ubrał je w dogmaty, my zaraz te dogmaty poznamy. Występują 4 główne dogmaty. W tej chwili określamy stanowisko Marii w liturgii kościoła i stwierdzamy że jest ono bardzo wybitne. Święty Izydor głosi:
„Maria jest cudem na cudami i nic z tego co istnieje, nawet TRON BOGA, nie jest wspanialszy”
Studiując wszystkie dogmaty i określając je w stosunku relacji do Słowa Bożego, stwierdzimy że kult ten jest pozbawiony absolutnie sensu, jest pozbawiony swego uzasadnienia w stosunku do Pisma Świętego. Chciałbym kilka takich luźnych uwag na początek powiedzieć. W którym miejscu Pan Jezus wyraził swoją wolę, aby w Jego kościele obdarzona była czcią jakaś inna osoba oprócz samego Boga? Nikt z apostołów nie wspomniał ani jednym słowem o kulcie matki Pana Jezusa. Przecież o tak ważnej rzeczy, nie zapomniałby wspomnieć apostoł Paweł czy Piotr, lub też nawet Jan który opiekował się Marią po ukrzyżowaniu Pana Jezusa.
Ale Biblia milczy, żaden apostoł nie wyraził się na ten temat. Natomiast z pomocą kościołowi przyszła żywa TRADYCJA, z jej nieomylnym autorytetem. Przez wieki były kształtowane dogmaty, kościół twierdzi że już w pierwszych wiekach Maria była obiektem czci chrześcijan. My nie pytamy jednak czy było tak po okresie po apostolskim. Patrzymy na nieomylne Pismo Święte, gdyż jest tam zawarta pewna nauka, która nie pozwala błądzić. Choćby nawet w II wieku były przejawy kultu, gdy Biblia milczy, to my również milczymy wraz z Nią. Prześledzimy w tej chwili wszystkie Katolickie dogmaty na temat Marii. Są 4 dogmaty. Pierwszy to stwierdzenie że Maria jest matką Boga. Jest to dogmat ogłoszony w 431 roku na Soborze w Efezie. Można powiedzieć że dogmat ten zapoczątkował długą ewolucję dogmatyczno-liturgiczną kultu Maryjnego. Potwierdza nam to ksiądz Wierusz Kowalski w „Liturgice” wydanej w Warszawie w 1959 roku. Pisze on tak:
„Dogmatyczne uznanie przez Sobór Efeski, że Maryja jest Bogurodzicą, stało się punktem wyjścia olbrzymiego rozkwitu świąt liturgicznych. Wówczas to obok cyklu świąt Chrystusa Pana powstał nowy cykl świąt ku czci Marii”.
Na jakich podstawach w Biblii opiera się ten dogmat?
Ojciec Augustyn Jankowski z Opactwa w Cluny, w książce pt. „Z rozważań nad nowym przymierzem” wydanej w Poznaniu w 1958 roku, pisze:
„Z samego terminu „teotokos” - Matka Boga, który wszedł do dokumentów kościelnych, nie znajdziemy oczywiście w Piśmie Świętym. Nie mniej jednak prawdę tą mamy równoznacznie wyrażoną na kartach Nowego Testamentu, i w tym sensie mowa jest tam o Maryji – jako matce Chrystusa Jezusa, który w tym źródle objawienia występuje nie tylko jako człowiek, ale jako i prawdziwy Bóg”
Więc określenie Marii jako matki Boga nie występuje w Piśmie Świętym, lecz jest terminem wprowadzonym na drodze spekulatywnego rozumowania. A rozumowanie to w zasadzie jest bardzo proste: „skoro Chrystus był Bogiem, i skoro Maria urodziła Chrystusa, wobec tego Maria była matką Bożą”. Chciałbym jednak postawić 3 zasadnicze zarzuty wobec tego dogmatu. Po pierwsze: czy Bóg może mieć matkę, jeżeli nie ma początku i końca?
Po drugie: czy stworzenie może urodzić Stwórcę? Po trzecie: czy Maria przekazała Jezusowi bóstwo, czy tylko człowieczeństwo? Katoliccy teologowie zdają sobie sprawę z tego że w Piśmie Świętym nie ma dowodów na boskość, na to że Maria jest matką Boga. Wobec tych zarzutów które wcześniej podałem, katoliccy interpretatorzy przydają Marii stanowisko szczególne, jedyne i nadludzkie, tak aby uczynić ją godną urodzenia Bożego Syna. W książce pt. „Życie Maryji Matki Bożej” wydanej w Warszawie w 1954 roku Nikolas i Dąbrowski piszą:
„Już z samego założenia jest ona matką Boga, jej boskie macierzyństwo jest całym jej ustrojem, jest nią samą, ona jest matką Boga, jak człowiek jest człowiekiem, a anioł jest aniołem, ona jedna stanowi osobną hierarchię, osobny porządek przewyższający nieskończenie wszystkie inne. Działanie Boże wyniosły ją ponad ciało i krew, jak człowiek w stanie niewinności wyniesiony był ponad grudkę ziemi z której Bóg go stworzył”.
Jednak Słowo Boże nie potwierdza tego poglądu. Kościół Katolicki nadając Marii specjalne znaczenie, mówią o jej indywidualnym, osobnym bycie, stojącym ponad innymi bytami, mówi jednocześnie że Bóg uczynił Marię godną zrodzenia Boskiego Syna, przez to że dał jej innego rodzaju naturę, w pewnym sensie.
Jednak Słowo Boże nie potwierdza tego poglądu, dlatego że List do Rzymian rozdział 8, werset 3 mówi że Jezus przyszedł w postaci grzesznego ciała, a więc człowieczeństwo Jezusa nie było pozbawione skazitelności. Oto ten fragment:
„Albowiem czego zakon nie mógł dokonać, w czym był słaby z powodu ciała, tego dokonał Bóg: przez zesłanie Syna swego w postaci grzesznego ciała, ofiarując je za grzech, potępił grzech w ciele”
A jakże czysta i niepokalanie poczęta, wyniesiona ponad ciało i krew Maria mogła dać grzeszne ciało swojemu synowi? Maria może być traktowana jako matka Syna Człowieczego i nic poza tym.
O ile dziewictwo Marii jest stwierdzone w Piśmie Świętym, o tyle twierdzenie że tak było do końca jej życia jest pozbawione sensu. Na poparcie dogmatycy katoliccy przytaczają następujące tezy. Po pierwsze stwierdzenie Marii wypowiedziane w Łukasza rozdział 1 werset 34:
„A Maria rzekła do anioła: Jak się to stanie, SKORO NIE ZNAM MĘŻA?”
Taka wypowiedź wg Kościoła Katolickiego miała wyrażać jej zamiar stałego dziewictwa. Przekazanie Marii Janowi po ukrzyżowaniu, ma wskazywać na brak własnych dzieci. Po trzecie słowa Ezechiela z 44 rozdziału, werset 2 mówiące o „bramie zamkniętej”:
„Potem poprowadził mnie z powrotem w kierunku BRAMY ZEWNĘTRZNEJ ŚWIĄTYNI, zwróconej ku wschodowi; lecz była zamknięta.
I rzekł do mnie: Ta BRAMA BĘDZIE ZAMKNIĘTA, nie będzie się jej otwierać i nikt nie będzie przez nią wchodził, gdyż Pan, Bóg izraelski, wszedł przez nią, DLATEGO BĘDZIE ZAMKNIĘTA”
Ksiądz Jankowski stwierdza że „brama zamknięta” symbolizuje „zamknięte łono Marii”. Ale w tym wersecie wyraźnie widać że chodzi tutaj o ZEWNĘTRZNĄ BRAMĘ ŚWIĄTYNI, a nie o ZAMKNIĘTE ŁONO MARII. Natomiast ten sam ksiądz Jankowski, stwierdza z ubolewaniem, że jednak w Biblii nie ma dowodów na nieustające dziewictwo Marii, mówi on następujące słowa:
„Reasumując więc dowód z Pisma Świętego na poparcie 3 składowych tez o nieustającym dziewictwie Marii, wypada stwierdzić, że dogmat ten jako całość, nie ma dotąd wystarczającego i wyczerpującego dla siebie uzasadnienia, ze strony źródła objawienia jakim jest PISMO ŚWIĘTE, lecz odwołać się musi również do TRADYCJI”
Nie należy się temu dziwić, oczywiście Biblia nigdzie nie wspomina o tym że Maria zachowała swoje dziewictwo, jest to teza obca Pismu Świętemu. Więc Kościół Katolicki musi odwołać się do Tradycji, żeby uznać tą tezę. Przyjrzyjmy się tekstom które wg Kościoła Katolickiego stanowią potwierdzenie wiecznego dziewictwa Marii. Tekst pierwszy, Łukasza rozdział 1 werset 34:
„A Maria rzekła do anioła: Jak się to stanie, skoro NIE ZNAM MĘŻA?”
Jest to werset cytowany na uzasadnienie niezłomnej woli zachowania dziewictwa. Jednak ten tekst został poddany egzegezie przez profesora Czesława Jakubca z Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, gdzie profesor w książce pt. „Stare i Nowe Przymierze” na stronie 219-220, wydanej w roku 1961 w Warszawie, napisał co następuje:
„Słowa te są dla mnie zagadkowe, i dlatego stały się podstawą przypuszczenia że Maryja i Józef zawierając związek małżeński, złożyli ślub czystości. Jest jednak rzeczą mało prawdopodobną, żeby istotnie Maryja jak również Józef złożyli ślub czystości. Przede wszystkim bowiem z treści przytoczonego wyżej pytania – „nie znam męża”, wcale to nie wynika w sposób decydujący, nawet przeciwnie, ślub czystości, byłby w owych czasach anachronizmem, gdyż jak wiadomo w pojęciu Żydów potomstwo zrodzone w związku małżeńskim było wyrazem błogosławieństwem ze strony Boga”
Więc w słowach tych nie należy doszukiwać się ukrytych znaczeń, typu że Maria wykazała niezłomną wolę zachowania wiecznego dziewictwa, po prostu Maria stwierdziła że nie zna męża, że nie poznała mężczyzny do tej pory, czyli stwierdziła swoją czystość i dziewiczość przedmałżeńską. Tylko to i żadnego innego znaczenia. W Ewangelii Mateusza rozdział 1 werset 25 jest napisane że Józef nie obcował z nią dopóki nie porodziła:
„Ale nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna, i nadał mu imię Jezus”.
Jest to werset który wg Kościoła Katolickiego również jest przytoczony na uzasadnienie tezy o wiecznym dziewictwie, że nie obcował z nią, więc ona była czysta, i ma to pewne reperkusje na przyszłość, prawdopodobnie w przyszłości też zachowała czystość.
Natomiast chcę podkreślić znaczenie dwóch wyrazów w tym fragmencie: „obcować” i „dopóki”. „Obcować” wg starych przekładów np. wg przekładu Księdza Wujka jest użyte tutaj słowo „poznać”. W grece słowo to znaczy „gniosko”. „Gniosko” oznacza zażyłą bliskość np. przyjaźń, ale może też oznaczać stosunek seksualny między kobietą a mężczyzną. To samo słowo w Starym Testamencie jest określone jako „jada” i zostało użyte w 1 Księdze Mojżeszowej w 4 rozdziale, w 1 wersecie, gdzie jest napisane że Adam „poznał” Ewę i potem poczęła i porodziła:
„Adam obcował z żoną swoją Ewą, a ta poczęła i urodziła Kaina. Wtedy rzekła: Wydałam na świat mężczyznę z pomocą Pana”
Można powiedzieć, że Mateusza rozdział 1, werset 25 mówi że „nie poznał” jej dopóki nie porodziła:
„Ale nie obcował z nią, dopóki nie powiła syna, i nadał mu imię Jezus”
Można postawić znak równości między „obcować” i „dopóki”, więc na pewno werset ten stwierdza następującą rzecz – Józef nie obcował z Marią dopóki nie porodziła, ale później obcował z nią, lecz dopóki nie porodziła, nie obcował z nią. I to potwierdza tylko jasny dowód Pisma Świętego że Maria przed urodzeniem Pana Jezusa była dziewicą. Inne fragmenty które obalają mit o wiecznym dziewictwie Marii, to liczne fragmenty w Nowym Testamencie, które stwierdzają istnienie dzieci Marii, a braci i sióstr Pana Jezusa. Są to fragmenty następujące:
Mateusza 13:55
„Czyż nie jest to syn cieśli? Czyż matce jego nie jest na imię Maria, A BRACIOM JEGO Jakub, Józef, Szymon i Juda?”
Łukasza 8:19
„I przyszła do niego matka Z BRAĆMI JEGO, ale nie mogli dotrzeć do niego z powodu tłumu”
Jana 2:12
„Potem udał się do Kafarnaum wraz z matką swoją I BRAĆMI, i uczniami swoimi, i tam pozostali kilka dni”
Dzieje Apostolskie 1:14
„Ci wszyscy trwali jednomyślnie w modlitwie wraz z niewiastami i z Marią, matką Jezusa, i z BRAĆMI JEGO”
Galacjan 1:19
„A innego z apostołów nie widziałem oprócz Jakuba, BRATA Pańskiego”
1 Koryntian 9:5
„Czy nie wolno nam zabierać z sobą żony chrześcijanki, jak czynią pozostali apostołowie i BRACIA Pańscy, i Kefas?”
Przeczytajmy może jeden z tych fragmentów:
Mateusza 13:55-56
„Czyż nie jest to syn cieśli? Czyż matce jego nie jest na imię Maria, a braciom jego Jakub, Józef, Szymon i Juda?”
„A SIOSTRY JEGO, czyż nie są wszystkie u nas? Skąd ma tedy to wszystko?”
Więc Maria miała dzieci, co prawda katoliccy uczeni twierdzą, że „brat” oznacza także „kuzyna”, a nawet dalsze rodzeństwo. Rzeczywiście w języku hebrajskim i w języku aramejskim nie ma rozróżnienia między „brat” a „kuzyn”. Często „brat” oznacza „kuzyn”, a „kuzyn” oznacza „brat”. Natomiast Ewangelia nie została napisana w języku hebrajskim, ani w języku aramejskim, lecz w greckim. I tutaj w grece jest rozróżnienie między „kuzynem” a „bratem”. Nie można tutaj naciągać faktów i stwierdzać że „brat” = „kuzyn”, dlatego że greka zna rozróżnienie między „bratem” a „kuzynem”. Więc jest to dowód który naprawdę obala mit o wiecznym dziewictwie Marii, gdyż znaczy to że Maria miała dzieci. Otwórzmy Łukasza 2:7 który mówi o tym że Jezus Chrystus jest synem pierworodnym Marii, więc jest pierworodnym, ale nie jest napisane że jest synem JEDNORODZONYM. Oto ten werset:
„I porodziła syna swego PIERWORODNEGO, i owinęła go w pieluszki, i położyła go w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie”
Więc jest pierworodnym czyli że urodził się pierwszym, wszystko wskazuje na to że Maria później także rodziła. A więc musimy stwierdzić że wieczne dziewictwo opiera się na teologicznej spekulacji, nie na Słowie Bożym, gdyż Słowo Boże mówi wręcz odwrotnie.
Następny dogmat jest o „niepokalanym poczęciu” Marii,
ogłoszony w 1854 roku przez papieża Piusa IX. Jego brzmienie jest następujące:
„Na cześć świętej niepokalanej Trójcy, wyjaśniamy, oświadczamy i określamy, że nauka która twierdzi, że Najświętsza Maria Panna zachowana została wolna od wszelkiej zmazy pierworodnej winy, w pierwszej chwili swego poczęcia, a poza szczególną łaską i przywilejem okazanym przez Boga Wszechmogącego, jest nauką przez Boga objawioną, wszyscy wierni powinni w nią wierzyć mocno i stale”.
Dogmat ten stwierdza inaczej że Maria jest bezgrzeszna od samego urodzenia, jest niepokalanie poczęta. I jakie są dowody biblijne wg Kościoła Katolickiego na to twierdzenie?
Pierwsze to słowa z 1 Mojżeszowej 3:15; a drugie to z Łukasza 1:28:
„I wszedłszy do niej, rzekł: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami”
Są to słowa kiedy anioł zwiastuje Marii poselstwo o tym że będzie matką Zbawiciela, i mówi do niej: „łaski pełna”, a więc jeżeli „łaski pełna” to wg Kościoła Katolickiego wolna od grzechu.
Przyjrzyjmy się najpierw tekstowi z 1 Mojżeszowej 3:15; wg Biblii Brytyjskiej tekst ten brzmi następująco:
„I ustanowię nieprzyjaźń między tobą a kobietą, między twoim potomstwem a jej potomstwem; ONO zdepcze ci głowę, a TY ukąsisz je w piętę”.
Kościół Katolicki głosi następującą rzecz – mówi to ksiądz Jankowski w książce pt. „Rozważania nad Nowym Przymierzem”, gdzie pisze:
„Niewiasta” = Maryja, jej potomek = Chrystus, „toczyć będą nieprzejednaną walkę z wężem, z szatanem i jego potomstwem” = „upadłymi aniołami i ludźmi jemu poddanymi”. Walka ta zakończy się ostatecznym triumfem potomka i niewiasty, wniosek – wg Kościoła Katolickiego jeśli triumf ten ma być zupełny to musi zawierać w sobie całkowite zwycięstwo nad grzechem, czyli niewiasta musi być bezwzględnie wolna od grzechu nawet pierworodnego.
Powyższe rozumowanie jest oparte na przykładzie Biblii Księdza Jakuba Wujka, gdzie jest napisane w 1 Mojżeszowej 3:15:
„Ona zetrze głowę twoją, a ty czychać będziesz na jej piętę”
Co się okazuje? Okazuje się że przekład Jakuba Wujka jest niezgodny z natchnionym oryginałem. To znaczy słowa użyte tam, zaimki „jej”, „pięta” i „ona” są źle użyte, powinno być „ono” zmiażdży ci głowę, a „ty” ukąsisz je w piętę. Takie rozumowanie potwierdza ksiądz Czesław Jakubiec, profesor Akademii Teologii Katolickiej, w książce „Genesis” na stronie 80, stwierdza następującą rzecz:
„Przekład słów opisujących przebieg zapowiedzianej walki, „ono” zetrze twoją głowę, a „ty” będziesz czychać na jej piętę, nie jest dokładny. Najpierw dlatego że w tekście hebrajskim mamy tu zaimek rodzaju męskiego „hu” – „on” albo „ono”, a chociaż litery z których zaimek się składa mają niekiedy brzmienie „hi” – „ona” to jednak hebrajska forma czasownika 3 osoba liczby pojedyńczej rodzaju męskiego, czyli słowo „heha” – „on” „zetrze” lub „ono” „zmiażdży” wskazuje że powinno tu być „on” czy „ono”, zatem „potomstwo”, albo „potomek”(koniec wypowiedzi profesora).
Więc jeżeli dogmat ten opiera się na Biblii Księdza Jakuba Wujka, to opiera się na sfałszowanej wersji tej księgi. Jakże inaczej można mówić, jakże inaczej można wyjaśnić tą doktrynę, jak tylko poprzez sfałszowanie poprzez zastąpienie zaimka „ono” wskazującego na Chrystusa, poprzez zaimek „ona” wskazującego na Marię. Cała Biblia głosi że Jezus jest zwycięzcą nad diabłem, i nikt inny. Ten tekst nie stanowi dla nas żadnego dowodu, więc na podstawie tego testu nie możemy udowodnić że Maria jest niepokalanie poczęta.
Drugim dowodem niepokalanego poczęcia wg katolickich dogmatyków jest tekst z ewangelii Łukasza 1:28, który brzmi następująco wg Biblii Tysiąclecia:
„Anioł wszedł do Niej i rzekł: Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”
Czy słowa „łaski pełna” wskazują na bezgraniczne uprzywilejowanie Marii? Musimy sobie na to odpowiedzieć. Kościół Katolicki głosi że jeżeli Maria jest „łaski pełna”, czyli jest wolna od grzechu. Stwierdzenie tego że Maria jest „pełna łaski”, stwierdzenie które zostało oparte na powyższych słowach, stanowi oparcie dla nauki o niewyczerpanych zasobach łaski Bożej jakie kryje w sobie Maria. Uznanie że jest ona „pełna łaski”, jest oddalone tylko o krok od zachęcania wiernych do tego by prosili ją o łaski. Jeżeli jest „łaski pełna”, to znaczy że jest bez grzechu, i niepokalanie poczęta. Być „pełna łaski” czyli być „wolna od grzechu”, pisze o tym ksiądz Jankowski:
„Zwrot „łaski pełna” w tekście greckim jako „ketarihomene” użyty bez jakiegokolwiek ograniczenia, stwierdza przynajmniej tyle – Maryja już przed łaską macierzyństwa Bożego posiadała „łaskę” w sposób stały”
Zastanówmy się jednak nad słowem „ketarihomene”. W przekładzie Biblii Brytyjskiej „ketarihomene” zostało przetłumaczone jako „łaską obdarzona” albo „znalazłaś łaskę” u Boga. Czyżby znowu przekłamanie w tekście, czyżby znowu złe tłumaczenie?
Prawdopodobnie tak, zobaczmy co na ten temat mówi Czesław Jakubiec, profesor, który pisze następującą rzecz:
„Łaski pełna? – jest to znów nie dość ścisłe tłumaczenie wyrazu greckiego „ketarihomene” który w tym przypadku jest jakby tytułem Marii, „szczególnie umiłowana”, „najpiękniejsza”, a nawet „najczcigodniejsza”. Natomiast określenie to nie wyraża jeśli chodzi o zasadnicze znaczenie tego wyrazu greckiego najwyższego stopnia „łaski” czy świętości Maryji”.
Myślę że nie można księdza Jakubca posądzić o złą wolę czy herezję, wyjaśnienie tego w ten sposób, jest wynikiem rzetelnej naukowej egzegezy tekstu. Jakie są tego konsekwencje?
Takie że traktowanie Marii jako „łaski pełnej” nie odpowiada prawdzie. „Łaski pełen” był tylko Syn Boży, o tym mówi Ewangelia Jana 1:14:
„A Słowo ciałem się stało i zamieszkało wśród nas, i ujrzeliśmy chwałę jego, chwałę, jaką ma jedyny Syn od Ojca, PEŁNE ŁASKI I PRAWDY”
Jest tutaj użyte w grece słowo „preres haritos” – „pełen łaski” i żadne stworzenie nie może się z tym zrównać, po prostu porównać się z Synem Bożym. Określenie „łaską obdarzona” „szczególnie umiłowana” oznacza że Maria znalazła upodobanie w oczach Bożych, jako jedyna stała się kanałem dla przyjścia na świat Syna Bożego. Stwierdzamy że jest różnica pomiędzy tłumaczeniem „ketarihomene” jako „łaski pełna” a tłumaczeniem „ketarihomene” jako „łaską obdarzona”. Stwierdzamy że prawidłowe tłumaczenie to tłumaczenie „łaską obdarzona”, sens tego słowa to „znalazłaś łaskę w oczach Bożych”, „zostałaś wybrana przez Pana jako naczynie” doskonale wskazuje że Maria była błogosławiona, że miała to błogosławieństwo bycia „łaską obdarzona” ale nie była wolna od grzechu, nie była niepokalanie poczęta.
Dalsze dowody przytaczane przez dogmatyków katolickich na fakt niepokalanego poczęcia są oparte na Łukasz 1:28 gdzie anioł w czasie zwiastowania powiedział – „Pan z Tobą”, oraz „błogosławiona jesteś między niewiastami”. Oto ten fragment:
„I wszedłszy do niej, rzekł: Bądź pozdrowiona, łaską obdarzona, Pan z tobą, błogosławionaś ty między niewiastami”
Określenie „Pan z Tobą” wcale w żaden sposób nie wyróżnia Marii. Biblia często stosuje takie słowo w odniesieniu do ludzi, podczas gdy są oni odwiedzani przez Boga. Np. popatrz w Księdze Sędziów 6:12:
„I ukazał mu się anioł Pański i rzekł do niego: PAN Z TOBĄ, mężu waleczny!”
Anioł Pański przychodzi do Gedeona i mówi: „PAN Z TOBĄ, mężu waleczny!” Było to pozdrowienie, pozdrowienie które oznaczało „witaj, bądź pozdrowiony” lub miało zachęcić danego człowieka do tego żeby wierzył w Bożą obecność w jego życiu. Tak samo ten zwrot był popularnym pozdrowieniem w Starym Testamencie, możesz zobaczyć w Księdze Rut 2:4:
„Właśnie też przyszedł Boaz z Betlejemu i pozdrowił żeńców: PAN Z WAMI! A oni mu odpowiedzieli: Niech ci Pan błogosławi!”
Tak jak widzisz nie jest to żaden dowód na to że Maria była w ten sposób wyróżniona, dlatego że w Starym Testamencie często tego typu pozdrowienia miały miejsce podczas gdy ludzie byli wizytowani przez Boga. Tak samo słowa „błogosławionaś ty między niewiastami” nie stanowią żadnego wyróżnienia Marii, gdyż takie same słowa zostały skierowane do Jaeli żony Chebera w Księdze Sędziów 5:24:
„BŁOGOSŁAWIONA niech będzie ponad inne kobiety Jael, Żona Chebera, Kenity, Ponad inne kobiety w namiocie niech będzie błogosławiona”.
W wersji Jakuba Wujka brzmi to następująco:
„BŁOGOSŁAWIONA MIĘDZY NIEWIASTAMI Jael, żona Chebera”
Dlaczego więc Jaeli nie uznać za niepokalanie poczętą, jeżeli stwierdzenie „BŁOGOSŁAWIONA JESTEŚ MIĘDZY NIEWIASTAMI” ma oznaczać niepokalanie poczętą? To dlaczego nie wystawiło się Jaeli na ołtarze, wcześniej nie dokonując procesu beatyfikacji tej kobiety?
Skoro posiadanie Bożego błogosławieństwa uprawnia do oddawania czci Marii, to dlaczego nie możemy oddawać równej czci Jaeli?
Stwierdzamy więc, że bycie błogosławioną nie oznacza że ktoś jest niepokalanie poczęty i bezgrzeszny. Więc są to takie rozumowania teologiczne, rozprawki, natomiast teologowie katoliccy są tego mocno świadomi, że na podstawie Słowa Bożego nie można udowodnić tego rodzaju dogmatu jakim jest dogmat o niepokalanym poczęciu. Co na to Pismo Święte?
Pismo Święte wyjaśnia ten problem bardzo prosto, w Liście do Rzymian 3:10, apostoł Paweł głosi następującą rzecz:
„Jak napisano: Nie ma ani jednego sprawiedliwego”
Natomiast w Rzymian 3:23 pisze:
„Gdyż WSZYSCY zgrzeszyli i brak im chwały Bożej”
Dlaczego Maria miałaby być wyjątkiem? Biblia mówi że wszyscy zgrzeszyli, czy Maria nie była człowiekiem, może Maria była nadczłowiekiem? A może przydać jej cechy Boskości?
Biblia mówi że bezgrzeszny jest tylko Bóg, i tak naprawdę bezgrzeszny i w stanie bezgrzeszności przeżył tylko swoje życie Jezus Chrystus. Apostoł Paweł nic nie wie na temat niepokalenego poczęcia Marii. Sama Maria w Ewangelii Łukasza 1:47 wyraziła, że potrzebuje Zbawiciela, że jest GRZESZNA, dlatego że powiedziała:
„I rzekła Maria: Wielbi dusza moja Pana,
I rozradował się duch mój w Bogu, ZBAWICIELU MOIM”
Ona sama była świadoma swojej grzeszności i wyznała potrzebę zbawiciela. Więc po co naciągać proste dowody Pisma Świętego, po co tworzyć coś co absolutnie z Pismem Świętym się nie zgadza? Musimy uznać że żywa TRADYCJA Kościoła Katolickiego znowu dała próbkę swojej twórczości, twórczości która nie została oparta na prostych dowodach Pisma Świętego, a jest po prostu wynikiem teologicznych spekulacji, spekulacji które są oparte tylko i wyłącznie na ubocznym objawieniu, albo na objawieniu które nie ma jakichkolwiek uzasadnień w Słowie Bożym i pochodzi tak naprawdę od ducha zwodniczego, czyli jest tworzeniem baśni, wymysłów, ludzkich podań, ludzkich nauk przez człowieka.

Część 8
Wniebowzięcie Marii Panny

Ostatni dogmat dotyczący Marii czyli „wniebowzięcie Marii” ogłoszony został w 1950 roku przez papieża Piusa XII
Dogmat ten brzmi następująco:
„Niepokalana matka Boga, Maria, zawsze dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia, z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej”
Oczywiście my stwierdzamy, że co jak co ale dowodu na ten dogmat w Biblii nie ma.
Pewni katoliccy interpretatorzy w słowach pięknych opisują fakt wniebowstąpienia Marii. W książce Bulona napisanej w języku angielskim pt. „The live of the blessed Mary” jest bardzo piękny opis, natomiast absolutnie nieprawdziwy, faktu wniebowzięcia. Przeczytajmy ten fragment:
„Pełna chwały śmierć nastąpiła w piątek 13 sierpnia, w 3 godziny przed zachodem słońca. Błogosławiona matka miała wówczas 70 lat i 26 dni życia. Wiele cudów zapowiadało niezwykłość śmierci. Słońce zaćmiło się na kilka godzin, ptaki chroniły się do gniazd i żałośnie kwiliły, jakby czując odejście Królowej. Widok ich był tak przejmujący że wielu płakało ze wzruszenia, całe miasto zostało wstrząśnięte, a jego mieszkańcy wyznawali moc Wiekuistego. Wielu chorych nagle ozdrowiało, a dusze przebywające w czyśćcu zostały wyzwolone, aby towarzyszyć Miłosiernej Matce do Nieba. W czasie w którym zasnęła umarły 3 osoby blisko niej mieszkające, lecz zmarły w stanie grzechu śmiertelnego, gdy stanęły przed Trybunałem Jezusa Chrystusa, Święta Matka prosiła dla nich o łaskę i litość.
Na skutek jej próśb pozwolono duszom wrócić do życia i pokutować za swoje grzechy.
Procesja nucąca niebiańskie hymny ruszyła od grobowca i wstępowała poprzez przestrzeń powietrzną do Cesarstwa Niebios. Oto cud nad cudami Wszechpotężnego Boga, który sławi ją i wielbi! Odziana wspaniałością chwały Wszeczysta Dziewica przebywa przed tron Boży, a Święta Trójca przyjmuje ją w Swe wieczne i nierozerwalne grono. Święci słyszą Wiekuistego Boga: „Maryja nasza córka odwieczną wolą Naszą stała się naszym szczęściem, dlatego ma prawo do wiecznego Królestwa, w którym została ukoronowana na Królową”. W tym czasie od Tronu rozległ się głos: „Córko nasza i wybranko spośród wszystkich stworzeń, Królestwo i wszystko co w nim jest należy do Ciebie, jesteś władczynią aniołów, naszych sług oraz wszelkiego stworzenia, jesteś także Księżną, Powierniczką, Doradczynią, Orędowniczką i Matką Kościoła. Będziesz przyjaciółką, patronką wszelkich naszych przyjaciół. Pomagaj im, pokrzepiaj ich i wspieraj ich wszelkich swoim dobrem, jeśli są tego godni. Wszystko czego sobie życzysz stanie się, i wszystko czego zażądasz w Niebie czy na ziemi zostanie spełnione, ponieważ aniołowie i ludzie Tobie są posłuszni”. Po ogłoszeniu wieczystego dekretu Wszechpotężny Bóg nakazał wszystkim sługom niebieskiego dworu okazywać swej królowej posłuszeństwo i hołd. Wówczas wszyscy ogłosili się jej sługami, odtąd jest przedmiotem uwielbienia i chwały, mieszkańcy Nieba okazują jej szacunek i cześć jak samemu Bogu” (koniec cytatu).
Tego typu opisy są wynikiem tworzonych po czasach apostolskich Apokryfów, tych apokryfów było wiele. Jak wiemy nawet samych Ewangelii było około 30, które były apokryficznego typu. I był taki apokryf jak śmierć Marii, oczywiście tego typu legend, wymysłów, które gdzieś jako myśl zaowocowały w umysłach i powstały jako idea. Później były propagowane najczęściej w mentalności ludowej, aż na koniec znalazły swój oddźwięk w oficjalnym zatwierdzeniu Kościoła, w dogmacie i to w tak późnym czasie, bo dopiero w 1950 roku naszego wieku.
Jednak oczywiście nie znajduje to jakiegokolwiek uzasadnienia w Słowie Bożym i sami katoliccy dogmatycy stwierdzają że Apokryfom nie można zaufać gdyż nie odróżniają legend od prawdy historycznej. Również Pismo Święte milczy na ten temat, tajemniczo milczy.
A jednak katoliccy dogmatycy, ośmielają się wykazywać prawdziwość tego dogmatu na podstawie Biblii. Cytują Objawienie Jana 12 rozdział, gdzie niewiasta obleczona w Słońce, pod stopami której znajdował się Księżyc, nad jej głową korona z 12 gwiazd. Oto ten fragment: Objawienie 12:1-2:
”I ukazał się wielki znak na niebie: Niewiasta odziana w słońce i księżyc pod stopami jej, a na głowie jej korona z dwunastu gwiazd”
„A była brzemienna, i w bólach porodowych i w męce rodzenia krzyczała”
Kościół Katolicki upatruje w tym wersecie triumf Matki Bożej Wniebowziętej wraz z duszą i ciałem. Zacytujmy na ten temat bardzo trzeźwe uwagi księdza Dąbrowskiego z książki „Studia Biblijne” wydanej w Poznaniu w 1952 roku na stronie 195 do 197, ksiądz Dąbrowski mówi tak:
„Wg egzegezy tradycyjnej niewiasta z 12 rozdziału Apokalipsy jest personifikacją Kościoła, upatrywanie zresztą w niewieście przyobleczonej w Słońce bezpośrednio Matki Niebieskiej sam tekst wyklucza w sposób kategoryczny. Jest przecież również mowa tutaj o porodzie w boleściach, co ze względów teologicznych do Matki Bożej żadnego nie ma zastosowania. 12 rozdział Apokalipsy musi być tłumaczony w oparciu o symbolikę Starego Testamentu, a symbolika ta w sensie bezpośrednim, jeśli nie wyklucza, to czyni zbędnym upatrywanie w tekście Biblijnym sensu Maryjnego. Tak to rozumieli wcześniejsi dogmatycy, ale i wielu współczesnych”(koniec wypowiedzi księdza Dąbrowskiego)
Ksiądz Dąbrowski mówi następujące słowa w dalszym ciągu:
„Mówić o wniebowzięciu Matki Bożej w Starym czy Nowym Testamencie byłoby rzeczą bez przedmiotową. Jest rzeczą jasną że w dowodzie Biblijnym, w ścisłym znaczeniu mowy tutaj o wniebowzięciu być nie może”
Więc ostatni dowód na wniebowzięcie Marii został pogrzebany rękami katolickiego teologa!
Biblia w sposób bardzo jasny stwierdza fakt, że nic takiego jak wniebowzięcie Marii się nie stało, gdyż nic nie mówi na ten temat, milczy. Jest zdrowa zasada którą powiedzieliśmy na początku „milcz tam gdzie Biblia milczy” a „mów tam gdzie Biblia mówi”. Natomiast TRADYCJA okazało się że nie lubi milczeć. I właśnie TRADYCJA stworzyła tego typu rzeczy, które w Słowie Bożym nie znajdują uzasadnienia, nie uczy ich ani apostoł Paweł, ani żaden z apostołów, dlatego należy w tym upatrywać kolejnego odchylenia od nauki apostolskiej spowodowanego niczym innym jak tylko zwiedzeniem. Wierzę że na podstawie tego co stwierdziliśmy, co powiedzieliśmy masz jasny przegląd że te wszystkie dogmaty były tworzone w czasie, były tworzone z mocy pewnych spekulacji dogmatycznych, pewnych założeń teologicznych, które zostały opracowane wcześniej, które zostały później poparte naciąganymi dowodami z Pisma Świętego, i były tworzone przez ludzi którzy nie patrzyli czy Pismo Święte na ten temat coś mówi, wystarczyło tylko to że pewne wrażenia i sugestie które Biblia wskazuje, a są to sugestie minimalne, wystarczyły do tego aby ludzie je poprzekręcali, ale gdy stosujemy podstawowe zasady Biblijne to te sugestie absolutnie muszą upaść. Natomiast tym ludziom w ogóle to nie przeszkadzało, oni stworzyli, ogłosili i traktują to teraz jako Boże objawienie pełne, i 100 %, dlatego że jest to wyraz żywej TRADYCJI Kościoła Katolickiego. My natomiast stwierdzamy że jest to wszystko jedna wielka bajka, jedno wielkie kłamstwo, czcze urojenie, ludzkie podania, ludzkie baśnie, które w prosty sposób ukazują nam że TRADYCJA naprawdę dała tutaj dobrą próbkę nie zwracania uwagi na autorytet Bożego Słowa, lecz na autorytet człowieka. I to z tego powodu jest negatywne i złe. Logicznym następstwem tych kłamliwych dogmatów, jest uznanie Marii jako Orędowniczki grzeszników, Pośredniczki. To jest stwierdzenie naprawdę bardzo mocne, uznać człowieka jako Pośrednika. Innego Pośrednika od Pana Jezusa być nie może. Biblia o tym mówi, nie trzeba daleko szukać aby obalić ten kolejny katolicki wynalazek. Wraz z nim sens modlitw do Marii. Nie możemy się modlić do Marii, nie można się modlić do człowieka, to jest absolutnie bez sensu. Podobnie jak modlitwy do świętych, one są modlitwami w próżnię. Absolutnie Biblia o tym nigdzie nie wspomina, aby tego typu ludzkich pośredników sobie tworzyć, aby tworzyć cały krąg pośredników. Jeżeli nie do Marii, to do świętego Antoniego, jeżeli nie do świętego Antoniego, to do świętego Jana, jak nie do świętego Jana, to do świętej Teresy, jak nie do świętej Teresy to do innej świętej, jeżeli ta święta nie pomoże, to ten święty przyjmie, itd. To wszystko stwarza wrażenie że Katoliccy teologowie jakby po prostu zupełnie się zatracili, w tworzeniu tych rzeczy, zupełnie zbędnych, niepotrzebnych, jakby zaprzeczając prostej, naprawdę bardzo prostej nauce Słowa Bożego, która głosi o tym że: „Ja jestem droga, i prawda, i życie, nikt nie przychodzi do Ojca inaczej jak TYLKO PRZEZE MNIE” (Ewangelia Jana 14:6). Więc my nie możemy się modlić do Marii. Wszystkie różańce, wszystkiego rodzaju litanie, „Zdrowaś Mario”, itd., to wszystko są wynalazki, które nie mają żadnego sensu, żadnego znaczenia, które są modlitwami trafiającymi w próżnię. One nie mogą być wysłuchiwane. Biblia mówi, że jest prosty dowód na to że jeżeli ktoś przychodzi do Ojca, to przychodzi tylko w imieniu Pana Jezusa. Jezus sam o tym głosił:
Jana 14:13-14
„I o cokolwiek prosić będziecie W IMIENIU MOIM, to uczynię, aby Ojciec był uwielbiony w Synu.
Jeśli o co prosić będziecie W IMIENIU MOIM, spełnię to”
W żadnym innym imieniu nie możemy przychodzić. Biblia mówi w Dziejach Apostolskich 4:12:
„I nie ma W NIKIM INNYM ZBAWIENIA; albowiem nie ma żadnego INNEGO IMIENIA pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni”
Czy Maria może być Wszechobecną i Wszechwiedzącą, aby usłyszeć modlitwy Katolików rozproszonych po całym świecie? Jeżeli Katolik w Polsce modli się do Marii i w tym samym czasie Katolik w Niemczech modli się do Marii, i w tym samym czasie Katolik w Afryce modli się do Marii, to czy jest to możliwe aby Maria usłyszała te wszystkie modlitwy? Czyżby Maria miała atrybuty Wszechobecności i Wszechwiedzy Bożej? Nie, Wszechwiedzę i Wszechobecność ma tylko Bóg, a takie nauki to tylko ludzkie wymysły. Są to stwierdzenia które znowu są „spoliczkowaniem” Boga. Dlaczego? Zaraz udowodnimy dlaczego.
Apostoł Paweł mówi w 1 Liście do Tymoteusza 2:5:
„Albowiem JEDEN jest Bóg, JEDEN też POŚREDNIK między Bogiem a ludźmi, człowiek-CHRYSTUS JEZUS”
Czy Biblia jeżeli mówi że jest tylko JEDEN pozostawia miejsce dla jeszcze kilku, albo dla jeszcze innych? Jeżeli jest jeden to jest jeden, a nie dwóch. Więc ten dowód wskazuje na to że bezsensem i bezzasadne jest traktowanie pośrednictwa Marii jako czegoś zasadnego, absolutnie to nie ma żadnego sensu, w świetle Pisma Świętego musi być obalone. Natomiast jest to policzkiem wymierzonym w twarz Bogu, gdyż umniejsza albo dyskwalifikuje wystarczalność ofiary Golgoty, ofiary Jezusa jaką poniósł na krzyżu. Po co więc Jezus umierał, jeżeli możliwy jest inny ludzki pośrednik? Po co w takim razie krzyż, po co Golgota, przecież możemy się przez świętych wstawiać do Ojca? Nie, musimy się wstawiać przez imię Pana Jezusa! Ale Biblia mówi że On jest jedynym pośrednikiem, nic poza tym.
Apostoł Jan, który był opiekunem Marii aż do końca jej dni, nigdy nie nazwał Marii, ani nigdzie nie uznał jej pośredniczącej roli, w tej roli zawsze widział tylko Pana Jezusa. O tym mówi 1 List Jana 2:1-2:
„Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy ORĘDOWNIKA u Ojca, JEZUSA CHRYSTUSA, który jest sprawiedliwy”
„On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata”
Mamy Orędownika u Ojca, którym jest Jezus. Czy Jan który był apostołem i który opiekował się Marią, nie wiedziałby o tym że Bóg życzy sobie żeby jeszcze inna pośredniczka była, żeby jeszcze inni pośrednicy byli? Nie, Jan by o tym wiedział na pewno.
Musimy stwierdzić jedną rzecz bardzo wyraźnie. Dogmaty Maryjne utworzone nie na podstawie Słowa, ale z innej inspiracji, są nie tylko dowodem na to że Kościół Katolicki głosi nie Biblijną naukę, która nie ma swego oparcia w nauce apostołów. Trzeba powiedzieć mocniej, jest to po prostu „inna Ewangelia”, zwodnicza Ewangelia o której mówi Paweł w 2 Liście do Koryntian 11:3-4:
„Obawiam się jednak, ażeby, jak wąż chytrością swoją zwiódł Ewę, tak i myśli wasze nie zostały skażone i nie odwróciły się od szczerego oddania się Chrystusowi.
Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście, lub INNĄ EWANGELIĘ, której nie przyjęliście, znosicie to z łatwością”
Kult Maryjny jest kultem człowieka, a któż prócz Boga może być przedmiotem kultu?
Czczenie stworzenia jest wyrazem poddania się duchowi zwodniczemu, i co gorsza, prowadzeniem milionów w tej nieświadomości. Żaden z tych dogmatów dotyczących Marii nie wyszedł z Biblii. Ich początek pochodzi z innych źródeł. Kto nie znajdzie dostępu do prawdy, mianowicie do Pisma Świętego, musi stworzyć namiastkę, i w ten sposób powstała właśnie TRADYCJA. Nie ma dostępu do Pisma Świętego więc w ten sposób tworzy się namiastkę, ignoruje się Słowo Boże, więc tworzy się fałszywą naukę. Nie chce się uznać autorytetu Pisma Świętego, to tworzy się ludzką naukę. I tak powstały właśnie dogmaty. A czym wg mnie, możesz zapytać, są zjawiska Maryjne, zjawienia się Marii w tych różnych, dziwnych miejscach, jak Fatima i tego typu rzeczy? Czy to Maria się tam zjawia? Nie!, powiem Ci że to nie Maria się tam zjawia, to się zjawia diabeł pod postacią anioła światłości. Czy to jest takie dziwne dla Ciebie? Apostoł Paweł o tym mówi w 2 Liście do Koryntian 11:14:
„I nic dziwnego; wszak i szatan przybiera postać ANIOŁA ŚWIATŁOŚCI
Nic więc nadzwyczajnego, jeśli i słudzy jego przybierają postać sług sprawiedliwości; lecz kres ich taki, jakie są ich uczynki”
Tak jak widzisz nawet słudzy diabelscy przybierają postać anioła światłości, skąd o tym wiem? Stąd że nie jest tam uwielbiony Jezus tylko Maria, chwała i cześć na tych miejscach są zanoszone do Marii. Jej obrazy i posągi ozdabia się kwiatami, a Jezus? On jest w cieniu, albo nie ma Go wcale. To nie jest Duch Święty, to nie Duch Święty powoduje te zjawienia, gdyż On jest autorem Biblii, i nie robi nic wbrew Biblii. To duch diabelski stoi za tym, jestem o tym przekonany, tak twierdzę, na podstawie Słowa Bożego. Jak myślisz co powiedziałaby Maria, prosta, żydowska, izraelska niewiasta na to co się w tej chwili z nią zrobiło? Co ona w tej chwili może myśleć, co on w tej chwili może czuć? Być może płacze i mówi do Boga: „zobacz co oni zrobili, zobacz, zamiast oddawać cześć Tobie, oddają mi cześć, a przecież Twoje Słowo mówi żeby nie oddawać czci STWORZENIU, żeby nie czcić stworzenia, że cześć oddawana stworzeniu wg Listu do Rzymian 1:21-25 jest znikczemnieniem, jest pogrążeniem się w ciemności, jest oddawaniem czci bałwanom”
Oto ten fragment:
„Dlatego że poznawszy Boga, nie uwielbili go jako Boga i nie złożyli mu dziękczynienia, lecz znikczemnieli w myślach swoich, a ich nierozumne serce pogrążyło się w ciemności.
Mienili się mądrymi, a stali się głupi.
I ZAMIENILI chwałę nieśmiertelnego Boga NA OBRAZY PRZEDSTAWIAJĄCE ŚMIERTELNEGO CZŁOWIEKA, a nawet ptaki, czworonożne zwierzęta i płazy;
Dlatego też wydał ich Bóg na łup pożądliwości ich serc ku nieczystości, aby bezcześcili ciała swoje między sobą,
Ponieważ ZAMIENILI Boga PRAWDZIWEGO na FAŁSZYWEGO i oddawali cześć, i służyli STWORZENIU zamiast STWÓRCY, który jest błogosławiony na wieki. Amen”
Więc zachęcam Cię drogi słuchaczu tej kasety, posłuchaj tego ostrzeżenia, przestań modlić się do Marii, przestać uwielbiać jej obrazy, przestań klękać przed jej obrazami, przestań modlić się na różańcu, przestań śpiewać jej pieśni, nie czcij STWORZENIA gdyż jest to bałwochwalstwo, a bałwochwalcy nie wejdą do Królestwa Bożego, gdyż tak mówi Biblia:
1 Koryntain 6:9-10
„Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani BAŁWOCHWALCY, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy Królestwa Bożego nie odziedziczą”
Zacznij czcić Boga w Duchu i w prawdzie, zwracając się do Boga przez krew Jezusa Chrystusa, On jest jedynym pośrednikiem. Otwórz następujący werset:
Jana 4:23-24
„Lecz nadchodzi godzina i teraz jest, kiedy prawdziwi czciciele będą oddawali Ojcu cześć w DUCHU I W PRAWDZIE; bo i Ojciec takich szuka, którzy by mu tak cześć oddawali.
Bóg jest duchem, a ci, którzy mu cześć oddają, winni mu ją oddawać W DUCHU I W PRAWDZIE”
Mam nadzieję że zostałaś przekonana na podstawie tych wszystkich rozważań opartych tylko i wyłącznie na Słowie Bożym że cześć oddawana Marii jest bałwochwalstwem, że cześć oddawana Marii trafia w próżnię, że Ona Cię nie słyszy, że nie możesz się do niej modlić, i że wszystko co zostało stworzone przez Kościół Katolicki w dziedzinie dogmatów dotyczących Marii jest po prostu ludzkim wymysłem i ludzkim podaniem.
Chciałbym jeszcze poruszyć inny temat, temat następujący – „Wpływ pogańskich religii na tworzenie się kultu Maryjnego”. Ale z powodu braku miejsca na tej kasecie nie mogę tego zrobić. W tej chwili chciałbym odwołać Cię do następujących książek, abyś je sobie przeczytała. To jest książka Pana Hulki Laskowskiego, wydana w Warszawie w 1959 roku pt. „Matki Bogów”. Znajdziesz tam wiele podobieństw pomiędzy kultem Maryjnym a kultami pogańskimi, oraz wpływem kultów pogańskich na tworzenie się dogmatów Maryjnych, zachęcam Cię serdecznie do czytania tej książki, ale przede wszystkim zachęcam Cię do krytycznego spojrzenia i zweryfikowania swojego sposobu wierzenia. Spójrz na Słowo Boże, spójrz na Nowy Testament, zobacz, popatrz, przyjrzyj się, zobacz i zweryfikuj swój sposób wierzenia. Zauważ czy to wszystko o czym głosi Kościół Katolicki w tej dziedzinie, w dziedzinie kultu Maryjnego znajduje swe odzwierciedlenie w Słowie Bożym. Jeżeli jesteś przekonana że nie znajduje, to przestań to robić i ostrzegaj także innych, tak abyś nie była posądzona przez Boga o bałwochwalstwo, o cześć wobec Marii której Bóg nigdzie nie wyraził aby oddawano.

Część 9
Spowiedź


Kościół Katolicki uznaje się za jedynego i kompetentnego pośrednika między Bogiem a człowiekiem w kwestii pojednania, głosi że poprzez sakrament pojednania czyli spowiedź ustną, którą należy czynić przed Katolickim księdzem, człowiek może otrzymać odpuszczenie swoich grzechów. Instytucja ta została wprowadzona do Kościoła na Soborze IV Laterańskim w 1215 roku. Konfesjonał stanowi więc miejsce, w którym człowiek może pojednać się z Bogiem. Jak to się odbywa? Do konfesjonału przychodzi człowiek i poprzez akt pokutny, przez wyspowiadanie się które polega na wypowiedzeniu grzechów, ksiądz dokonuje aktu odpuszczenia grzechów i robi to w autorytecie imienia Pana Jezusa Chrystusa, wg tego co uczy Kościół Katolicki.
Przyjrzyjmy się niezmiennemu autorytetowi Pisma Świętego i ujrzyjmy katolicką naukę w świetle Biblii. Na początku zacznijmy od Starego Testamentu, później skierujemy się do Nowego. Na początku zaczniemy od takiej kwestii – jak w Starym Testamencie odbywało się pojednanie Izraelity z Bogiem.
Przykład tego mamy w osobie Dawida który w Psalmie 51 mówi nam w jaki sposób, potem jak on zgrzeszył wyglądała jego droga pojednania. W Psalmie 51 on opisuje swój akt pojednania się z Bogiem. Przeczytajmy kilka wersetów z tego Psalmu:
Psalm 51:2-6
2. Gdy wdał się z Batszebą i przyszedł do niego prorok Natan.
3. Zmiłuj się nade mną, Boże, według łaski swojej, Według wielkiej litości swojej zgładź występki moje!
4. Obmyj mnie zupełnie z winy mojej I oczyść mnie z grzechu mego!
5. Ja bowiem znam występki swoje I grzech mój zawsze jest przede mną.
6. Przeciwko tobie samemu zgrzeszyłem I uczyniłem to, co złe w oczach twoich, Abyś okazał się sprawiedliwy w wyroku swoim, Czysty w sądzie swoim.
Psalm 51:9-14
9. Pokrop mnie hizopem, a będę oczyszczony; Obmyj mnie, a ponad śnieg bielszy się stanę.
10. Daj, bym usłyszał radość i wesele, Niech się rozradują kości, które skruszyłeś!
11. Zakryj oblicze swoje przed grzechami moimi I zgładź wszystkie winy moje.
12. Serce czyste stwórz we mnie, o Boże, A ducha prawego odnów we mnie!
13. Nie odrzucaj mnie od oblicza swego I nie odbieraj mi swego Ducha świętego!
14. Przywróć mi radość z wybawienia twego I wesprzyj mnie duchem ochoczym!
Psalm 51:16-19
16. Wybaw mnie od winy za krwi przelanie, Boże, Boże zbawienia mego, A język mój z radością wysławiać będzie sprawiedliwość twoją!
17. Panie! Otwórz wargi moje, A usta moje głosić będą chwałę twoją!
18. Albowiem ofiar nie żądasz, A całopalenia, choćbym ci je dał, nie zechcesz przyjąć.
19. Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże.
Więc w ten sposób wyglądał akt pojednania się Dawida z Bogiem. Widzimy więc że Dawid praktykował spowiedź serca, polegającą na szczerej modlitwie, zanoszonej bezpośrednio przed Tron Boży. Skąd wiedział że Bóg mu przebaczy? Wierzył w Bożą łaskę i miłość oraz dobroć. On wiedział, był przekonany o tym że jeżeli Bóg jest dobry, jeżeli jest łaskawy, jeżeli jest pełen miłości, to wystarczy w prostej wierze przyjść do Niego, wyznać sercem swoje grzechy i na podstawie tego co Dawid powiedział w 19 wersecie czyli:
„Ofiarą Bogu miłą jest duch skruszony, Sercem skruszonym i zgnębionym nie wzgardzisz, Boże”.
Czyli można być przekonanym o tym że Bóg nie wzgardzi sercem skruszonym, nie wzgardzi sercem które jest skruszone. Mamy więc 1 przykład spowiedzi serca, człowieka ze Starego Testamentu. Prorok Izajasz w 1 rozdziale w 18 wersecie napisał następujące słowa:
„Chodźcie więc, a będziemy się prawować - mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna”.
Więc sam Bóg wzywa człowieka aby przyszedł przed Jego tron, bezpośrednio do Niego, i zachęca go, i mówi: „choćby Twoje grzechy był czerwony jak szkarłat, to staną się białe jak śnieg, choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna”
Więc w jaki sposób wyglądała droga Starotestamentowego człowieka – izraelity?
Starotestamentowy człowiek na początku przychodził do Boga i modląc się otrzymywał przebaczenie. Potem musiał iść do kapłana i na podstawie zakonu, na podstawie 3 Księgi Mojżeszowej 3 i 4 rozdziału (przeczytaj sobie ten fragment), musiał iść i złożyć na podstawie tych właśnie fragmentów ofiarę za swój grzech, w postaci niewinnych zwierząt, baranków, gołębi, wołów i innych zwierząt. Jednak sama ofiara sama w sobie grzechu nie gładziła, lecz go zakrywała. Krew tych ofiar zakrywała grzech. Bóg się patrzył przez pryzmat krwi tych niewinnych zwierząt na tego człowieka i widział go jako uniewinnionego, ułaskawionego. Te Starotestamentowe zwierzęta są symbolami Baranka Bożego, Pana Jezusa Chrystusa który w ostatnich dniach złożył z samego siebie ofiarę Ojcu i Jego krew jest w tej chwili wystarczającym okupem dla każdego wierzącego. Jest to właśnie Dobra Nowina o zbawieniu. I to właśnie krew tych zwierząt Starotestamentowych zakrywała grzech. Bóg od tej pory patrzał na ten grzech, jakby go nie było, gdyż został przykryty krwią niewinnego zwierzęcia. Jednak pojednanie odbywało się nie przed człowiekiem, nie przed kapłanem, lecz bezpośrednio przed Bogiem. O tym możemy się przekonać na podstawie Psalmu 51, na podstawie modlitwy Dawida. Tam jest napisane że „ofiar i całopaleń nie chcesz, ale najważniejsze co jest dla Ciebie, to jest to że ja przyjdę do Ciebie z sercem skruszonym” a potem jest złożenie ofiary, tak jak to było w Starym Testamencie. Śledźmy ten tok rozumowania w Nowym Testamencie. Otwórzmy 1 Jan. 1:9-10
9. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości.
10. Jeśli mówimy, że nie zgrzeszyliśmy, kłamcę z niego robimy i nie ma w nas Słowa jego.

Nie jest napisane że mamy wyznawać grzechy przed człowiekiem, jest napisane że mamy wyznawać grzechy przed Bogiem, gdyż „wierny jest Bóg i sprawiedliwy”. Jeśli my wyznajemy swoje grzechy to mamy obietnicę że Bóg nam je odpuści. W ten sam sposób czynił celnik. Jest przypowieść o celniku i faryzeuszu, przeczytajmy ten fragment gdyż on bardzo dobrze wskazuje na to jak w Starym Testamencie traktowana była spowiedź, jak następowało pojednanie. Historia ta zapisana jest w Nowym Testamencie, ale celnik żył pod zakonem Starego Testamentu. Otwórzmy Łuk. 18:11-14
11. Faryzeusz stanął i tak się w duchu modlił: Boże, dziękuję ci, że nie jestem jak inni ludzie, rabusie, oszuści, cudzołożnicy albo też jak ten oto celnik.
12. Poszczę dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę z całego mego dorobku.
13. A celnik stanął z daleka i nie śmiał nawet oczu podnieść ku niebu, lecz bił się w pierś swoją, mówiąc: Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu.
14. Powiadam wam: Ten poszedł usprawiedliwiony do domu swego, tamten zaś nie; bo każdy, kto siebie wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony.

Czyż nie jest to cudowny przykład spowiedzi serca? Z pewnością. Bezpośrednie przyjście do Pana Jezusa, bezpośrednie przyjście do Boga, z żalem, z pokutą, z chęcią zmiany swojego życia, wypłakanie swoich grzechów, to jest spowiedź serca. Jest zabezpieczenie Boże gdyż Bóg powiedział że odpuści każdy grzech. Tylko Bóg ma prawo odpuszczać grzechy. Mar. 2:7
„Czemuż ten tak mówi? On bluźni. Któż może grzechy odpuszczać oprócz jednego, Boga?” Każdy kto przychodzi do Boga może mieć pewność, że On odpuści każdy grzech, dlatego że odkupienie w Jezusie Chrystusie jest uniwersalne, ono obejmuje każdy grzech, przeszły, przyszły i teraźniejszy. Więc nie ma takiego grzechu za który Jezus by nie umarł. Z tego powodu każdy grzech został odkupiony, więc każdy grzech może zostać przebaczony, kiedy? Kiedy grzesznik przyjdzie do tronu łaski i poprosi o to przebaczenie. Krew Chrystusa należy zastosować indywidualnie, należy ją przyjąć i przyjść do Pana, poprosić o przebaczenie przez wzgląd na krew Pana Jezusa. I wtedy możesz mieć pewność że Twoje grzechy będą odpuszczone. Dlatego każdy kto przychodzi do Boga, przez krew Jezusa może mieć całkowitą pewność że jego grzechy będą przebaczone. Co mówił sam Pan Jezus na temat spowiedzi serca? On mówił że spowiadać się należy bezpośrednio Bogu. Kiedy uczył swoich uczniów modlitwy to w modlitwie „Ojcze nasz” powiedział takie słowa, które mieli wypowiadać uczniowie: „I odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”. Jezus wskazał im na bezpośredni przystęp do Ojca. W dziedzinie pojednania Jezus wskazywał na jeszcze jedną zasadę, mówił że zanim człowiek przyjdzie pojednać się z Bogiem, to musi się pojednać z innym człowiekiem wobec którego zgrzeszył. Otwórzmy Mat. 5:23-24
23. Jeślibyś więc składał dar swój na ołtarzu i tam wspomniałbyś, iż brat twój ma coś przeciwko tobie,
24. Zostaw tam dar swój na ołtarzu, odejdź i najpierw pojednaj się z bratem swoim, a potem przyszedłszy, złóż dar swój.

Drugą zasadą w tej dziedzinie było to, że obowiązkiem pokrzywdzonego jest odpuścić swojemu winowajcy winę. O tym mówi Łuk. 17:3-4
3. Miejcie się na baczności. Jeśliby zgrzeszył twój brat, strofuj go, a jeśli się upamięta, odpuść mu.
4. A jeśliby siedemkroć na dzień zgrzeszył przeciwko tobie, i siedemkroć zwrócił się do ciebie, mówiąc: Żałuję tego, odpuść mu.

Trzecią zasadą jest to że nawet jeżeli by ten który zgrzeszył przeciwko Tobie, nie chciał przyjść i prosić o przebaczenie to i tak musisz mu odpuścić.
Otwórzmy przypowieść o złym słudze z Mat. 18:23-35
23. Dlatego Królestwo Niebios podobne jest do pewnego króla, który chciał zrobić obrachunek ze sługami swymi.
24. A gdy zaczął robić obrachunek, przyprowadzono mu jednego dłużnika, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów.
25. A ponieważ nie miał z czego oddać, kazał go pan sprzedać wraz z żoną i dziećmi, i wszystkim, co miał, aby dług został spłacony.
26. Tedy sługa padł przed nim, złożył mu pokłon i rzekł: Panie! Okaż mi cierpliwość, a oddam ci wszystko.
27. Wtedy pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował.
28. A gdy ów sługa wyszedł, spotkał jednego ze swych współsług, który był mu winien sto denarów; i pochwyciwszy, dusił go, mówiąc: Oddaj, coś winien.
29. Wtedy współsługa jego, padłszy na kolana, prosił go mówiąc: Okaż mi cierpliwość, a oddam ci wszystko.
30. On jednak nie chciał, lecz odszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.
31. A współsłudzy jego widząc to, co zaszło, zasmucili się bardzo i poszedłszy, opowiedzieli panu swemu wszystko, co się stało.
32. Wtedy przywołał go pan jego i rzekł mu: Sługo zły! Wszystek tamten dług darowałem ci, boś mnie prosił.
33. Czy i ty nie powinieneś był zlitować się nad współsługą swoim, jak i ja zlitowałem się nad tobą?
34. I rozgniewał się pan jego, i wydał go katom, żeby mu oddał cały dług.
35. Tak i Ojciec mój niebieski uczyni wam, jeśli każdy nie odpuści z serca swego bratu swemu.

Wg powyższej przypowieści wynika że grzech przeciwko Bogu należy wyznać Bogu, a grzechy przeciwko człowiekowi, należy wyznać człowiekowi. To jest bardzo ważne stwierdzenie. Grzech przeciwko człowiekowi należy wyznać temu człowiekowi przeciwko któremu zgrzeszyłeś. Natomiast grzech przeciwko Bogu trzeba wyznać bezpośrednio Bogu. I kiedy przychodzisz do Boga co jest gwarancją tego że Bóg Ci odpuszcza? Po pierwsze musisz przyjść w odpowiedniej postawie. Tą postawą jest pokuta i żal za grzechy. Po drugie masz obietnicę w 1 Jan. 2:1-2
1. Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśliby kto zgrzeszył, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy.
2. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata.

A więc masz obietnicę że Bóg Ci odpuści jeżeli będziesz wyznawać swoje grzechy. Więc Biblia o tym mówi. Tak samo sam Jezus powiedział w Jan. 6:37
„Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz”.
Dlatego też możesz śmiało z odwagą przychodzić do Pana, On Ci zawsze przebacza, zawsze Cię przyjmuje, On Cię precz nie wyrzuci. To jest właśnie spowiedź serca. Cały czas dajemy dowody na to że w Biblii, jest taki sposób pojednania się człowieka z Bogiem, poprzez bezpośrednie przyjście do Pana Jezusa poprzez spowiedź serca, wyrażona w modlitwie, w odpowiedniej postawie.


Część 10
Papież I

Kwestie sporne-historia

Argumenty z historii nie są tak istotne dla protestanta jak argumenty biblijne. Jednak, historia papiestwa jest ważna zarówno dla katolików jak protestantów.
Dla katolików historia jest obszarem, w którym należy szukać potwierdzenia dla wyjątkowej pozycji biskupa Rzymu - im wcześniej tym lepiej. Piśmiennictwo protestanckie natomiast poruszając kwestie związane z prymatem papieskim przedstawia historyczne aspekty jego powstania stara się wykazać, że rozwijał się on w wyniku wielowiekowego procesu. Ogromne znaczenie dla zrozumienia jego istoty jest prześledzenie form, jakie prymat przybierał od początku istnienia aż do wypaczenia idei, z której się zrodził. Pierwsze tysiąclecie jest w tym względzie szczególnie ważne, bowiem pokazuje, w jaki sposób narodziła się świadomość prymatu, jakie były jego konsekwencje i jakie historyczne okoliczności temu towarzyszyły.
Chociaż Kościół Rzymskokatolicki przez wieki przez wieki posługiwał się argumentacją potwierdzającą zasadność instytucji papiestwa, to protestantyzm przyjmuje, że to nie ciągłość posługiwania jest gwarancją prawdziwości przesłania apostolskiego. Roszczenia biskupów rzymskich do sprawowania całkowitej władzy (jurysdykcji) w Kościele nie miały miejsca w pierwszych wiekach istnienia chrześcijaństwa. Uzasadnienia żądań podporządkowania się innych biskupów biskupowi rzymskiemu w oparciu o sprawowanie funkcji następców Piotra pojawiły się dopiero w III wieku. Natomiast początki papiestwa, w dzisiejszym jego rozumieniu, przypadają na V wiek.
Autorytet duchowy Kościoła Rzymskiego w pierwszych wiekach
Największym autorytetem w Kościele pierwszych wieków cieszyły się te zbory, które zostały założone przez samych apostołów. Dawało to gwarancję przyjęcia i kontynuowania prawowiernej nauki Jezusa Chrystusa. Należały do nich wspólnoty w Antiochii, Efezie, Koryncie, Tesalonice oraz w Rzymie. Niewątpliwie uprzywilejowane stanowisko zajmował Rzym ze względu na powoływanie się na związek z Piotrem i Pawłem. Świadczy o tym m. in. list Tertuliana skierowany przeciw gnostykom: „Dalejże więc ty, który chcesz dostatecznie zaspokoić ciekawość w sprawach zbawienia, przebiegnij Kościoły apostolskie, w których dotąd stolica Apostołów na swych miejscach przewodniczy; w których czytane są autentyczne ich pisma… Czy nie najbliższa ci Achaja? Masz Korynt. Jeśli jesteś niedaleko Macedonii, masz Filippów, masz Tessalończyków; jeśli możesz dążyć do Azji, masz Efez; jeśli przylegasz do Italii, masz Rzym, skąd też mamy prawdę na podorędziu. O, jakże szczęśliwy ów Kościół. Jemu to Apostołowie całą naukę z krwią swoją wylali; gdzie Piotr zrównany z męką Pańską, gdzie Paweł koronowany jest śmiercią Jana; gdzie Apostoł Jan, gdy zanurzony w ognistym oleju nic nie ucierpiał, zesłany na wyspę”. Teologowie katoliccy przekonani są, że wyjątkowa pozycja zboru w Rzymie oparta była na męczeńskiej śmierci dwóch największych apostołów. Uważają, że po ich śmierci potwierdzeniem więzi z właściwą tradycją były ich groby, które stały się dla rzymskiej wspólnoty pomnikami, symbolami łączności z początkiem. Pod tym względem, ich zdaniem, stolica imperium posiadała pewną przewagę nad pozostałymi miastami. Nie było Kościoła, który mógłby współzawodniczyć z Rzymem na tej płaszczyźnie. Faktem jest, że wspólnota rzymska w przeciwieństwie do kościołów syryjskich, greckich czy żydowskich mogła poszczycić się nieskazitelnością nauki. Niepodważalny kontakt z apostołami uważany był za najskuteczniejszą broń w walce z herezjami. Pojawiające się już w pierwszym wieku odstępstwa wystawiły na próbę wierność nauce apostolskiej niejednego z dopiero co ukształtowanych zborów. W istotny sposób wpłynęło to na pozycję wspólnoty rzymskiej wobec innych Kościołów. Stabilność i wytrwałość rzymskich chrześcijan stała się wzorem dla innych wspólnot. Nie bez znaczenia pozostawał również fakt, że na Zachodzie Rzym był jedynym Kościołem o korzeniach apostolskich. W tej sytuacji biskupi rzymscy bądź posiadali już, bądź sami sobie przypisywali autorytet wobec innych Kościołów. Klemens sprawujący urząd biskupa rzymskiego jeszcze w pierwszym wieku, napisał list do zboru w Koryncie, w którym zajął stanowisko w sprawie zaistniałego tam konfliktu. Napomniał w nim braci, by okazali posłuszeństwo swojemu biskupowi. „Kto nie jest posłuszny wobec tego, co On (Bóg) powiedział przez nas (a więc przez wspólnotę rzymską!), ten winien wiedzieć, że wikła się w grzech i wielkie niebezpieczeństwo… Sprawicie nam wielką radość, jeśli okażecie posłuszeństwo temu, co napisaliśmy pod kierownictwem Ducha Świętego”.

Z faktu tego nie należy jednak wywodzić nadrzędnego autorytetu biskupa rzymskiego, a nawet wspólnoty rzymskiej, wobec innych Kościołów. W tym czasie dość powszechną praktyką było wysyłanie przez niektórych biskupów pism do innych zborów nawet spoza swojego lokalnego Kościoła. Takie nauczająco-upominające listy napisał na przykład biskup Ignacy Antiocheński do
zborów w Azji Mniejszej oraz do zboru w Rzymie, biskup Polikarp ze Smyrny do kościoła w Filipii, czy Dionizy z Koryntu do Macedończyków, Ateńczyków, Nikomedyjczyków, Knozejczyków, Pontyjczyków i Rzymian. W Liście do Rzymian Ignacy Antiocheński (ok.110 r.) przyznawał, że wspólnota rzymska naucza inne zbory i jest dla nich wzorem. Określił przy tym rzymski Kościół jako ten, który „jest godny Boga, czcigodny, godny chwały, godny uznania, godny powodzenia, dziewiczy i ma pierwszeństwo w miłości, który ma Prawo Chrystusa, posiada imię Ojca”. Podobne pochlebne określenia wspólnoty rzymskiej występują w epitafium Abercjusza (200 r.) - „królowa nosząca złotą szatę i złote sandały”, ”lud naznaczony świetlanym znamieniem”.
Wspominany List do Rzymu Ignacego Antiocheńskiego nie musi jednak świadczyć o szczególnym uznaniu Na tle przekonania o własnej wyjątkowości opartego na więziach z apostołami Piotrem i Pawłem pojawiali się w Rzymie biskupi uzurpujący sobie prawo narzucania swoich decyzji. Do pierwszej takiej próby doszło około 160 roku ze strony Aniceta. Spór dotyczył daty obchodzenia Wielkanocy. Niektóre Kościoły azjatyckie świętowały ją według żydowskiego sposobu obliczania czternastego dnia miesiąca Nisan, podczas pierwszej pełni Księżyca bez względu na dzień tygodnia. Natomiast innym zwyczajem było obchodzenie Wielkanocy pierwszej niedzieli po tej pełni. Do pewnego momentu oba te zwyczaje funkcjonowały równocześnie w Kościele. Jednak w 162 roku rzymski biskup Anicet daremnie próbował skłonić biskupa Smyrny Polikarpa do przyjęcia swojej woli w sprawie obchodzenia paschy. Doszło nawet do spotkania obydwu biskupów w Rzymie w celu rozwiązania konfliktu, w trakcie którego biskup Smyrny
powołał się na kontynuowanie tradycji wywodzącej się od Jana i innych apostołów, natomiast biskup Rzymu na zwyczaj prezbiterów urzędujących przed nim. Każdy z nich pozostał jednak przy swoim stanowisku. Później, pod koniec drugiego stulecia na tle tego samego sporu doszło do pierwszej schizmy w Kościele. Prawdopodobnie z inicjatywy biskupa rzymskiego Wiktora odbyły się w tej sprawie synody w Palestynie, w Italii, w Galii, w Poncie, w Osrhoene, w Azji. Oprócz synodu w Azji pozostałe poparły biskupa rzymskiego, kontynuatora tradycji pochodzącej od Piotra i Pawła. Natomiast azjatycki biskup Polikrates z Efezu powołał się w tym sporze na więzi z apostolskim początkiem w osobie Filipa i Jana. Nie rozwiązany konflikt doprowadził do ekskomunikowania Kościołów Azji Mniejszej.
Decyzja ta nie spotkała się ze zrozumieniem ani na Zachodzie, ani na Wschodzie. Euzebiusz napisał o Wiktorze: „Występuje z zamiarem odcięcia od wspólnej jedności wszystkich gmin azjatyckich oraz kościołów sąsiednich, jak gdyby były innowiercze i ogłasza publicznie na piśmie, że wszyscy bez wyjątku bracia tamtejsi są wyłączeni z jedności. Nie podobało się to jednak wszystkim biskupom”. Nawet wspominany już biskup z Lyonu Ireneusz próbował nakłonić biskupa rzymskiego do kompromisu przypominając przykład Polikarpa i Aniceta, którzy godzili się na funkcjonowanie obu zwyczajów obchodzenia Wielkanocy. Uważał, że Wiktor nie może rościć sobie praw do zwierzchniej władzy. Nie dało to jednak większych efektów. O odcięciu od Kościołów azjatyckich świadczy również fakt wprowadzenia przez Wiktora do Kościoła języka łacińskiego w miejsce greki. Kościoły Wschodni i Zachodni nie mogły dojść do porozumienia w sporze o Wielkanoc. Na Soborze w Nicei w 325 roku przyjęto ustalenia Kościoła Zachodniego.
Kształtowanie się świadomości prymatu rzymskiego
Walka z gnostycyzmem umocniła pozycję Kościoła rzymskiego, stojącego na straży wierności nauce apostolskiej. W pismach Adversus haereses spowodowanych potrzebą określenia zasad wiary w obliczu pojawiającej się herezji odnajdujemy świadectwo przemawiające za uznaniem w tych czasach autorytetu rzymskiego Kościoła. Ireneusz wypowiadał się w nich o tym zborze mówiąc o jego powszechnym już uznaniu, wielkości i pochodzeniu od apostołów Piotra i Pawła. Najbardziej znaczące stwierdzenie dla omawianego tematu zawiera zdanie: „Z tym bowiem Kościołem dla jego naczelnego zwierzchnictwa musi się zgadzać każdy Kościół, tj. wszyscy zewsząd wierni, bo w nim przez tych, co są zewsząd, zachowała się tradycja apostolska”. Odwołanie się w nim do tradycji apostolskiej może odnosić się do prymatu, ale może również wskazywać rzymski Kościół jako przykład wspólnoty trwającej w nauce apostolskiej. Próbując zrozumieć słowa Ireneusza w świetle jego działań mających na celu wpłynięcie na postawę Wiktora, pisząc o „zgadzaniu się” na pewno nie myślał o ślepej uległości i akceptowaniu wszelkich decyzji biskupa rzymskiego. Należy mieć również na uwadze to, że autor pisma pochodził z Galii, dla której Rzym był wówczas stolicą biskupią.
Do umocnienia pozycji biskupów w Kościele (w konsekwencji także biskupa rzymskiego) przyczynił się w III wieku biskup Kartaginy - Cyprian. Uznawał on „Piotrowe” pierwszeństwo w wyznaczaniu linii sukcesji apostolskiej, ale uważał, że każdy biskup powinien być autonomiczny w lokalnym zborze. Zganił opozycyjną wobec siebie część kleru za odwoływanie się w zaistniałym konflikcie do rzymskiego biskupa Korneliusza. Nie uznał też woli jego następcy - Stefana w sporze o ważność chrztu heretyków. Znalazł poparcie osiemdziesięciu pięciu biskupów północnoafrykańskich. Cyprian stał na stanowisku, że „poza
Kościołem nie ma zbawienia”. Duch Święty nie może być przekazywany w trakcie chrztu gdzie indziej niż w Kościele. Tradycja rzymska różniła się w tym względzie. Biskup Rzymski Stefan próbował narzucić ją innym Kościołom. Powoływał się przy tym na fakt, że jest następcą Piotra w rozumieniu Mt 16:18. Cyprian natomiast pozostawał przy swoim stanowisku argumentując je przykładem Piotra i Pawła, którzy również nie we wszystkim się zgadzali. Podkreślał, że Piotr nie narzucał swojej woli, ale „przyjął rozumną radę i na słuszne wywody Pawła z łatwością przystał. Dał nam przez to przykład zgody i cierpliwości, abyśmy nie trzymali się uparcie swojego zdania, lecz przyjmowali to, co nasi bracia i koledzy ku naszemu pożytkowi i dobru nam podają, jeśli to jest prawdziwe i słuszne”. Stefan nie ustąpił w tym sporze nawet za cenę zerwania jedności. Pisał listy do innych biskupów azjatyckich. Spór ten próbował załagodzić biskup z Aleksandrii Dionizy. Na wiele się to nie zdało, a konflikt zakończył się wraz ze śmiercią następcy Stefana - Sykstusa i Cypriana w trakcie krwawych prześladowań chrześcijan za cesarza Waleriana.
Umocnienie pozycji rzymskiego biskupa spowodowało zagrożenie Kościoła arianizmem. Na soborze nicejskim zostały potępione poglądy Ariusza negującego bóstwo Jezusa. Jednak doktryna to znajdowała wielu swoich zwolenników w następnych latach i spowodowała wewnętrzne rozbicie Kościoła. Ariusz i biskupi go popierający zostali wygnani. Jednak po kilku latach cesarz Konstantyn pozwolił na powrót Euzebiusza z Nikomedii i Euzebiusza z Cezarei do swoich dawnych stolic biskupich. Wkrótce rozpoczęli oni działania zmierzające do rehabilitacji Ariusza, ale także nagonkę na biskupów stanowiących filary nicejskiego wyznania wiary - Anastazego Aleksandryjskiego i Eustacjusza z Antiochii. Posiadający poparcie władzy państwowej zwolennicy arianizmu doprowadzili na synodzie w Antiochii (331 r.) i w Tyrze (335 r.) do odebrania urzędów i wygnania biskupów pozostających wiernymi nicejskiemu wyznaniu wiary. Biskupi ci jednak odwołali się do innych synodów m.in. w Rzymie (341 r.). W Kościele powstał problem czy decyzje jednego synodu mogą być anulowane przez drugi. Biskupi wschodni uważali, że każdy synod jest autonomiczny a jego decyzje ostateczne. Według nich nie istniała możliwość uchylenia wyroków synodu w Tyrze, potępieni biskupi nie mogą odwoływać się do innych synodów. Inne stanowisko prezentował biskup rzymski Juliusz uważając, że nie wszystkie synody są tak samo ważne i większe mogą anulować decyzje mniejszych. Można w tym odczytać sprzeciwienie się regionalnej autonomii i zapowiedź współudziału rzymskiego biskupa w podejmowaniu decyzji w lokalnych Kościołach. W liście do biskupów wschodnich Juliusz potwierdził świadomość prymatu: „Gdyby nawet była jakaś wina po ich stronie, trzeba było przeprowadzić proces zgodnie z prawem kościelnym, a nie w ten sposób. Trzeba było napisać do nas wszystkich, żeby wszyscy biskupi mogli postanowić to, co słuszne. (…) dlaczego nikt do nas nie napisał, zwłaszcza w sprawie aleksandryjczyków? Czyż wiecie, że jest taki zwyczaj, że najpierw pisze się do nas i dopiero my stanowimy to, co słuszne? (…) Tymczasem nie dość, że nas nie zawiadomili i na własną rękę robili, co im się podobało, to chcą ponadto, żebyśmy się opowiedzieli po ich stronie, chociaż nie badaliśmy sprawy. Nie takie są postanowienia Pawła, nie to przekazali nam Ojcowie. (…)Mówię wam przecież to, co otrzymaliśmy od błogosławionego Piotra Apostoła”. Z wypowiedzi tej wynika nie tylko kolegialna odpowiedzialność za Kościół, ale też szczególna odpowiedzialność Juliusza wynikająca z faktu, że zasiadał on na tronie Piotra. W późniejszych latach, gdy przyszedł czas na godzenie zwaśnionych na tle arianizmu Kościołów, Rzym odegrał przewodnią rolę w odbudowie jedności całego Kościoła.dla Kościoła w Rzymie. Ton tego listu mógł być spowodowany uprzejmością, ponieważ autor zwracał się z prośbą, by nic nie robiono w sprawie jego uwolnienia. Pragnął bowiem męczeńskiej śmierci, a chrześcijanie z Rzymu planowali wydostanie go z więzienia. Zarówno Ignacy jak i Klemens uważali, że posłuszeństwo biskupowi gwarantuje zachowanie jedności i oparcie się herezjom - niezależnie od tego, z którego był miasta.
W drugim wieku wierzący w Rzymie byli znani z udzielania pomocy chrześcijanom z całego świata. Do miasta tego przybywali zarówno prawowierni jak i błędnowiercy, by dotrzeć tam do źródeł wiary lub znaleźć uznanie dla swoich poglądów. Około 140 roku przybył do stolicy imperium Marcjon z Synopy, który założył tam wspólnotę a około 150 roku Justyn Męczennik - najsłynniejszy z apologetów greckich, który założył tam swoją szkołę. W roku 177 zbór w Lyonie wysłał do Rzymu swojego prezbitera Ireneusza. Fakt, że to miasto przyciągało uczonych chrześcijan jest dowodem dużego poważania Kościoła rzymskiego.
Jeżeli można w ogóle mówić o przywództwie biskupa rzymskiego w tym okresie, to należy je odnieść jedynie do posiadania duchowego autorytetu rzymskiej wspólnoty wobec innych Kościołów.
Od III wieku Kościół w Rzymie stanowił około pięciu procent mieszkańców miasta. Rzesza trzydziestu tysięcy wiernych świadczyła o dynamicznym jego wzroście i sprawiała, że nabierał on coraz to większego znaczenia. Powstawały też coraz liczniej zbory w Zachodniej części cesarstwa. Rzym stał się natomiast centrum łacińskiego chrześcijaństwa.
Spór o pierwszeństwo w Kościele
Wzmocnienie potęgi papiestwa
Od roku 536 aż do VIII wieku Rzym znajdował się pod panowaniem bizantyjskim. W tym okresie papieże podlegali cesarzowi w Konstantynopolu. Każdorazowo ich wybór dokonany przez lud i kler musiał być zaakceptowany przez cesarza, dopiero po uzyskaniu tej akceptacji następowały świecenia. Na Zachodzie w tym czasie istniało sześć samodzielnych Kościołów regionalnych, które chociaż uznawały rzymski autorytet, to własne sprawy załatwiały samodzielnie nie kierując zbyt wielu pytań do biskupa rzymskiego. Rzeczywiste kierowanie Kościołem przez papieża miało miejsce tylko w rzymskiej prowincji kościelnej.
Od końca VI wieku obserwujemy wzmocnienie pozycji i umocnienie potęgi papieża. Szczególnie przyczynił się do tego Grzegorz Wielki. Położył on podwaliny pod Kościół w Anglii wysyłając tam misjonarzy. Starał się rozciągnąć swoją władzę na Kościoły germańskie, irlandzkie i szkockie. Dbał również o wewnętrzne umocnienie Kościoła. Nie miał roszczeń wobec władzy świeckiej, a działania polityczne podejmował w trosce o odnowienie Kościoła w Europie. Zyskał w ten sposób autorytet na Wschodzie i Zachodzie. Posiadał władzę i uprawnienia późniejszych papieży. Jemu podlegali biskupi i metropolici, których sam ustanawiał. Nazywał siebie „sługą sług Bożych” i choć odrzucił tytuł „papieża nad całym Kościołem” to nie pozwolił nikomu innemu używać go. Nie zgodził się na roszczenia patriarchy Konstantynopola do używania tytułu biskupa ekumenicznego.
W VIII wieku zagrożenie papiestwa ze strony ariańskich Longobardów spowodowało szukanie sprzymierzeńców na dworze frankońskim. W obliczu tego niebezpieczeństwa papież Stefan III przybył do frankońskiego króla Pepina prosząc go o pomoc. Prośbę swoją poparł tzw. Darowizną Konstantyna - dokumentem rzekomo napisanym przez cesarza Konstantyna Wielkiego, który w dowód wdzięczności za oczyszczenie go z trądu przekazał papieżowi Sylwestrowi I Rzym i przyległe terytoria oraz władzę cywilną i duchową w zachodnim cesarstwie w 315 roku. Król Pepin nadał papieżowi ziemie od Rzymu do Rawenny i w ten sposób w 756 roku powstało Państwo Kościelne, w którym papież sprawował również władzę świecką. Własne państwo nie rozwiązało jednak problemów politycznych papiestwa. Ścierały się w nim różne wpływy bizantyjskie, frankońskie i longobardzkie szczególnie widoczne podczas wyborów papieży. Pod koniec VIII wieku Królestwo Franków, a następnie cały zachód przyjęło liturgię miasta Rzym i rzymskie prawo kościelne. Za panowania Karola Wielkiego doszło w Europie do wznowienia cesarstwa zachodniego. Koronacja cesarza przez urzędującego papieża dostarczała później stronie kościelnej argumentu o wyższości władzy papieskiej nad cesarską. Nowy władca dążył w Kościele do przywrócenia władzy metropolitów. Starał się odbudować kolegialność biskupią, ale miała to być kolegialność zależna od króla. Synody były zgromadzeniami królewskimi, a decyzje podejmowane na nich miały rangę królewską lub cesarską.
Sytuacja ta była zagrożeniem dla autorytetu papieża poprzez przyznanie go metropolitom. Do końca XI wieku władza świecka zdominowała kościelną. Potwierdzeniem tego stanu może być fakt wytoczenia procesu przez Karola Wielkiego Leonowi III. Wzmocnienie pozycji papieskiej w Kościele miało nastąpić dzięki kolejnemu falsyfikatowi (po opisanej wyżej Darowiźnie Konstantyna), którym były Dekrety Pseudoizydoriańskie. Ich autorstwo przypisywano hiszpańskiemu metropolicie z Sewilli. Zawierały one nieautentyczne dekretalia najdawniejszych papieży oraz tak zwane Kanony Apostolskie. Dokumenty te nadawały Rzymowi rangę instytucji apelacyjnej, do której mogli odwoływać się biskupi z pominięciem instancji arcybiskupów. Zdjęcie z urzędu biskupa zależne było wyłącznie od papieża. Metropolici natomiast mieli obowiązek zgłaszania się do Rzymu po paliusz będący znakiem ich godności. Kolejne
ustalenie dotyczyło soborów i synodów, których decyzje były wiążące jedynie po uzyskaniu potwierdzenia Stolicy Apostolskiej. Jednak krok uczyniony w kierunku wzmocnienia autorytetu papieża ponad metropolitami i synodami nie miał natychmiastowego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Nakazu zgłaszania się po paliusz nie przestrzegano zwłaszcza w zachodnim królestwie Franków. Właściwie zwyczaj ten faktycznie był respektowany dopiero od połowy XI wieku.
Oba falsyfikaty Darowizna Konstantyna jak i Dekrety Pseudo-Izydora nie zdołały podnieść autorytetu upadłego moralnie w tym czasie papiestwa. Natomiast dokumenty te zyskały wielkie znaczenie w XI wieku, używane przez Kościół w celach propagandowych. Pierwszy z nich został pokazany patriarsze konstantynopolitańskiemu Cerulariuszowi przez legatów papieskich i stanowił główną argumentację w walce papiestwa z nim. Przetłumaczony przez greckich uczonych ośmieszył przedstawicieli Rzymu. Konflikt ten zakończył się nawet wzajemną ekskomuniką patriarchy i papieskich legatów. W ten sposób doszło do pierwszej wielkiej schizmy w Kościele i rozbicia jego jedności. Wspomniany dokument został także wykorzystany w trakcie soboru w Lyonie (1274) i we Florencji (1439) jako argument do uznania prymatu papieskiego przez Kościół Wschodni.
Największe wzmocnienie władzy papieskiej było efektem reformy gregoriańskiej, której twórcą był niemiecki mnich Hildebrandt. Doprowadził on do nowego sposobu wyboru papieży. Na Soborze Laterańskim w 1059 roku pozbawiono kler i lud prawa wyborczego, a przyznano je wyłącznie kardynałom mianowanym przez papieża. Koronacja papieża miała odbywać się podwójną koroną, co symbolizowało wysunięcie roszczeń pod adresem władzy świeckiej. Ustaleń tego soboru nie udało się wprowadzić od razu. Nawet sam Hildebrandt, gdy w trakcie pogrzebu Aleksandra II został obwołany przez lud papieżem, potraktował to jako głos boży.
Nowy papież, który przybrał imię Grzegorza VII nigdy nie uznał nad sobą władzy cesarskiej, przeciwnie, uważał, że powinna ona podlegać papieskiej. Swój program zawarł w dokumencie Dictatus papae. Przypisał w nim papieżowi suwerenną władzę nad całym Kościołem: zakładanie biskupstw, zdejmowanie biskupów z urzędu i przywracanie im stanowiska, stanowienie prawa w Kościele, prawo do noszenia insygniów monarszych, nie podleganie żadnemu sądowi. Uregulował także stosunek władzy kościelnej do świeckiej, przyznając sobie prawo do usuwania cesarzy i zwalniania poddanych z przysięgi wierności złożonej władcy. Tak duże uprawnienia papieża nie spotkały się oczywiście z akceptacją cesarza. Rozpoczęła się trwająca przez wieki walka, która doprowadziła do uniezależnienia się Kościoła od władzy świeckiej. Gdy cesarz Henryka IV podjął walkę z potęgą papieską, został ekskomunikowany. Starając się o zdjęcie klątwy musiał ukorzyć się przed Grzegorzem VII. Miejsce pokuty cesarza - Canossa - stała się symbolem nie tylko upokorzenia władcy świeckiego przed papieżem, ale również władzy państwowej przed kościelną. W kilka lat później role odwróciły się. Po odzyskaniu władzy monarszej Henryk IV osadził na tronie papieskim antypapieża Klemensa III i z jego rąk przyjął koronę królewską. Natomiast papież Grzegorz VII Hildebrandt musiał ratować się ucieczką.
Walka z inwestyturą świeckich zapoczątkowana przez Grzegorza VII toczyła się w ciągu następnych lat. Jej kres przyniosło podpisanie konkordatu wormackiego w 1122 r. między cesarzem Henrykiem V i papieżem Kalikstem II, na mocy którego biskupi byli wybierani przez kolegia kanoników diecezjalnych. Otrzymywali oni najpierw od papieża symbole władzy duchownej (pierścień i pastorał), a następnie od cesarza berło, które było oznaką lennej władzy świeckiej w biskupstwie. „Odtąd przez blisko dwieście lat jest papiestwo najwyższą władzą chrześcijaństwa. Przed papieżem korzą się cesarze i królowie; papież jednych usuwa, drugich na tron wynosi; bez jego uznania żadna władza w chrześcijaństwie nie może istnieć”.
Szczyt władzy papiestwo osiągnęło za pontyfikatu Innocentego III. Doprowadził on do pojmowania jego władzy jako połączenia godności papiestwa i cesarstwa. Żaden monarcha nie odważył mu się sprzeciwić. Od niego zależało, kto zasiada na tronach angielskim, niemieckim i innych. Nawet patriarcha wschodni po zajęciu Konstantynopola przez krzyżowców czwartej krucjaty został zmuszony do uznania prymatu biskupa Rzymu. Innocenty stworzył więc nowy typ władztwa: cezaropapizm. Opierał się na teorii, że papież został ustanowiony przez Boga, by rządzić wszystkimi ludźmi na świecie. Dotychczasowy tytuł vicarius Petri zaczął być niewystarczający i ustąpił tytułowi vicarius Chrysti.
Niektórzy papieże próbowali poszerzyć jeszcze zakres swoich kompetencji do prawa decydowania o ludzkim zbawieniu. Papież Bonifacy VIII w bulli Unam sanctam zawarł naukę o jedynym Kościele, w którym jest zbawienie: „Toteż oznajmiamy, twierdzimy, określamy i ogłaszamy, że posłuszeństwo Biskupowi Rzymskiemu jest konieczne dla osiągnięcia zbawienia”. Następni papieże zrezygnowali z tak dalekich uprawnień. Choć wspomniany dokument stwierdzał nadal zależność władzy świeckiej od kościelnej, to wkrótce nastąpiło przeniesienie siedziby papiestwa do Awinionu i uzależnienie od króla Francji.
Omawianą epokę potęgi papieskiej podsumował polski historyk luterański: „Teokracja w duszy Grzegorza to żywy i wielki ideał porządku Bożego na ziemi, nad którym w roli namiestnika Chrystusowego czuwa papież (…) Papieżowi należą się niepodzielne rządy Kościoła, a nadto ma on sądzić i poskramiać wszelkie wybryki czy nadużycia władzy świeckiej. Stojąc ponad monarchami i narodami, ma jednoczyć całe chrześcijaństwo w rodzinę Bożą. Natomiast w teokracji Bonifacego nie ma już tak żywych i potężnych czynników ideowych, odgrywają zaś dużą rolę osobiste ambicje papieża i interesy stanowe duchowieństwa. Jest to tym samym zapowiedź upadku autorytetu papieskiego, jaki nastąpił rychło po Bonifacym”.

Głowa kościoła

Głową Kościoła Rzymskokatolickiego jest Papież; człowiek ten wg katolickiej doktryny jest ziemską głową kościoła i następcą apostoła Piotra. Zgodnie z tym przekonaniem Chrystus wyznaczył Piotra jako pierwszego papieża, który z kolei udał się do Rzymu i służył w tym charakterze przez 25 lat. Począwszy od Piotra, KK utrzymuje następstwo papieży, jest to tak zwana sukcesja apostolska trwająca do dziś. Jest to bardzo istotna część Rzymskokatolickiej doktryny. Czy rzeczywiście Biblia uczy że Chrystus wyświęcił jednego człowieka aby był ponad wszystkimi innymi w kościele? Czy można znaleźć jakieś źródło informacji o urzędzie papieskim, jakiekolwiek Biblijne upoważnienie wobec urzędu papieskiego w Biblii? Czy pierwsi chrześcijanie uznawali Piotra za papieża?
Na tego typu pytania będziemy chcieli sobie odpowiedzieć; od razu na samym początku chcę obalić mit że istnieje Głowa Kościoła, widzialna Głowa Kościoła. Biblia mówi w Liście do Efezjan 5:23 że Głową Kościoła jest Chrystus:
„Bo mąż jest głową żony, jak Chrystus Głową Kościoła, ciała, którego jest Zbawicielem”; tak samo mówi List do Kolosan 1:18 – „On także jest Głową Ciała, Kościoła; On jest początkiem, pierworodnym z umarłych, aby we wszystkim był pierwszy”.
Natomiast chcę to mocno i konkretnie powiedzieć – żaden człowiek nie może być Głową Kościoła, nie ma widzialnej Głowy Kościoła. Jest jedna niewidzialna Głowa Kościoła, nie ma dwóch głów w Kościele, jest jedna głowa, gdyby były dwie głowy to byłoby rozdwojenie. W Katolicyzmie są dwie głowy i dlatego jest w nim rozdwojona nauka: trochę Biblii i trochę dodatków ludzkich, więcej dodatków ludzkich niż Biblii, z tego powodu że są właśnie dwie głowy. Jedna jest Boża Głowa która jest odsuwana od rządzenia w tym kościele absolutnie gdyż rządzi tam ludzka nauka, a to z tego powodu że weszła idea i doktryna o ludzkiej głowie. Natomiast Biblia nigdzie nie mówi o ludzkiej głowie kościoła, nigdzie o tym nie mówi, nie mówi o tego typu hierarchii jak papież jako widzialna Głowa Kościoła, potem reszta, episkopaty, biskupstwa, potem parafie, potem kościoły lokalne itd.
Więc nie ma głowy kościoła absolutnie, jest to po prostu urojenie, chcę to mocno nazwać. Papież jest Głową Kościoła lecz tylko Rzymskiego Katolicyzmu, lecz ja nie będę Go uznawał nigdy za mojego ludzkiego zwierzchnika; ja się traktuję jako członek kościoła, kościoła Pana Jezusa Chrystusa, powszechnego ciała Pana Jezusa które jest na całym świecie. Tego ciała które jest niewidzialne, które tworzą chrześcijanie w Polsce, chrześcijanie w Afryce, Azji, Europie, w różnych miejscach i zakątkach świata zgodnie z Objawieniem 5:9-10 czyli z różnych narodów, plemion i języków. Chrystus jest Głową tego Kościoła, a ten kościół, kościół Chrystusa, nigdy nie miał mieć i nigdy nie będzie miał ziemskiej Głowy, jest to idea prosto z piekła. Ja chcę to nazwać mocno i po imieniu.
A więc pierwsza rzecz – kościół nie ma głowy ziemskiej, a więc Ty jako chrześcijanin też nie przyjmuj tłumaczenia że musisz mieć ziemską głowę kościoła którą jest papież, Biblia nigdzie o tym nie mówi, ani jeden apostoł nie wspomniał o tym ani razu, a więc jeżeli nikt z nich nie traktował tego w ten sposób, Ty również przestań to traktować w ten sposób. Niech papież będzie dla Ciebie nikim innym jak tylko człowiekiem, którego będziesz szanował, kochał jako człowieka, natomiast Jego roli i autorytetu w dziedzinie wiary nie uznawaj, przestań Go traktować jako tego który ma decydujące znaczenie i będzie decydował o tym w co masz wierzyć albo w to co masz nie wierzyć. Dopóki tak jak mówi Biblia możesz Go słuchać, jeżeli nie mówi tak jak mówi Biblia, przestań Go słuchać, wymów Mu posłuszeństwo. Nie bój się, Bóg nie potraktuje tego na pewno jako grzechu. Możesz być o tym przekonany (-a); dlaczego? Zaraz przestudiujemy ten temat dokładnie, ja nie chcę wprowadzać Cię za pomocą pobudzenia Twoich emocji w negatywny stosunek do papieża, tylko dlatego że ja tak myślę, po prostu na podstawie Biblii udowodnię Ci że nie ma takiej możliwości żeby Piotr był pierwszym papieżem, a aktualni papieże żeby byli zastępcami Piotra, czy też Chrystusa. Więc stwierdzamy że nie ma widzialnej głowy Kościoła po pierwsze. W katolicyzmie papież jest zastępcą Syna Bożego, nosi też inne śmiałe tytuły. Zacytuje w tej chwili kilkanaście z nich. Z książki „Prawo kanoniczne” księdza Grobowskiego, wydanej w Warszawie w 1948 zacytuje następujące tytuły papieża abyśmy mieli wejrzenie w to jak papież jest traktowany i uznawany przez sam Kościół i w jaki sposób jest nazywany. Ksiądz Grabowski pisze: „Tytułem papieża jest miano – namiestnik Chrystusa, zastępca Piotra, arcybiskup Rzymu, Powszechny Biskup i Patriarcha, Najwyższy Kapłan, Zastępca Boga, Najwyższy Kapłan wszystkich kapłanów;
Wierni nazywają go też ojcem świętym, świątobliwością, który to tytuł dotyczy wprost jego władzy jako zastępcy Chrystusa - pisze ksiądz Grabowski. Następnie – Biskup biskupów, Ojciec ojców, Ojciec wszystkich, Głowa Kościoła i Wszystkich Głów Głowa, Biskup Chrześcijańskiego Prawa, Szczyt Władzy, Święty”.
Tak więc papież jako osoba ma naprawdę duże znaczenie, widać to po tych tytułach, są to tytuły bardzo mocne, bardzo wynoszące, nadające autorytet temu stanowisku. Ja nie chcę komentować tego, tylko może powiem że one są nie Biblijne, są to tytuły które uzurpują pewne prawa które nigdy nie zostały nadane papieżom. I to jest tylko drobna sugestia; ja później powiem mocniej na ten temat, natomiast teraz mówię tylko to że to jest coś co na podstawie Biblii jest po prostu bluźniercze, uzurpatorskie, fałszywe i zwodnicze. Tych tytułów nie może mieć żaden człowiek, jeżeli Jezus powiedział „nikogo nie nazywajcie Ojcem Świętym” a mówi się o ojcu świętym jako o papieżu, to czy w takim razie jest dwóch Ojców Świętych? Czy jest tylko jeden Ojciec Święty? Nasz Pan Jezus Chrystus tylko dwa razy w swojej modlitwie arcykapłańskiej w Ewangelii Jana w 17 rozdziale użył w modlitwie słowa „Ojcze Święty” modląc się do Ojca. A sam Pan Jezus powiedział aby nikogo nie nazywać ojcem. Jezusowi nie chodziło o to abyśmy nie nazywali ojcem naszych przyrodzonych, naturalnych rodziców, natomiast chodziło właśnie o pewien rodzaj,wywyższenie człowieka poprzez nazywanie go Ojcem, nauczycielem. Tu jest zawarta ta idea. Tutaj Jezus sam ostrzegł nas przed tym aby tego nie robić; natomiast papieże absolutnie nie przejmują się tym słowem, każą się tytułować, padać przed sobą, klękać na kolana, całować się w pierścienie. Jeszcze do niedawna każdy Gwardzista z Gwardii Szwajcarskiej musiał bić przed papieżem pokłony kiedy On przechodził. Są to rzeczy które wskazują że kryje się za tym pewien duch który nosi w sobie iskrę albo ideę kultu człowieka, wywyższania człowieka, w tym wszystkim jest wywyższenie człowieka, natomiast nie ma to nic wspólnego z Chrystusem, Jego pokorą, Jego poddaniem, On nigdzie się w ten sposób nie nazywał, On mówił „Ja jestem sługą Waszym, tak mnie nazywajcie, jestem Panem Waszym i sługą”. Ten element sługi był bardzo widoczny w życiu Chrystusa. Natomiast tutaj tytuły które wynoszą papieża ponad innych to są tytuły które na podstawie Biblii są nie Biblijne. Oprócz tego papieżowi przysługuje prawo nieomylności gdy wypowiada się w sprawach wiary i moralności, to prawo zostało nadane papieżowi w 1870 roku przez konstytucję; wtedy papieżem był Pius IX. Może zacytujmy dokładnie fragment tej konstytucji: „My przeto nauczamy i orzekamy że jest artykułem wiary od Boga objawionym iż Biskup Rzymski gdy przemawia lub określa jakąś naukę o wierze lub obyczajach którą powinien przyjąć cały kościół, dzięki pomocy Bożej obiecanej mu Świętym Piotrze, cieszy się tą nieomylnością, w którą Boski Odkupiciel raczył wyposażyć kościół Swój w określaniu nauki wiary i obyczajów. Dlatego też tego rodzaju określenia Biskupa Rzymskiego są nieodwołalne, jeśliby ktoś odrzucił lub odważył się przeciwstawić naszemu orzeczeniu, niech będzie wyklęty”.
Biskupi Rzymscy czyli papieże zawsze mieli chęci aby nazwać się nieomylnymi, aby twierdzić że są nieomylni. Już papież Grzegorz VII który miał pontyfikat między 1073 a 1086 w swoich słynnych Dictatus Papae powiedział: „Kościół Rzymski nigdy nie pobłądził i po wszystkie czasy w żaden błąd nie popadnie”. To twierdzenie było na ówczesne czasy pionierskie, natomiast ta idea zaszczepiona raz, która się wkradła raz, została na Soborze Watykańskim I w 1870 roku została ogłoszona jako oficjalny dogmat w Kościele Katolickim. A więc papież sam się uznał za tego który jest nieomylny, sam się uznał za tego który tłumaczy objawienie, który w wydawaniu swoich orzeczeń jest zupełnie swobodny, może modyfikować, odwoływać, powoływać, zarówno swoje jak i swoich poprzedników postanowienia. Kto za tym stoi? Na początku uznać się za nieomylnego, później wygłaszać różne rzeczy, które mają być przyjęte przez wiernych i nazywać to Bożym objawieniem, podawać to i jeżeli ktoś tego nie uznaje to wyklinać Go? Cóż to za duch i cóż to za idea? Czyżby Duch Święty w ten sposób działał? Nie! Duch Święty w ten sposób nie działa.

Biblijna podstawa papiestwa-kwestia opoki

W tej chwili zajmiemy się biblijną podstawą papiestwa Rzymskiego, zastanowimy się czy jest jakakolwiek biblijna podstawa czegoś takiego jak instytucja papieska. Dlatego że idea papiestwa jest wywiedziona z tzw. prymatu Piotra, czyli przekonania o tym że Piotr jako jeden z apostołów miał szczególną rolę, rolę prymatu czyli rolę bycia ponad innymi apostołami na mocy pewnych słów Pana Jezusa Chrystusa, które zostały wobec niego wypowiedziane. Słowa te są zawarte w Mat. 16:13-20
13. A gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał uczniów swoich, mówiąc: Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?
14. A oni rzekli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków.
15. On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie?
16. A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego.
17. A Jezus odpowiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.
18. A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go.
19. I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.
20. Wtedy przykazał uczniom swoim, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem”.
Drugi fragment który ma stanowić dowód na prymat Piotra to werset z Jan. 21:15-19
15. Gdy więc spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie więcej niż ci? Rzekł mu: Tak, Panie! Ty wiesz, że cię miłuję. Rzecze mu: Paś owieczki moje.
16. Rzecze mu znowu po raz drugi: Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie? Rzecze mu: Tak, Panie! Ty wiesz, że cię miłuję. Rzekł mu: Paś owieczki moje.
17. Rzecze mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Miłujesz mnie? I odpowiedział mu: Panie! Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że cię miłuję. Rzecze mu Jezus: Paś owieczki moje.
18. Zaprawdę, zaprawdę powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, sam się przepasywałeś i chodziłeś, dokąd chciałeś; lecz gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a kto inny cię przepasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz.
19. A to powiedział, dając znać, jaką śmiercią uwielbi Boga. I powiedziawszy to, rzekł do niego: Pójdź za mną”.
Te dwa fragmenty stanowią podstawę do twierdzenia przez KK które jest następujące – „Chrystus zbudował Swój kościół na Piotrze i dał mu prymat nad innymi apostołami”. Te fragmenty są używane do zalegalizowania papiestwa. Przyjrzyjmy się temu twierdzeniu poddając go krytyce na podstawie Biblii, patrząc na różne rodzaje świadków, patrząc na języki oryginalne Biblii, będziemy posługiwać się tymi językami aby ten fragment poddać egzegezie. Przyjrzymy się świadectwom 4 Ewangelii, stwierdzimy czy tam jest idea prymatu, potem Dziejom Apostolskim, Listom. Teraz powrócimy do tego fragmentu Mat. 16:13-20 – jest to scena kiedy Pan Jezus w okolicach Cezarei Filipowej pyta uczniów, pyta apostołów za kogo uważają mnie ludzie. Odpowiedzi są różne: za Jana Chrzciciela, za Eliasza, za Jeremiasza, za jednego z proroków. Następnie Jezus zapytał: „a wy za kogo mnie uważacie?” Był to test dla uczniów, test mający sprawdzić ich zrozumienie służby Pana Jezusa, chodzili z Nim już jakiś czas i nadszedł czas by jasno określili co myślą o swoim nauczycielu i Jego posłaniu, czy rozumieją o co mu chodzi. Więc Pan Jezus zadał im trudne pytanie, miało się okazać za kogo tak naprawdę oni Go uważają. Wtedy Piotr jako reprezentant wszystkich apostołów którzy tam byli powiedział: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga Żywego” a Jezus odpowiedział: „Jesteś błogosławiony Szymonie Synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły Ci to, lecz Ojciec Niebieski”; więc Chrystus powiedział: „jesteś błogosławiony”; błogosławiony znaczy też „szczęśliwy” „łaską obdarzony”. Więc „jesteś Szymonie szczęśliwy, jesteś łaską obdarzony, gdyż otrzymałaś objawienie w tej chwili, o mnie objawienie, objawienie o tym że ja jestem Chrystusem, że jestem Synem Bożym”. I to było naprawdę cudowne stwierdzenie, Szymon jest błogosławiony gdyż otrzymał objawienie prosto z nieba – amen:)
Piotr otrzymał objawienie o tym kim jest Pan Jezus, Jezus mówi dalej: „Ty jesteś Piotr i na tej opoce zbuduję kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą”; w tym momencie katolicyzm twierdzi że kościół jest zbudowany w konsekwencji na Piotrze. Piotr został tutaj utożsamiony wg KK ze skałą, więc mówi się: „Ty jesteś Piotr – skała i na tej skale zbuduję kościół mój i bramy piekielne go nie przemogą”. Każdy katolicki przekład Biblii np. przekład księdza Dąbrowskiego, czy Kalinowskiego mówi następującą rzecz: „Tyś jest opoką” bezpośrednio w ten sposób lub :”Ty jesteś Piotr – opoka”; przyjrzyjmy się temu fragmentowi mając do dyspozycji znaczenie słów w językach oryginalnych, głównie chodzi o „Piotr” i „skała” i na podstawie tych języków, na podstawie języków aramejskiego i greckiego czyli oryginalnych języków Nowego Testamentu przyjrzyjmy się czy rzeczywiście tłumaczenie że Piotr = opoka jest uzasadnione lingwistycznie. Nie będziemy tego całego zdania z wersetu 18 czytać w grece albo w aramejskim, ja chcę się tylko zastanowić nad słowami „Piotr” i „opoka” aby wykazać że „Piotr” nie równa się „opoka”. W grece i w aramejskim zdanie to brzmi następująco: „Ty jesteś Piotr (po grecku „Petros”, po aramejsku „Kefa”) i na tej opoce (po grecku „petra” po aramejsku „szina” lub „szua” lub „zur”) zbuduje kościół mój”.
Czyli „Ty jesteś Piotr („Petros” po grecku) i na tej opoce („petra” po grecku) zbuduję kościół mój”; istnieje więc rozróżnienie w językach oryginalnych między „Petros” a „petra”; to nie są wyrazy jednoznaczne. „Petros” i „Kefa” oznacza „ruchomy odłamek skalny” czyli „kamień”; „odłamek ze skały”; „ruchomy kamień”. Natomiast „petra”, „szin”, „szua”, „zur” oznacza „opokę”; „skałę”; „blok skalny” który jest nieruchomy, oznacza „podstawę”, „fundament” którego nikt nie jest w stanie naruszyć. „Petros” i „petra” nie są synonimami, są to słowa odrębne chociaż muszę przyznać że bliskoznaczne. Natomiast występuje tutaj specyficzna gra słów – „Petros” i „petra”; w języku greckim są to wyrazy bardzo podobne, natomiast w tym przypadku należy powiedzieć że nie są jednoznaczne. Widać z tego fragmentu, z wersetu 18-tego że sam Pan Jezus nie utożsamiał słowa „Petros” ze słowem „petra” dlatego że powiedział: „Ty jesteś „Petros” i na tej „petra” natomiast nie rzekł: „Ty jesteś „Petros” i na tej „Petros” zbuduję kościół mój lub nie rzekł: „Ty jesteś „petra” i na tej „petra” zbuduję kościół mój. Jezus rozróżnił gdy powiedział: „Ty jesteś „Petros” (Ty jesteś Piotr, Ty jesteś „kamyk”; jesteś „ruchomy odłamek skalny”), natomiast ja na „petrze” zbuduje kościół mój (ja zbuduję kościół na opoce). Tu jest rozróżnienie; katoliccy dogmatycy nie chcą jednak zauważyć różnicy lingwistycznej, a to tylko dlatego że wówczas cała nauka o prymacie musiałaby po prostu runąć!

Kto w Bibli jest skałą/opoką?

Przyjrzyjmy się teraz Biblijnemu znaczeniu „opoki”; w całej Biblii zarówno w Starym Testamencie jak i w Nowym Testamencie żaden człowiek nie został określony mianem „petra” czyli „opoka”; zawsze słowo to odnosiło się tylko i wyłącznie do Boga. Teraz przestudiujmy następujące fragmenty: 5 Moj. 32:4 - „On jest SKAŁĄ! Doskonałe jest dzieło jego, Gdyż wszystkie drogi jego są prawe, Jest Bogiem wiernym, bez fałszu, Sprawiedliwy On i prawy”.
5 Moj. 32:18
„SKAŁĘ, która cię zrodziła, zaniedbałeś, Zapomniałeś Boga, który cię w boleściach na świat wydał”.
2 Sam. 22:3
„Bóg SKAŁĄ moją, jemu ufam, Tarczą moją, rogiem zbawienia mojego, schronieniem moim I ucieczką moją, Wybawicielem moim, który mnie od przemocy wybawia”.
Ps. 18:3
„Pan SKAŁĄ i twierdzą moją, i wybawieniem moim, Bóg mój opoką moją, na której polegam. Tarczą moją i rogiem zbawienia mego, warownią moją”.
1 Kor. 10:4
„I wszyscy ten sam napój duchowy pili; pili bowiem z duchowej SKAŁY, która im towarzyszyła, a skałą tą był Chrystus”.
Tutaj są użyte słowa które odzwierciedlają to o czym mówię – słowo „skała” oznacza „petra”; oznaczają one Boga, opoką zawszy był Bóg, dlaczego? Dlatego że Bóg jest Niezmienny, jest Wszechmogący, jest Wierny więc to bardzo dobrze wskazuje na ten niezłomny fundament, na ten nieruchomy, niezależny od okoliczności fundament, on jest Wierny, Wszechmogący, Niezmienny. Więc Bóg jest opoką:) Czyżby w Nowym Testamencie miejsce „skały” czyli miejsce skały zajął Piotr? Nie! W 1 Kor. 3:11 apostoł Paweł mówi: „Albowiem FUNDAMENTU innego NIKT nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym JEST Jezus Chrystus”.
Fundament Kościoła to Jezus Chrystus, to nam rzuca dużo światła; zauważ – kościół jest zbudowany na fundamencie, a tym fundamentem jest Jezus Chrystus, nie Piotr. Sam Piotr w 1 Liście Piotra 2:4 mówi o Panu Jezusie że On jest tym kamieniem węgielnym, wybranym i kosztownym, to jest kamień o który Ci którzy nie uwierzą w Niego potkną się i on ich zmiażdży, natomiast może być skałą wybawienia dla tych którzy wierzą Jemu; oto ten werset:
1 Piotr. 2:4-8
4. „Przystąpcie do niego, do kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie odrzuconego, lecz przez Boga wybranego jako kosztowny.
5. I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa.
6. Dlatego to powiedziane jest w Piśmie: Oto kładę na Syjonie kamień węgielny, wybrany, kosztowny, A kto weń wierzy, nie zawiedzie się.
7. Dla was, którzy wierzycie, jest on rzeczą cenną; dla niewierzących zaś kamień ten, którym wzgardzili budowniczowie, pozostał kamieniem węgielnym,
8. Ale też kamieniem, o który się potkną, i skałą zgorszenia; ci, którzy nie wierzą Słowu, potykają się oń, na co zresztą są przeznaczeni”.

Kamień węgielny czyli coś co jest położone pod budowlę, to bardzo dobrze wskazuję na symbolikę opoki którą jak zaraz stwierdzimy jest Jezus Chrystus, którego Piotr wówczas wyznał. Więc kiedy Piotr powiedział do Jezusa: „Ty jesteś Chrystus, Syn Boga Żywego” to wtedy Piotr zwrócił uwagę na prawdziwą opokę, on wtedy wyznał: „Ty jesteś Chrystus, Ty jesteś Synem Boga Żywego”; a Jezus powiedział: „Tak Piotrze, Ty jesteś błogosławiony, tak właśnie jest, Ty Piotrze jesteś tym kamyczkiem w tej budowli i zostaniesz do niej dołączony; ale ja Swój kościół zbuduję właśnie na tym co Ty wyznałeś, na tej opoce, a Ty wyznałeś tą opokę, tą opoką jestem Ja, jestem Ja sam, na tej opoce ja zbuduję Swój kościół”.
Jakie wersety na to wskazują? Otwórzmy: 1 Kor. 3:11
„Albowiem fundamentu innego nikt nie może założyć oprócz tego, który jest założony, a którym jest Jezus Chrystus”.
Tekst z 1 Piotra 2:4-8 na to wskazuje, gdzie jest mowa o tym że Chrystus jest fundamentem, że jest kamieniem węgielnym; również Starotestamentowe teksty świadczą o tym że zawsze skała był zawsze wyłącznie Bóg:) My wiemy że Jezus Chrystus jest Bogiem, więc nie ma problemu z tym aby uznać to że opoką jest Jezus Chrystus, natomiast nie jest tą opoką Piotr. Opoka reprezentuje, czyli ta „petra” reprezentuje Chrystusa, którego wyznał wówczas Piotr. A więc po pierwsze – języki oryginalne rzucają światło na zagadnienie i wykazują na to że Piotr nie jest skałą, „petra” nie równa się „Petros”; po drugie skałą w Starym i Nowym Testamencie jest zawsze tylko Bóg, nigdy nie odnosi się to do człowieka; po trzecie – jaką skałą byłby Piotr którego już 5 wersetów dalej Jezus karci słowami: „Idź precz ode mnie szatanie?” - Mat. 16:23
„A On, obróciwszy się, rzekł Piotrowi: Idź precz ode mnie, szatanie! Jesteś mi zgorszeniem, bo nie myślisz o tym, co Boskie, lecz o tym, co ludzkie”.
To z pewnością nie świadczy o Piotrze jako o skale która jest nie poruszona; co to byłby za kościół gdyby miał taką podstawę, taką skałę, jaką był chwiejny w swoim całym postępowaniu Piotr. Możemy dalej przytaczać dowody: trzykrotne zaparcie się Piotra świadczy o tym że Piotr nie miał charakteru na którym można by zbudować kościół. Zresztą to jest naprawdę ciekawa idea – zbudowanie kościoła na człowieku! Wyobraź sobie cóż to byłby za kościół gdyby był zbudowany na człowieku. Gdyby Piotr, czy nie Piotr, czy nawet największy tytan wiary, gdyby był tym fundamentem, to choćby był największym tytanem wiary, to nie ma gwarancji że w pewnym momencie by się nie zachwiał. Długo po tym jak Piotr w dzień zesłania Ducha Świętego głosił Ewangelię on w dalszym ciągu nie wykazywał wcale granitowego charakteru, który mógł wskazywać na to że Piotr jest opoką na której Jezus zbudował swój kościół. Skąd o tym wiemy? Otwórz Gal. 2:11-14
„A gdy przyszedł Kefas do Antiochii, przeciwstawiłem mu się otwarcie, bo też okazał się winnym.
Zanim bowiem przyszli niektórzy od Jakuba, jadał razem z poganami; a gdy przyszli, usunął się i odłączył z obawy przed tymi, którzy byli obrzezani.
A wraz z nim obłudnie postąpili również pozostali Żydzi, tak że i Barnaba dał się wciągnąć w ich obłudę,
Ale gdy spostrzegłem, że nie postępują zgodnie z prawdą ewangelii, powiedziałem do Kefasa wobec wszystkich: Jeśli ty, będąc Żydem, po pogańsku żyjesz, a nie po żydowsku, czemuż zmuszasz pogan żyć po żydowsku?”.
Paweł przyszedł do Antiochii a tam Kefas spożywał posiłki razem z poganami. Wtedy kiedy przyszli Żydzi to Piotr usunął się od pogan z obawy właśnie przed Żydami. Paweł stwierdził że Piotr postąpił jak hipokryta w tym momencie, okazał się winnym. Paweł mówi że mu się przeciwstawił otwarcie wtedy. Więc zauważ że Piotr w dalszym ciągu nie stał się nadczłowiekiem, lub takim kimś kto jest w stanie nieść cały ciężar kościoła na sobie.
Przytoczmy teraz fragment wypowiedzi jednego z ojców kościoła Augustyna z Hipony, to jest fragment jego wyznań, zobaczymy co on mówi na temat tej kwestii – Piotr a „petros”:)
To są wyznania od 1 do 21; Augustyn pisze następująco: „Gdy byłem księdzem napisałem księgę, w tej księdze na pewnym miejscu powiedziałem że kościół zbudowany jest na Piotrze jako na opoce. Później bardzo często rozmyślałem nad słowami Chrystusa – Ty jesteś Piotrem i na tej opoce zbuduję kościół mój i doszedłem do wniosku że należy rozumieć iż kościół zbudowany jest na tym którego Piotr wyznał mówiąc – Ty jesteś Chrystus; Piotrowi nie powiedziano – Ty jesteś opoką („petra”) lecz Ty jesteś Piotrem („Petros”) Chrystus był bowiem opoką którą Szymon wyznał”.
Zobaczmy co mówi święty Hieronim, współczesny Augustynowi twórca łacińskiej Wulgaty; w swoich komentarzach do Ewangelii Mateusza twierdzi on: „Apostołowie jako budowniczowie zakładali fundament jedynie na Chrystusie, na tym fundamencie kościół Chrystusowy jest zbudowany”.
Widzimy więc że zarówno Augustyn jak i Hieronim potwierdzają to co do tej pory mówimy, więc my stwierdzamy generalnie jeden fakt – opoką jest Chrystus, ukazaliśmy to, Piotr jest „kamieniem”, kościół jest zbudowany na Chrystusie a nie na Piotrze, jest zbudowany na skale którą wyznał Piotr. Jaką rolę więc miał Piotr do odegrania w Kościele? Sam Piotr mówi o tym w swoim liście w 1 Piotr. 2:4-5
4. Przystąpcie do niego, do kamienia żywego, przez ludzi wprawdzie odrzuconego, lecz przez Boga wybranego jako kosztowny.
5. I wy sami jako kamienie żywe budujcie się w dom duchowy, w kapłaństwo święte, aby składać duchowe ofiary przyjemne Bogu przez Jezusa Chrystusa.”
Piotr mówi – wy sami jako żywe kamienie budujcie się w dom duchowy, więc widzisz kościół jest domem duchowym, kościół jest zbudowany przez Pana Jezusa Chrystusa i na nim samym i On jest zbudowany z żywych kamieni duchowych, czyli żywych ludzi, które wszystkie razem połączone stanowią 1 wielki kościół powszechny, zbudowany na fundamencie Jezusa Chrystusa. Biblia mówi ustami apostoła Piotra żeby wszyscy budowali się, sami budowali swoje życie, tak żeby potem mogli być żywymi kamieniami w tej duchowej świątyni, którą jest Boży kościół. Więc kim był Piotr? Piotr był jednym z tych żywych kamieni; powiem Ci że był jednym z tych pierwszych żywych kamieni, które zaraz po Chrystusie jako fundamencie zostały założone. Więc Piotr wraz z innymi apostołami został założony, położony jako jeden z tych żywych kamieni, na fundamencie, na kamieniu węgielnym. O tym mówi Efez. 2:20
„Zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, którego kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus”.
Fundament apostołów który został stworzony przez ich naukę, niezmienną jako autorytet dla wszystkich pokoleń kościoła w każdym czasie, fundament apostołów i proroków. Kamień węgielny (niezmienna opoka) czyli Chrystus Jezus, na Nim położeni są apostołowie. Więc kościół jest zbudowany na fundamencie apostołów i proroków w tym sensie że jest zbudowany na nauce, którą oni od Jezusa przyjęli i przekazali, wyłożyli zasady wiary dla wszystkich pokoleń kościoła żyjących w przyszłych dniach, dla nas także:) A więc tylko Jezus jest kamieniem węgielnym, opoką na której zbudowany jest kościół!

Papież cz.II

Zwieszchnik kościoła-kwestia kluczy


Kolejnym błędnym dogmatem Kościoła Katolickiego jest twierdzenie że Piotr miał zostać zwierzchnikiem całego kościoła na ziemi wynika to również z drugiego obrazu, ze słów Chrystusa: „Tobie też dam klucze Królestwa Niebieskiego” – Mat. 16:15-19
„On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie? A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego.
A Jezus odpowiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie.
A Ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go.
I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie.”
A zatem obietnica powierzenia Piotrowi kluczy Królestwa Niebieskiego była przyrzeczeniem mu najwyższej władzy nad całym kościołem na ziemi.
Argumentacja przedstawiona powyżej oznacza, opiera się na założeniu że klucze oznaczają najwyższą władzę, a Królestwo Niebieskie oznacza kościół. Przyjrzyjmy się teraz i poddajmy krytyce tłumaczenie symboliki kluczy na podstawie Nowego Testamentu.

Co symbolizują klucze?

Pojęcie kluczy Królestwa Niebieskiego występuje niejednokrotnie w nauczaniu Pana Jezusa Chrystusa. Na przykład w Ewangelii Łukasza 11:52 Pan Jezus mówi: „Biada wam zakonoznawcy, że pochwyciliście klucz poznania; sami nie weszliście, a tym, którzy chcieli wejść, zabroniliście”; tak samo w Mateusza 23:13 gdzie jest tekst w pewnym sensie analogiczny chociaż nie jednoznaczny – „Biada wam, uczeni w Piśmie i faryzeusze, obłudnicy, że zamykacie Królestwo Niebios przed ludźmi, albowiem sami nie wchodzicie ani nie pozwalacie wejść tym, którzy wchodzą”; tam Biblia mówi o faryzeuszach że oni połknęli klucz poznania i nie otwierają tym kluczem Królestwa Niebieskiego, a tutaj jest napisane że oni zamknęli Królestwo Niebieskie przed ludźmi, sami nie wchodzą i innym wejść nie dają. Wg tych fragmentów symbol kluczy nie oznacza najwyższej władzy która mieli faryzeusze, symbol ten oznaczał klucz zrozumienia czyli dysponowania znajomością prawdy Bożej, dysponenci prawdy Bożej czyli faryzeusze nie chcieli się podzielić tą prawdą z tymi z którymi powinni się dzielić, zamknęli tym samym im drzwi do Królestwa Niebieskiego, sami nie weszli i innym wejść nie dali. Nie głosili im prawdziwego Słowa, nie nauczali ich tego co Bóg chciał aby nauczali. Faryzeusze poprzez używanie tych kluczy mogli zamknąć ludziom drzwi Królestwa lub otworzyć je. Jezus skarcił ich za to i powiedział im, że mając klucze poznania nie posłużyli się nimi i w ten sposób zamknęli Królestwo Niebios przed ludźmi. I to jest prawidłowe znaczenie kluczy, nie oznacza to władzy zwierzchniej absolutnie, natomiast oznacza to dysponowanie prawdami, które mogą przynieść zbawienie, czyli wykładaniem Słowa Bożego, albo zwiastowaniem prawdy Bożej. My, kiedy sprawujemy poselstwo ewangelizacji, kiedy ewangelizujemy ludzi, to również możemy im otworzyć drzwi zbawienia, Królestwa Niebios, albo zamknąć. Mamy klucz w swoich rękach – tym kluczem jest nasza znajomość Słowa Bożego, zwiastując Słowo możemy otworzyć im drzwi do zbawienia, nie zwiastując możemy im je zamknąć. Jeżeli nie zwiastujemy to zamykamy ludziom Królestwo Boże, więc musisz używać tych kluczy, aby ludziom zwiastować ewangelię, dlatego że bez Twoje zwiastowania drzwi dla nich są zamknięte.
Piotr był klucznikiem Królestwa Niebieskiego, dlatego że w dzień pięćdziesiątnicy kiedy zwiastował ewangelię to otworzył Królestwo Boże Żydom - Dz.Ap. 2:38-40 „A Piotr do nich: Upamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa na odpuszczenie grzechów waszych, a otrzymacie dar Ducha Świętego. Obietnica ta bowiem odnosi się do was i do dzieci waszych oraz do wszystkich, którzy są z dala, ilu ich Pan, Bóg nasz, powoła. Wielu też innymi słowy składał świadectwo i napominał ich, mówiąc: Ratujcie się spośród tego pokolenia przewrotnego”.
Później w domu Korneliusza otworzył drzwi poganom - Dz.Ap. 10:34-48 „Piotr zaś otworzył usta i rzekł: Teraz pojmuję naprawdę, że Bóg nie ma względu na osobę, Lecz w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się go boi i sprawiedliwie postępuje. Posłał On synom izraelskim Słowo, zwiastując dobrą nowinę o pokoju przez Jezusa Chrystusa; On to jest Panem wszystkich. Wy wiecie, co się działo po całej Judei, począwszy od Galilei, po chrzcie, który głosił Jan O Jezusie z Nazaretu, jak Bóg namaścił go Duchem Świętym i mocą, jak chodził, czyniąc dobrze i uzdrawiając wszystkich opętanych przez diabła, bo Bóg był z nim. A my jesteśmy świadkami tego wszystkiego, co uczynił w ziemi żydowskiej i w Jerozolimie; jego to zabili, zawiesiwszy na drzewie. Ale Bóg wzbudził go trzeciego dnia i dozwolił mu się objawić. Nie całemu ludowi, lecz świadkom uprzednio wybranym przez Boga, nam, którzy z nim jedliśmy i piliśmy po jego zmartwychwstaniu. Przykazał nam też, abyśmy ludowi głosili i składali świadectwo, że On jest ustanowionym przez Boga sędzią żywych i umarłych. O nim to świadczą wszyscy prorocy, iż każdy, kto w niego wierzy, dostąpi odpuszczenia grzechów przez imię jego. A gdy Piotr jeszcze mówił te słowa, zstąpił Duch Święty na wszystkich słuchających tej mowy. I zdumieli się wierni pochodzenia żydowskiego, którzy z Piotrem przyszli, że i na pogan został wylany dar Ducha Świętego; Słyszeli ich bowiem, jak mówili językami i wielbili Boga. Wtedy odezwał się Piotr: Czy może ktoś odmówić wody, aby ochrzcić tych, którzy otrzymali Ducha Świętego jak i my? I rozkazał ich ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa. Wtedy uprosili go, aby pozostał u nich kilka dni”.
Jednak każdy apostoł i każdy współpracownik apostołów np. Tytus, Barnaba, Tymoteusz dysponowali kluczami prawdy, kluczami ewangelii i tymi kluczami otwierali ludziom drzwi do zbawienia. Prowadząc również Kościół otwierali ludziom prawdę Bożą, prowadząc, nauczając, zwiastując Słowo Boże oni otwierali po prostu pewne prawdy, mieli klucze i oni prowadzili kościół, prowadzili trzodę, otwierając tymi kluczami tajemnice Królestwa, zwiastując objawione Boże Słowo i to przynosiło zbudowanie kościołowi a tym którym zwiastowali ewangelię a którzy nie byli jeszcze w kościele otwierali im drzwi do Królestwa Niebios. To jest symbolika kluczy, czyli zwiastowanie ewangelii do tego aby ludzie weszli do Królestwa Niebios – amen.
Kiedy Pan Jezus powiedział Piotrowi o kluczach to wcale go nie chciał tym wyróżnić, nie mówił w ten sposób że tylko Ty Piotrze będziesz miał te klucze. On raczej chciał zapewnić Piotra że także Piotr będzie miał te klucze, biorąc pod uwagę jego braki w charakterze, ułomności, to wszystko co sobą reprezentował, niewystarczalność i te dziwne gafy które mu się zdarzały, mimo tych wszystkich błędów które popełniał Jezus chciał mu powiedzieć że także Piotr w przyszłości będzie jednym z tych którzy stanowić będą trzon Jego kościoła. Dla Piotra było to bardzo ważne zachęcenie w tym momencie. Piotr był świadomy tego że dużo błędów popełnia, zdawał sobie sprawę że więcej niż inni, dlatego że ewangelie są pełne jego dziwnych rzeczy, jego dziwnych zachowań. Natomiast o innych apostołach się mówi mniej, oni też popełniali dziwne błędy, natomiast w tym momencie to zachęcenie było mu bardzo potrzebne, a więc został w ten sposób słowem podźwignięty przez Pana. Pan Jezus był świadomy tych wszystkich braków Piotra, natomiast był też świadomy tego co się działo w jego sercu i wiedział że pod tymi wszystkimi brakami kryje się szczere serce, szczere serce rybaka z Galilei które tak naprawdę płonie, on naprawdę chciał tylko że mu nie wychodziło, po prostu musiał w przyszłości nauczyć się jak wierzyć i co to znaczy wierzyć. Sam Pan Jezus wyraził to że będzie się modlił o Piotra aby jego wiara nie ustała, żeby był zabezpieczony, żeby w przyszłości kiedy się nawróci tak naprawdę, to żeby utwierdzał swoich braci, czyli aby pełnił tą służbę do której Bóg go powołał. To jest w Łuk. 22:31-32 „Szymonie, Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, żeby was przesiać jak pszenicę. Ja zaś prosiłem za tobą, aby nie ustała wiara twoja, a ty, gdy się kiedyś nawrócisz, utwierdzaj braci swoich”.
Tym samym Jezus wyraził fakt że Piotr potrzebował szczególnie jego modlitwy, inni byli mniej podatni na to przesianie, natomiast Piotr szczególnie potrzebował modlitwy, bo on mógł zostać przesiany, jego wiara mogła ustać, jego wiara była zagrożona. Jezus prosił za Piotrem aby jego wiara nie ustała i aby jego powołanie wypełniło się. Dlaczego Jezus musiał prosić za nim? Gdyż jego wiara była zagrożona właśnie, on był słabszy niż inni. Jezus był świadomy tego, dlatego prosił szczególnie właśnie za nim, nie ma mowy o nikim innym tylko właśnie o Piotrze że Jezus prosił za nim. To jest znamienne, po prostu Jezus miał swój plan który chciał wypełnić, wtedy kiedy mówi o tych kluczach dla Piotra, to mówił tylko po to aby Piotr był zachęcony, że również on, że będzie też dla niego miejsce, że to do czego on się tak pali, że się wypełni. Tak Piotrze to się wypełni, ja się modlę za ciebie, Ja ci daję w tej chwili klucze, zachęcam cię, tak, klucze wraz z innymi, ty będziesz to miał, będziesz służył wraz z innymi bo ja widzę Twoje serce, ty masz szczere serce, tylko brakuje ci umiejętności, brakuje ci zdolności, ale gdy się nauczysz, to jak się nawrócisz w końcu to będziesz utwierdzał swoich braci, będziesz wypełniał tą służbę którą chcesz, aby była wykonywana przez ciebie, bo ty masz szczere serce. Jezus to wszystko widział, więc Piotr otrzymał klucze i używał ich tak samo jak inni używali, tak jak wykazaliśmy, używał tych kluczy jako klucznik dla Żydów, jako klucznik dla pogan. Więc klucze to jest symbol poznania prawdy Bożej, nic poza tym, klucze nie oznaczają władzy nad kościołem. Biblia nigdzie nie mówi o tym aby Piotr to w ten sposób rozumiał właśnie.
Mamy tutaj znowu przykład naciąganej argumentacji oraz złamania zasady hermeneutyki Biblijnej poprzez wyrwanie tekstu z kontekstu. I tak jak wcześniej stwierdziliśmy tekst bez kontekstu staje się pretekstem, a więc widzimy tutaj że ten tekst stał się pretekstem do stworzenia doktryny, albo do poparcia doktryny o prymacie Piotra. Widzimy że sam Piotr nigdzie nie mówił że „ja mam władzę bo mam klucze;” Piotr nigdzie nie powoływał się na to, nigdzie nie mówił o jakichś swoich specjalnych pełnomocnictwach, prerogatywach które otrzymał od Pana Jezusa. Jest to naciągana argumentacja jak stwierdziliśmy.
Więc klucze podobnie jak symbol opoki wcale nie świadczą o tym że Piotr jest zwierzchnikiem nad innymi apostołami, że ma prymat, tym bardziej że na nim jest zbudowana jest budowla kościoła, absolutnie, jest to po prostu nie biblijne. Kwestia związywania i rozwiązywania
Niektórzy katoliccy interpretatorzy dodają jeszcze że władza związywania i rozwiązywania została nadana Piotrowi co stanowi dowód na to że jednak Piotr miał prymat, natomiast to co chcę Ci powiedzieć tutaj to to, żebyś poszedł troszkę dalej do Ewangelii Mateusza, abyś z tego 16 rozdziału doszedł do 18 i zobaczysz że tą samą władzę związywania i rozwiązywania otrzymali wszyscy apostołowie. Więc nie będziemy się wdawali w szczegółową analizę co znaczy związywać i rozwiązywać, chcę tylko powiedzieć, że tę samą władzę otrzymali inni apostołowie a nie sam Piotr, jest to napisane w Mat. 18:18 „Zaprawdę powiadam wam: Cokolwiek byście związali na ziemi, będzie związane i w niebie; i cokolwiek byście rozwiązali na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie”.
Jezus więc znowu nie wyróżnił Piotra pod tym względem, lecz powiedział tym samym „ty też Piotrze i ty też będziesz miał tą samą władzę związywania i rozwiązywania.” Więc znowu Piotr został zachęcony tym samym słowem podobnie jak tym słowem o kluczach. To jest naprawdę nie interpretacja ale to wynika z analitycznego studiowania Biblii. Jeżeli Ty chcesz analitycznie studiować Biblię, jeżeli chcesz z niej wyciągać mądre wnioski to naucz się czytać w ten sposób że jeżeli studiujesz jakiś temat to weź wszystkie fragmenty które mówią o tym temacie, zbierz je w jedno miejsce i wyciągaj wtedy logiczne wnioski na tej podstawie, natomiast nigdy nie wyrywaj tekstu z kontekstu, żeby nie stał się pretekstem – amen!
Kwestia-Paś owieczki moje...
Stwierdzimy teraz co oznaczają słowa Pana Jezusa Chrystusa z Ewangelii Jana 21:15-17 kiedy jest mowa o trzy krotnym „paś baranki moje” i „czy miłujesz mnie Piotrze?”
Jan. 21:15-17 „Gdy więc spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie więcej niż ci? Rzekł mu: Tak, Panie! Ty wiesz, że cię miłuję. Rzecze mu: Paś owieczki moje. Rzecze mu znowu po raz drugi: Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie? Rzecze mu: Tak, Panie! Ty wiesz, że cię miłuję. Rzekł mu: Paś owieczki moje. Rzecze mu po raz trzeci: Szymonie, synu Jana, miłujesz mnie? Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: Miłujesz mnie? I odpowiedział mu: Panie! Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że cię miłuję. Rzecze mu Jezus: Paś owieczki moje”.
Co Jezus miał na myśli? Wyobraźmy sobie może tą scenę – Pan Jezus raczej z nutką pewnej nagany w stosunku do Piotra mówi „czy ty Piotrze na pewno mnie miłujesz?”
Piotr pamiętając jeszcze swoje niedawne zaparcie się mówi „tak Panie, Ty wiesz, Ty znasz moje serce, wiesz że ja Cię miłuje”; „ale Piotrze czy ty na pewno mnie miłujesz?”; „tak Panie ja Cię miłuje”; tak było trzy razy. Wtedy Pan mu mówi „paś baranki moje”; czy w tych słowach dostrzegamy prymat albo ideę papiestwa czy czegoś takiego o czy mówi katolicyzm? Nie, na pewno nie, jeżeli więc w tym trzykrotnym pytaniu Jezusa „czy ty mnie miłujesz” i „paś baranki moje” będziemy pamiętać o tym że krótko przed tym faktem Piotr trzykrotnie zaparł się Pana Jezusa, to stwierdzimy że te słowa nie oznaczają nic innego jak tylko przywrócenie utraconej godności apostolskiej Piotra. To są te problemy Piotra które Piotr miał przez cały czas w zachowaniu swojej wiary. Można powiedzieć że tutaj dokonuje się coś w rodzaju nawrócenia Piotra, tutaj dokonuje się dopiero nawrócenie Piotra. To jest to o czym Jezus mówi w Łukasza 22; Piotr w końcu nawrócił się, jego serce zostało w końcu złamane, skruszone, przypieczętowana została jego wiara.

Piotr nie był papieżem ale jednym ze starszych

Teraz Pan Jezus już nie mówi słów zachęty, tylko mówi o jego powołaniu, mówi „paś Piotrze w takim razie moje owieczki, ty też paś moje owieczki, jako jeden z tych którzy będą je paśli, jako jeden z tych którzy będą w moim kościele”; czy to jest argumentacja moja wyssana z palca? Ja Ci powiem że na pewno nie, skąd to wiem? Wiem to ze słów samego Piotra - 1 Piotr. 5:1-4 otwórz swoją Biblię abyś nie mówił że ja opieram się na własnych ideach i przeczytaj razem ze mną: „Starszych więc wśród was napominam, jako również starszy i świadek cierpień Chrystusowych oraz współuczestnik chwały, która ma się objawić: Paście trzodę Bożą, która jest między wami, nie z przymusu, lecz ochotnie, po Bożemu, nie dla brzydkiego zysku, lecz z oddaniem, Nie jako panujący nad tymi, którzy są wam poruczeni, lecz jako wzór dla trzody. A gdy się objawi Arcypasterz, otrzymacie niezwiędłą koronę chwały”.
Jest tutaj mowa o pasieniu, Piotr tutaj objawia swoje powołanie, więc słowa Pana Jezusa „paś owieczki moje” wypełniły się w pracy Piotra. Piotr pełnił różnego rodzaju służby, na początku był apostołem, wiemy że apostolska praca często jest też pracą pasterza, czy starszego, który jest w zborze, który utwierdza braci. Więc tutaj się to wypełniło i to jest jedyna interpretacja, jedyna słuszna zgodnie z zasadami biblijnej hermeneutyki – amen!
Tak, więc Piotr nie nazywa się tutaj papieżem, ani zwierzchnikiem kościoła, on mówi „starszy jak i inni, starszy, po prostu starszy”; czy widzisz różnicę między tym starszym z Watykanu a Piotrem który nazywał się starszym? Piotr nie mówi „ja orzekam, ja ogłaszam, ja ex cathedra”; on napomina jako również starszy, tylko starszy.
Dowody bezpośrednie że Jezus nie udzielił prymatu papieskiego
Więc fragment ten w najmniejszym stopniu nie wskazuje na to że Piotr miał tu jakiś prymat, po prostu mówi o jego powołaniu które się wypełniło, które widzimy w jego liście.
Jakie są dowody bezpośrednie na to że Jezus nikomu z apostołów nie przekazał prymatu?

Dowód 1
Mat. 20:25-28 „Ale Jezus, przywoławszy ich, rzekł: Wiecie, iż książęta narodów nadużywają swej władzy nad nimi, a ich możni rządzą nimi samowolnie. Nie tak ma być między wami; ale ktokolwiek by chciał między wami być wielki, niech będzie sługą waszym. I ktokolwiek by chciał być między wami pierwszy, niech będzie sługą waszym. Podobnie jak Syn Człowieczy nie przyszedł, aby mu służono, lecz aby służył i oddał życie swoje na okup za wielu”.
Więc zasada Królestwa Bożego to zasada służby po pierwsze, a po drugie to zasada równości, między wami tak nie będzie że ktoś będzie ponad innymi, nie ma struktury monarchicznej pionowej, lecz jest pozioma, jest braterstwo, między wami ma być równość i służba, nie ma zwierzchników, są dary służb, są powołania, są różnego rodzaju odpowiedzialności w kościele lokalnym, są starsi czy biskupi, którzy mają z ustanowienia Bożego paś te owce właśnie, ale w dalszym ciągu oni nie pozostają jako jakaś monarchia, jako zwierzchnicy specjalni którzy orzekają, ogłaszają itd. itd. którzy prowadzą zbór mocną ręką, dyktaturą, oni są braterstwem, jest ta pozioma struktura w dalszym ciągu. Więc tutaj ten fragment rzuca nam dużo światła że sam Jezus nie uznawał idei wyższości kogokolwiek nad kimś innym.

Dowód 2
fragment to Mat. 19:27-28 „Wtedy odpowiadając Piotr rzekł mu: Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za tobą; cóż za to mieć będziemy?
A Jezus rzekł im: Zaprawdę powiadam wam, że wy, którzy poszliście za mną, przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na tronie chwały swojej, zasiądziecie i wy na dwunastu tronach i będziecie sądzić dwanaście pokoleń izraelskich”.
I tutaj drobna wskazówka wynikająca stąd zauważ że nigdzie nie jest wymienione że tron Piotra będzie wyższy albo będzie wyżej umieszczony niż trony innych apostołów, po prostu wszyscy usiądziecie i będziecie sądzić 12 pokoleń Izraela na 12-tu tronach. Nie ma mowy o tym że Piotr będzie w jakiś specjalny sposób uprzywilejowany, że będzie zajmował honorowe lub jakieś szczególne stanowisko. To jest drugi fragment który wcale nie wyróżnia Piotra w niczym.

Dowód 3
Trzeci fragment to Łuk. 22:24 „Powstał też spór między nimi o to, kto z nich ma uchodzić za największego”.
Jak wytłumaczyć apostolskie spory o pierwszeństwo? Gdyby Chrystus ustanowił Piotra księciem apostołów albo mającego prymat to pytania takie nie powinny wogóle paść. Jezus powinien odpowiedzieć „Piotr jest największy, a później jest reszta” lecz nic takiego nie powiedział. Więc nic takiego jak prymat Piotra nie wybijało się nigdy i nie wybija się nigdy z kart ewangelii. Kto jest między wami największy? Jezus powinien odpowiedzieć że Piotr jest największy, natomiast nic takiego nie powiedział – amen!
Teraz zobaczmy na świadectwo Dziejów Apostolskich i Listów. Po pierwsze kilka dowodów tutaj przytoczymy. Po śmierci Judasza jako najwyższy zwierzchnik kościoła Piotr powinien dokonać obsadzenia wolnego stanowiska apostolskiego w drodze nominacji papieskiej, natomiast nie dokonał tego. Przy wyborze po pierwsze modlili się wszyscy o znajomość woli Bożej o to żeby Bóg wyznaczył kogoś a później dokonali wspólnie wyboru.

Dowód 4
to są Dz. Ap. 8:14 „A gdy apostołowie w Jerozolimie usłyszeli, że Samaria przyjęła Słowo Boże, wysłali do nich Piotra i Jana”.
Wcale nie było tak że Piotr był nad apostołami, wydaję się jakby apostołowie byli nad nim, Piotr podlegał decyzjom całego grona apostołów, to jest właśnie zasada równości i wspólnej odpowiedzialności w kościele, że nie było kogoś kto rządził wszystkimi tylko wszyscy wspólnie byli odpowiedzialni jako grono apostołów za służbę jaka się wykonywała, tutaj nie było żadnego zwierzchnictwa. Piotr uznał tą kolegialną zwierzchność i udał się na ich zlecenie do Samarii.

Dowód 5
to jest historia w domu Korneliusza, kiedy po nawróceniu Korneliusza Piotr został wezwany aby przed gronem apostołów złożyć wyjaśnienie o swojej pracy. Biblia mówi że nawet czyniono mu wymówki, nie widać tutaj nawet cienia zwierzchnictwa Piotra, mówi o tym w Dz.Ap. 11:1-18
„I usłyszeli apostołowie i bracia, którzy mieszkali w Judei, że i poganie przyjęli Słowo Boże.
Kiedy zaś Piotr przybył do Jerozolimy, stawiali mu zarzuty rodowici Żydzi,
Mówiąc: Poszedłeś do mężów nieobrzezanych i jadłeś z nimi.
Wtedy Piotr zaczął im wykładać po kolei, mówiąc:
Byłem w mieście Joppie i modliłem się; naraz w zachwyceniu miałem widzenie; jakiś przedmiot, jakby wielkie lniane płótno, opuszczane za cztery rogi, zstępowało z nieba, aż dotarło do mnie.
Wpatrzywszy się w nie uważnie, zobaczyłem ziemskie czworonogi i dzikie zwierzęta, płazy i ptactwo niebieskie.
Usłyszałem też i głos, który mi powiedział: Wstań, Piotrze, zabijaj i jedz! I odrzekłem: Przenigdy, Panie, bo jeszcze nigdy nic skalanego lub nieczystego nie weszło do ust moich.
Wtedy po raz wtóry odpowiedział głos z nieba: Co Bóg oczyścił, ty nie miej za skalane.
I stało się to po trzykroć, po czym wszystko znowu zostało wciągnięte do nieba. I oto w tej chwili przed domem, w którym byłem, stanęli trzej mężowie, wysłani z Cezarei do mnie.
I powiedział mi Duch, abym z nimi poszedł bez wahania. Poszło też ze mną i tych sześciu braci i tak przyszliśmy do domu owego męża.
Opowiedział nam on, jak ujrzał anioła, który się pojawił w domu jego i rzekł: Poślij do Joppy i sprowadź Szymona, którego nazywają Piotrem,
A on powie ci słowa, przez które będziesz zbawiony, ty i cały dom twój. A gdy zacząłem mówić, zstąpił na nich Duch Święty, jak i na nas na początku.
I przypomniałem sobie słowo Pana, gdy powiedział: Jan chrzcił wodą, ale wy będziecie ochrzczeni Duchem Świętym.
Jeżeli więc Bóg dał im ten sam dar, co i nam, którzy uwierzyliśmy w Pana Jezusa Chrystusa, to jakże ja mogłem przeszkodzić Bogu?
A gdy to usłyszeli, uspokoili się i wielbili Boga, mówiąc: Tak więc i poganom dał Bóg upamiętanie ku żywotowi”.

Dowód 6
są Dzieje Apostolskie 15 rozdział. Tu jest znamienna historia pierwszego soboru apostolskiego, w czasie którego miała być podjęta decyzja o tym co zrobić z poganami nawróconymi, jak odnieść nawrócenie pogan do zakonu, co mają przestrzegać a co nie, to była ważna decyzja. Tutaj na tym soborze Piotr brał udział, ale po pierwsze wcale przez Piotra ten sobór nie został zwołany, jeżeli byłby papieżem to przez niego powinien być zwołany, więc papieżem nie był bo przez wszystkich apostołów był zwołany, oni mieli świadomość że potrzeba go zwołać. Po drugie nie odbywał się wcale pod jego przewodnictwem, lecz raczej Jakuba – biskupa zboru w Jerozolimie. Po trzecie to Jakub a nie Piotr dokonał podsumowania obrad, nie widać aby Piotr występował tam w roli zwierzchnika, namiestnika Chrystusa, nie ogłosił też uchwał soboru. Piotr nie wiedział więc o czymś takim jak swój prymat.

Dowód 7
w Efez. 4:11
„I On ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, innych ewangelistami, a innych pasterzami i nauczycielami”.
Paweł wymienia tu służby w kościele, dary służb w kościele, mówi że Bóg ustanowił jednych apostołami, drugich prorokami, trzecich ewangelistami, pasterzami i nauczycielami. Nigdzie nie mówi o tym że kogoś ustanowił papieżami. To jest niesamowity dowód na to, gdyby w kościele był taki zwierzchni to Paweł nie zapomniałby o tym wspomnieć. Z pewnością nie napisał że najpierw ustanowił papieży a dopiero później apostołowie itd.
Więc skąd jest ta idea jeżeli nie wynika ona ze Słowa Bożego? Powiem Ci skąd, na końcu tego rozważania powiem Ci skąd wynika idea papiestwa.

Dowód 8
pochodzi z Gal. 2:1-9
„Potem po czternastu latach udałem się z Barnabą znowu do Jerozolimy, zabrawszy z sobą i Tytusa;
A udałem się tam na skutek objawienia i wyłożyłem im na osobności, zwłaszcza znaczniejszym, ewangelię, którą zwiastuję między poganami, żeby się czasem nie okazało, że daremnie biegnę czy biegłem.
Ale nawet Tytusa, który był ze mną, chociaż był Grekiem, nie zmuszono do obrzezania,
Nie bacząc na fałszywych braci, którzy po kryjomu zostali wprowadzeni i potajemnie weszli, aby wyszpiegować naszą wolność, którą mamy w Chrystusie, żeby nas podbić w niewolę,
A którym ani na chwilę nie ustąpiliśmy, ani się nie poddaliśmy, aby prawda ewangelii u was się utrzymała.
A co się tyczy tych, którzy cieszyli się szczególnym poważaniem - czym oni niegdyś byli, nic mnie to nie obchodzi; Bóg nie ma względu na osobę - otóż ci, którzy cieszyli się szczególnym poważaniem, niczego mi nie narzucili,
Raczej przeciwnie, gdy zobaczyli, że została mi powierzona ewangelia między nieobrzezanymi, jak Piotrowi między obrzezanymi -
Bo Ten, który skutecznie działał przez Piotra w apostolstwie między obrzezanymi, skutecznie działał i przeze mnie między poganami -
Otóż, gdy poznali okazaną mi łaskę, Jakub i Kefas, i Jan, którzy są uważani za filary, podali mnie i Barnabie prawicę na dowód wspólnoty, abyśmy poszli do pogan, a oni do obrzezanych”.
Tutaj Paweł mówi o tym, że on poszedł aby przedłożyć, zdać sprawę apostołom – Jakubowi, Kefasowi i Janowi, zdać sprawę ze swej pracy, jak to Bóg działa przez niego skutecznie między poganami. Jest tu mowa o Jakubie, Kefasie i Janie którzy są uważani za filary, więc Jakub po pierwsze, po drugie Kefas czyli Piotr, po trzecie Jan. Nie ma w tym fragmencie wcale mowy o tym aby Piotr był uważany za kogoś wyższego niż Jakub i Jan, więc nie ma mowy że jest jakiś prymat honorowy Piotra z tego powodu że nawet Piotr nie został wymieniony na pierwszym miejscu przez Pawła. Tak więc na podstawie tego co stwierdziliśmy prymatu nie potwierdzają ewangelie, milczą o nim również dzieje apostolskie, milczy o tym Paweł, milczy nawet sam Piotr, on nigdzie nie nazywa siebie Ojcem Świętym czy papieżem, milczy Jan o tym, dlaczego? Tylko dlatego że nie jest to biblijna zasada, zasada prymatu i papiestwa. Tak więc żadne miejsce Pisma Świętego nie potwierdza prymatu Piotra, a więc nie w Biblii należy szukać podstaw katolickiego papiestwa. Na dodatek trzeba stwierdzić że Piotr nigdy nie był w Rzymie. Jaki jest tego dowód? Wg tradycji był w Rzymie, natomiast Biblia mówi wszędzie jasno i wyraźnie że Piotr był w Joppie, Antiochii, Samarii, Cezarei, lecz o Rzymie nic nie wspomina. Po drugie list Pawła napisany w 52 roku na końcu zawiera imienną listę 27 chrześcijan którzy żyli w Rzymie. Nawet Paweł nie wspomniał o Piotrze, a tym bardziej nie wspomniał o nim na początku. To jest biblijny dowód na to że Piotr nigdy w Rzymie nie był. Czy wyobrażasz sobie kogoś kto pisze do zboru list i nie wspomina w nim przynajmniej starszego, już nie mówiąc o tym że byłby to papież, to już w ogóle Paweł powinien się ukorzyć przed Piotrem i naprawdę specjalny list do niego napisać. Natomiast on w ogóle go nie uwzględnia w tym liście, to jest dowód na to że Piotr nigdy w Rzymie nie był. Wg tradycji był, natomiast wg Biblii nie był, wg faktów historycznych prawdopodobnie też nie był. Biblia jest w tym momencie wiarygodnym dokumentem historycznym i my musimy stwierdzić że Piotr po prostu w Rzymie nie był, Paweł był gdyż tam zginął ścięty mieczem, natomiast nigdy tam nie był Piotr.

Pod znakiem zapytania stoi nawet to, czy Piotr był kiedykolwiek biskupem kościoła w Rzymie.

Zwróćmy uwagę na poniższe fakty znane z Nowego Testamentu:
W 44 roku Piotr został uwięziony w Jerozolimie (Dz.12).
W 52 roku był obecny na synodzie w Jerozolimie (Dz.15).
W 53 roku Paweł przyłączył się do niego w Antiochii (Gal.2).
W 58 roku Paweł napisał List do Rzymian, w którym pozdrowił 27 osób w rzymskim kościele, ale nie wymienia wśród nich Piotra!
W 61 roku, gdy Pawła powiedziono do Rzymu jako więźnia, wyszło go przywitać kilku braci z kościoła rzymskiego, ale wśród nich nie było Piotra.
Apostoł Paweł napisał z Rzymu wiele listów, w tym do Galacjan, w którym wspomina Piotra, lecz nie jako rzymskiego biskupa (Gal.2).W swoim ostatnim liście z Rzymu, Paweł napisał: "Tylko Łukasz jest ze mną... W pierwszej obronie mojej nikogo przy mnie nie było, wszyscy mnie opuścili: niech im to nie będzie policzone" (2Tym.4:11.16). Czy nawrócony Piotr zostawiłby apostoła Pawła samego, gdyby istotnie był wtedy w Rzymie?
Tradycja, według której Piotr zginął w Rzymie śmiercią męczeńską, tak jak Paweł, jest prawdopodobna. Natomiast jest mało prawdopodobne, żeby apostoł Paweł pisząc do kościoła w Rzymie i wysyłając liczne listy z Rzymu, gdzie długo przebywał, ani razu nie wspomniał o Piotrze, gdyby ten był biskupem w Rzymie od około 20 lat, jak przyjmują niektórzy katoliccy apologeci. Wymowne są słowa apostoła Pawła napisane z Rzymu: "Tylko Łukasz jest ze mną" (2Tym.4:11).
Ireneusz, biskup Lyonu (178-200), który spisał imiona pierwszych dwunastu biskupów Rzymu podaje, że pierwszym był Linus, a nie Piotr. Także Euzebiusz z Cezarei, historyk wczesnochrześcijańskiego kościoła nie wspomina, aby apostoł Piotr kiedykolwiek sprawował funkcję biskupa Rzymu. Katolicki historyk Thomas Bokenkotter napisał:
"Jak doszło do tego, że biskup Rzymu zaczął być traktowany jako następca Piotra w przewodzeniu nad światowym kościołem? Nie ma żadnego wiarygodnego historycznego dowodu na to, żeby biskup Rzymu w ogóle rościł sobie takie prawo, przynajmniej do połowy trzeciego wieku... Wydaje się, że w czasie synodu w Nicei (325 roku n.e.) doktryna o supremacji papieskiej nie była jeszcze znana kościołowi chrześcijańskiemu."(5)
W średniowieczu o wyborze papieża nierzadko decydowała intryga, podstęp, zbrodnia, przekupstwo, świeckie armie, a nawet rzymski motłoch. Sześciu papieży zawdzięczało tiarę duetowi nierządnic Teodorze i Marozji, które kierowały polityką Rzymu w X wieku. Teodora była kochanką trzech duchownych, którzy za jej sprawą awansowali na papieży - Anastazego III (911-13), Lando (913-14) oraz Jana X (914-28), zaś jej córka Marozja - kochanka papieża Sergiusza III (904-11) - wprowadziła na tron papieski Leona VI (928), Stefana VII (928-31) oraz swego syna z nielegalnego związku z papieżem Sergiuszem III - Jana XI (931-5). Papieżem został także w wieku 16 lat (!) jej wnuk Jan XII (955-64), który z pałacu laterańskiego uczynił harem, a zginął w łóżku zamężnej kobiety, zabity przez jej męża.(6) Papieżami zostało jeszcze dwóch prawnuków Marozji: Benedykt VIII (1012-24) oraz Jan XIX (1024-32), a także jej siostrzeniec Jan XIII (965-72).(7)
Jakąkolwiek myśl o sukcesji poddaje także w wątpliwość fakt, że czasem dwie, a nawet trzy osoby naraz piastowały urząd papieża, ekskomunikując się nawajem. Na przykład papież Benedykt IX (1032-44), który wstąpił na tron w wieku 15 lat (!) został wygnany z Rzymu przez lud ze względu na rozbój i gwałty, jakich się dopuszczał. W jego miejsce lud wybrał papieżem Sylwestra II (1045). Kiedy jednak Benedyktowi IX udało się przy pomocy wojska powrócić do Rzymu, sprzedał za 2000 denarów tiarę swojemu ojcu chrzestnemu, który stał się papieżem Grzegorzem VI (1045-46). Benedykt nie raczył jednak zrezygnować z papieskich roszczeń, toteż było trzech papieży. Zgorszony tym cesarz niemiecki Henryk III zwołał synod do Sutri, który obwołał na papieża Klemensa II (1046-47). Benedykt IX nie pogodził się z tą decyzją, uważając go za antypapieża i po śmierci Klemensa II udało mu się jeszcze raz zasiąść na tronie papieskim. Był więc papieżem trzykrotnie w swoim życiu.
Także więc z punktu widzenia ciągłości historycznej, nie sposób mówić o sukcesji apostolskiej, gdyż takich przypadków było w dziejach papiestwa więcej. W rezultacie nawet kościół rzymski, mimo bogatych archiwów, nie potrafi zweryfikować kompletnej listy papieży. Encyklopedia Katolicka podaje: "Musimy otwarcie przyznać, że uprzedzenia i niedostatek źródeł uniemożliwiają w pewnych przypadkach rozpoznanie czy kandydaci byli papieżami czy antypapieżami."

Na koniec tych rozważań o papiestwie chciałbym stwierdzić jedną rzecz – jest to sąd obiektywny, nie sądzę człowieka, lecz sądzę na podstawie słowa Bożego system, mam do tego całkowite prawo, Słowo Boże jest sędzią w tym przypadku. Rozważaliśmy wszystkie te kwestie po kolei, rozważaliśmy począwszy od kwestii – Piotr opoka czy kamień, potem poprzez kwestię kluczy i kwestię związywania i rozwiązywania, potem prześledziliśmy szereg fragmentów Pisma w które stwierdzają o tym ze nigdzie ani w jednym momencie nie ma mowy o tym że Piotr ma jakikolwiek prymat czy że jest papieżem, czy że coś ustala jako papież, że zachowuje się jak papież, każe całować swoje ręce, pierścienie, nogi, padać do swoich stóp, nosi tiarę, nosi specjalne jakieś tytuły, absolutnie nic z tych rzeczy nie ma a więc absolutnie nie możemy wyciągać instytucji papiestwa typowo świeckiej, typowo formalistycznej instytucji z Biblii. Nie ma w tym podstaw, to jest naciąganie, wiadomo o tym że aby jakąś doktryny uwiarygodnić trzeba powołać się na Boże objawienie, to jest bardzo częsty i sprytny zabieg. Więc po prostu my stwierdzamy i mówimy „nie” takim zabiegom, to jest naciąganie, oczywiście można ze słowa Bożego robić wszystko, różne grupy ludzi różne rzeczy robią za pomocą słowa, akurat w tym przypadku katolicyzm wziął 1 fragment na podstawie którego zbudował całą doktrynę o papiestwie, papiestwie można powiedzieć że raczej podbudował pewną doktrynę która się zaczęła wyodrębniać na przestrzeni wieków dlatego tylko że biskupi Rzymscy mieli swoje ambitne plany i dążenia jako mieszkańcy stolicy cesarstwa, tylko dlatego. Natomiast ja chcę tutaj stwierdzić jedną rzecz, że papież jest uzurpatorem, każdy papież jest uzurpatorem, gdyż uzurpuje sobie prawa których nie otrzymał. Twierdzę więc że instytucja papiestwa jest ludzkim wymysłem, Bóg się do niej nie przyznaje gdyż jej nie powołał. Udowodniłem to na podstawie Słowa Bożego. W tym miejscu należałoby wspomnieć o takich rzeczach jak kształtowanie się prymatów w historii, o pewnych powszechnie znanych i ukazanych w historii faktach dotyczących niemoralnego życia papieży, o zjawisku anty-papieży, o mylności doktrynalnej papieży itd. itd. o tych wszystkich rzeczach które dyskwalifikują tą instytucję jako Boże ustanowienie.

Nieomylność papieska

Na koniec chciałbym zacytować to co powiedział Marcin Luter w parlamencie w dniu 18 kwietnia 1521 roku. Ja pod tymi słowami podpisuje się całkowicie, powiedział następujące słowa:
„Ponieważ nie wierzę papieżom ani soborom, gdyż jest to faktem że się często mylili, sami sobie zaprzeczali i uwikłali się, wtedy ja jeśli nie będę przezwyciężony przez świadectwa Pisma Świętego i jasne dowody, jestem przezwyciężony przytoczonymi przeze mnie świadectwami Pisma i uwięziony w Słowie Bożym, odwołać nie mogę i nie chcę, gdyż działać sprzecznie z sumieniem nie jest bezpiecznie i pożytecznie, Boże pomóż mi – amen!”
Zgodnie z uchwałami soboru watykańskiego I i II nikt nie może poddać w wątpliwość urzędu nauczycielskiego kościoła rzymskiego. Tylko jego hierarchia może interpretować Biblię, zaś parafianie muszą tę interpretację przyjąć jako pochodzącą od Boga, okazując papieżowi ślepe posłuszeństwo, gdy przemawia on w sprawach wiary i moralności.
Pius IX na soborze w 1870 roku wymusił groźbą i szantażem dogmat o nieomylności papieskiej. Kardynał katolicki J. H. Newman napisał wtedy o papiestwie: "Doczekaliśmy się szczytu tyranii".(1)
Ten sam papież, Pius IX w encyklice Quanta Cura zawarł Indeks Błędów, stwierdzając że "doktryny czy brednie w obronie swobód sumienia to absurd i najzaraźliwszy błąd, straszliwa plaga, której należy się wystrzegać jak ognia."(2)
Znamienne, że Jan Paweł II polecił niedawno beatyfikować tego papieża.
Katechizmy wydane przed 1870 rokiem mówiły, że papież jest bez względu na okoliczności tak omylny, jak każdy człowiek.(3) Ilustruje to odpowiedź biskupa Purcella na sugestię protestantów, iż kościół rzymski de facto uznaje papieża nieomylnym. Napisał on w 1837 roku:"Żaden inteligentny katolik nie wierzy w nieomylność papieża. Także ja i wszyscy bracia w Chrystusie których znam, nie wierzą w to. Katolik wierzy, że papież jest podatny na błąd, jak wszyscy ludzie. Człowiek jest człowiekiem, nie ma zaś nieomylnego człowieka, czy to w sprawach doktrynalnych czy moralnych."(4)Zdanie to biskup Purcell musiał zmienić w 1870 roku, kiedy papież Pius IX presją i intrygą wymusił ten nowy i bezprecedensowy dogmat na uczestnikach I soboru watykańskiego. Michael Walsh napisał:"Autorytet papieski w jego obecnej formie, wraz z doktryną o nieomylności papieskiej nie ma potwierdzenia, nawet w teorii, ani u wczesnych papieży, ani wśród chrześcijan przez pierwszych 500 lat chrześcijaństwa."

Błędy papieży wykluczają nieomylność

Roszczenia do jakiejkolwiek papieskiej nieomylności rozbijają się o liczne błędy popełnione przez papieży, którzy zaprzeczali sobie nawzajem, a nawet stawali po stronie herezji.
Marcelin (296-304) popełnił bałwochwalstwo składając ofiarę w świątyni rzymskiej bogini Westy. Papież Liberiusz (352-66) przyjął arianizm odrzucając boskość Chrystusa,
papież Zosimus (417-18) stanął po stronie Pelagiusza,
papież Honoriusz I (625-38) okazał przychylność monotelitom, za co został pośmiertnie ekskomunikowany,
Wigiliusz (537-55) wziął stronę monofizytów.
Grzegorz I (590-604) nazwał antychrystem tego, kto przywłaszczyłby sobie tytuł biskupa powszechnego, co uczynił papież Bonifacy III (607-608).
Eugeniusz IV (1431-39) zgodził się na przywrócenie Wieczerzy Pańskiej pod postacią wina w Czechach, podczas gdy Pius II (1458) zgromił ten zwyczaj.
Papież Hadrian II (867-72) uznawał śluby cywilne, zaś Pius VII (1800-23) potępił je.
Sykstus V (1585-90) pochwalił drukowanie i czytanie Pisma Świętego, podczas gdy Pius VII zganił tych, którzy je czytają.
Klemens XIV (1767-74) zniósł zakon jezuitów, zaś Pius VII przywrócił go.
Niektórzy z papieży sami zaprzeczali temu, żeby biskupi Rzymu byli nieomylni Eugeniusz IV (1412-31) potępił Joannę D'Arc skazując ją na spalenie jako czarownicę, zaś Pius X (1903-14) beatyfikował ją, a Benedykt XV (1914-22) kanonizował jako świętą.
Urban VIII (1623-44) zagroził torturami i śmiercią Galileuszowi, jeśli nie odwoła heliocentryzmu, zaś w 1992 roku Watykan przyznał, że ziemia jednak kręci się wokół słońca.
Pius XII (1876-1958) stwierdził, że ludzie wywodzą się od wspólnego przodka Adama, zaś Jan Paweł II poparł teorię ewolucji, według której człowiek biologicznie wywodzi się z niższych form życia.
. Jan XXII napisał w bulli Qui Quorundam w 1324 roku, że doktryna o nieomylności papieskiej jest "dziełem diabła", zaś papież Hadrian VI napisał: "Nie ma wątpliwości, co do tego, że papież może błądzić w sprawach wiary. Czyni to, kiedy naucza herezji za pośrednictwem osądu lub dekretu. Faktycznie, wielu papieży było heretykami."
To, że papieże byli heretykami, nawet w świetle teologii katolickiej, podważa doktrynę o sukcesji apostolskiej, gdyż zgodnie z rzymskokatolickim prawem kanonicznym herezja wymaga ekskomuniki, zaś ekskomunikowany nie może być członkiem kościoła, a tym bardziej jego głową! Mimo to, ostatni sobór kościoła rzymskiego (Vaticanum II) zatwierdził dogmat o nieomylności papieża, nakazując parafianom przyjąć go bez powątpiewania.
Sam apostoł Piotr zaparł się Pana Jezusa trzykrotnie, dowodząc że w sprawach wiary i moralności był omylnym człowiekiem. Piotr, nawet gdyby był pierwszym biskupem Rzymu (na co nic nie wskazuje, jak zobaczymy w kolejnym rozdziale) nie mógł przekazać swoim sukcesorom tego, czego sam nie posiadał - nieomylności. Nieomylny jest tylko Bóg. Dlatego żaden z proroków, patriarchów czy apostołów nie uzurpował sobie tego, co papiestwo.
Apostoł Paweł napisał, że każde nauczanie w sprawach duchowych, nawet jego własne, musi podlegać ewaluacji w oparciu o Biblię (Gal.1:8). Apostoł Jan zalecił szczególną ostrożność wobec każdego, kto twierdzi, iż przemawia w imieniu Boga: "Umiłowani, nie każdemu duchowi wierzcie, lecz badajcie duchy, czy są z Boga, gdyż wielu fałszywych proroków wyszło na ten świat" (1J.4:1).
Miarą prawdy dla wczesnego kościoła było Pismo Święte. Poglądy apostołów musiały być z nią zgodne, jeśli miały być wiążące dla chrześcijan. Dlatego też, kiedy Piotr wygłosił swoją opinię podczas soboru jerozolimskiego, prowadzący zgromadzenie Jakub przyjął ją dopiero, gdy ostała się w konfrontacji ze Słowem Bożym (Dz.15:15). Berejczycy otrzymali pochwałę nie dlatego, że bezkrytycznie przyjęli słowa Pawła, lecz dlatego, że "przyjęli oni Słowo z całą gotowością i codziennie badali Pisma, czy tak się rzeczy mają" (Dz.17:10).

Podsumowanie/konkluzja

Protestanccy autorzy jednoznacznie stwierdzają, że uznanie prymatu papieża nad całym Kościołem byłoby sprzeciwieniem się nauce biblijnej. Inaczej rozumieją słowa wypowiedziane przez Jezusa do Piotra, na które powołują się teologowie katoliccy wskazując zasadność istnienia urzędu papieskiego: Ty jesteś Piotr i na tej opoce zbuduję Kościół (…), i dam ci klucze Królestwa Niebios (Mt 16: 18-19), Utwierdzaj braci swoich (Łk 22: 32), Paś owieczki moje (J 21:17). Zaprzeczają jakoby słowa te oznaczały nadanie Piotrowi szczególnej władzy w Kościele jako pierwszemu papieżowi. Tym samym bezpodstawnym staje się istnienie prymatu papieskiego i sukcesji apostolskiej.
Protestanci w swoich opracowaniach zaprzeczają, że biskup rzymski posiadał nadrzędny autorytet w Kościele w pierwszych wiekach. Wskazują na fakt, że prymat papieski pojawił się dopiero w IV wieku, jako roszczenie do uznania jego nadrzędnej pozycji nad pozostałymi biskupami. Nie występował on w Kościele pierwszych wieków, gdzie obowiązywała pentarchia, czyli równość pięciu patriarchów w rozstrzyganiu sporów: biskupów Rzymu, Konstantynopola, Antiochii, Aleksandrii i Jerozolimy. Kształtowanie się prymatu papieskiego było więc wielowiekowym procesem, który ewoluował w zależności od panujących warunków politycznych. Uzyskanie władzy politycznej przez biskupa Rzymu pozwoliło mu całkowicie podporządkować Kościół w niemal całej chrześcijańskiej Europie.
Zdaniem protestantów papiestwo jest dziełem imperium rzymskiego, a stojący na jego czele papież władcą na wzór cesarza. Instytucjonalizm, który przeniknął z państwa rzymskiego do Kościoła spowodował hierarchizację władzy skupionej w rękach jednego człowieka. Tym samym pozbawił należnego autorytetu Pisma Świętego, przekazując go papieżowi, który jest nieomylny w sprawach wiary i moralności. Czytanie Biblii w Kościele katolickim było niegdyś zabronione, ponieważ mogło rodzić zwątpienie. Dzisiaj chociaż można ją czytać, to należy ją rozumieć tak, jak wykłada nieomylny autorytet. Zcentralizowanie władzy wokół instytucji kościelnej spowodowało zgubne skutki dla wiernych. Człowiek, który pozbawiony bezpośredniego kontaktu ze źródłem duchowym chrystianizmu, jakim była, jest i pozostanie wyłącznie Biblia - zdany jest całkowicie na łup samowoli kapłańskiej. Staje się albo fanatykiem, albo bezmyślnym wykonawcą praktyk, albo zupełnie obojętny duchowo”. Protestanci uważają, że istnienie nadrzędnego autorytetu ponad Słowem Bożym, wypacza istotę Kościoła chrześcijańskiego, który zamiast prowadzić człowieka do zbawienia czyni je swoją własnością i rozporządza nim.
Hierarchiczny model zarządzania obowiązujący w Kościele katolickim nie znajduje uzasadnienia w Biblii. Protestanci wskazują na odmienne zasady, którymi ma się kierować Kościół. Analizując postawę Jezusa i jego nauczanie dowodzą, iż duchowi przywódcy nie powinni wykorzystywać pozycji do sprawowania władzy i zwierzchnictwa nad innymi, ale mają usługiwać swoim braciom. Biblijny model Kościoła zakłada równość wszystkich wierzących, niezależnie od tego, czy są duchownymi czy świeckimi. Zasada ta jest w istocie daleka dla katolicyzmu, gdzie posiadane uprawnienia są zależne od zajmowanego miejsca w hierarchii kościelnej. Oczywiście największe przywileje posiada papież. Jego wyjątkową pozycję nadaje mu dogmat o pełnej władzy jurysdykcyjnej. Władza prawodawcza polega na możliwości dokonywania zmian w prawie kanonicznym i w składzie Magisterium, wydającym stanowiska w zakresie wiary i obyczajów. Natomiast władza sądownicza pozwala na rozstrzyganie wszystkich sporów w Kościele, w tym dotyczących sakramentów i węzła małżeńskiego. Umożliwia nakładanie kar kościelnych, łącznie z ekskomuniką.
Nieomylność w sprawach wiary i moralności pozwala papieżowi jednoosobowo pełnić w Kościele urząd najwyższego pasterza i nauczyciela. Protestanci podkreślają brak biblijnych podstaw do uznania nieomylnym jakiegokolwiek człowieka. Przytaczają fakty z historii świadczące o popełnianych w Kościołach błędach doktrynalnych i etycznych. Najczęściej wymieniany przykład niebiblijnego dogmatu dotyczy wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny ogłoszony ex cathedra w 1950 r. Nie można również nazwać moralną, postawę Piusa XII, który w czasie drugiej wojny światowej zachował milczenie wobec zbrodni hitlerowskich.
Wyjątkowość pozycji papieża podkreślana jest w tytułach zarezerwowanych tylko dla niego. Obecnie są to: Biskup Rzymu, Wikariusz Jezusa Chrystusa, Następca Księcia Apostołów, Najwyższy Kapłan Kościoła Powszechnego, Prymas Italii, Arcybiskup i Metropolita Prowincji Rzymskiej, Głowa Państwa Watykan, Sługa Boży sług Bożych. Protestanci widzą w tym przypisywanie człowiekowi nadludzkiej niemal godności, podobnie jak używanie zwrotu „Ojcze Święty”. Jest to przykładem obcej protestantyzmowi idei paternalizmu w stosunkach wewnątrzkościelnych. Niedopuszczalnym jest również oddawanie papieżowi nabożnej czci, co można zauważyć w trakcie wszystkich jego wizyt. Towarzyszy im atmosfera wzniosłości i nadzwyczajności. Mają miejsca podniosłe ceremonie wyniesienia przez papieża szczególnie zasłużonych na ołtarze, rytuały dokonywanej przez niego koronacji wizerunków świętych. Najważniejsze osoby w państwie spotykają się z biskupem Rzymu, by oddać należną cześć, klękając przed nim i całując jego dłoń. Przepych - obcych duchowi Nowego Testamentu i wyciągniętych z prymitywnych religii - szat liturgicznych, ołtarzy, świętych obrazów, figur lichtarzy, kadzielnic, tronów, baldachimów itd. przyćmiewa już i tak nieliczne biblijne wątki papieskiego nauczania. Niewątpliwie wynoszenie godności papieskiej i wystawność, jaka temu towarzyszy nie ma nic wspólnego z nowotestamentowym duchem prostoty i skromności i stanowi kontrast dla postawy Jezusa, który „nie ma gdzie by głowę skłonił”.
Protestanci zauważają pewne próby zmiany ukształtowanego przez wieki wizerunku instytucji papiestwa, na przykład przez zniesienie zwyczaju całowania stóp papieża za pontyfikatu Jana XXIII, odmowę przyjęcia koronacji przez Jana Pawła I, Jana Pawła II i Benedykta XVI, czy nawet usunięcie tiary z herbu papieskiego i umieszczenie w nim mitry- symbolu władzy duchowej. Jednak nadal można zauważyć, że szczególna celebra towarzysząca wizytom zwierzchnika Kościoła Rzymskokatolickiego jest narzędziem oddziaływania na świadomość wiernych. Przekazuje im się, że mają do czynienia z kimś wyjątkowym, nadzwyczajnym, cudownym, godnym przyjmowania wyrazów czci. Jakże odmienną od postawy dzisiejszego papieża reprezentował sam apostoł Piotr, broniąc się przed taką formą wyrażania mu szacunku przez Korneliusza, jaka dzisiaj jest obowiązująca w stosunku do biskupa Rzymu Przez wieki ukształtowała się forma realizacji papieskiego prymatu, czyniąc z następcy skromnego apostoła Piotra niemal czwartą osobę Trójcy Świętej. Niemniej, protestanci podkreślają, że chociaż nie do przyjęcia jest oddawanie przesadnego hołdu papieżowi, to obowiązuje nas okazywanie szacunku, należnego człowiekowi sprawującemu wysoką władzę w hierarchii społecznej. Niedopuszczalna ich zdaniem jest postawa lekceważenia i ignorowania.
Chociaż protestanci uważają, że istnienie autorytetu na miarę urzędu papieskiego jest zbędne i stanowi przeszkodę w zjednoczeniu Kościoła, to jednak nierzadko pozytywnie oceniają pontyfikat Jana Pawła II. Przede wszystkim doceniają jego wierność historycznym prawdom chrześcijaństwa, np. nauce o trójjedynym Bogu, o bóstwie i człowieczeństwie Chrystusa, o przebłagalnej ofierze Jezusa, o Jego zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. Dostrzegają w nim wielkiego humanistę otwartego na problemy współczesnego świata, człowieka o wielkiej charyzmie i zdolnościach przywódczych. Uznają jego autorytet moralny. Doceniają jego zaangażowanie w dzieło budowania jedności w świecie chrześcijańskim. Pamiętają o podjętych przez niego inicjatywach w kierunku budowania światowego pokoju. Uważają, że jest wybitną osobowością przełomu tysiącleci.
Opinia różnych protestanckich konfesji na temat prymatu biskupa Rzymu w zasadzie nie różni się. Wyjątek stanowią nieliczne luterańskie Kościoły, które gotowe są uznać zwierzchność papieża postrzegając jego urząd jako posługę na rzecz jedności Kościoła. Skłonni są uznać potrzebę istnienia widocznego znaku jedności chrześcijan w postaci biskupa Rzymu, jednak podkreślają konieczność biblijnej weryfikacji sposobu sprawowania przez niego urzędu. Pozostałe wyznania protestanckie pozostają wierne przekonaniu, że jedność w Chrystusie polega na jedności w wierze i codziennym stylu życia, a sprawy jedności organizacyjnej powinny mieć znaczenie drugorzędne, zgodnie z protestancką ideą „jedności w różnorodności”.

Część 12
Czyściec i odpusty



Zajmiemy się teraz przez krótki czas nauką o czyśćcu, jest to kolejny dogmat kościoła katolickiego, ewenement w skali kościołów chrześcijańskich, nigdzie w żadnym innym kościele tych rzeczy się nie głosi, natomiast Kościół Katolicki głosi czyściec, jest to wynalazek tylko i wyłącznie tego kościoła.

Czyściec i odpusty

Papież Grzegorz I w 593 roku jako pierwszy wspomniał o miejscu, gdzie dusze zmarłych cierpią, dopóki nie spłacą długu lub nie wykupią ich stamtąd ofiary żywych. Koncept ten wywołał wówczas wiele kontrowersji, ale w średniowieczu okazał się tak lukratywny dla kościoła (płatne odpusty i msze za zmarłych), że w 1439 roku uchwałą soboru florenckiego stał się dogmatem.
Wielu teologów rzymskokatolickich szczerze przyznaje, że idea czyśćca nie pochodzi z Biblii. Autorzy Słownika Katolickiego napisali: "Musimy nawiązywać do ogólnych pryncypiów Pisma Świętego, raczej niż do tekstów, które cytuje się na dowód istnienia czyśćca. Powątpiewamy bowiem, żeby zawierały one wyraźną i bezpośrednią wzmiankę o nim." (1) Kardynał Nicholas Wiseman w swym wykładzie doktryn katolickich także otwarcie przyznaje, że w Biblii czytelnik "nie znajdzie ani słowa o czyśćcu." (2)
W Piśmie Świętym czytamy: "Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd" (Hbr.9:27). Zgodnie ze Słowem Bożym ludzie otrzymują nagrodę lub karę przy zmartwychwstaniu, nie zaś zaraz po śmierci. Zwróćmy uwagę na dwie wypowiedzi Pana Jezusa: "Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swymi i wtedy odda każdemu według jego postępowania" (Mt.16:27); "Oto przyjdę wkrótce, a zapłata moja jest ze mną, by oddać każdemu według jego uczynku." (Ap.22:12).
Czyściec jest pochodną greckiego dualizmu, który wprowadził do chrześcijaństwa całą plejadę niebiblijnych poglądów, które zniekształciły obraz Boga i przesłoniły służbę Chrystusa. Wspierają go niektóre apokryfy - księgi włączone do katolickiego kanonu Starego Testamentu podczas soboru trydenckiego w XVI wieku, aby uzasadnić niebiblijne doktryny kwestionowane przez Reformację, takie jak czyściec, odpusty i modlitwy za zmarłych.
Zgodnie z Encyklopedią Katolicką czyściec "to przejściowy stan, w którym zeszłe ze świata dusze mogą pokutować za nie wybaczone grzechy, dopóki nie dostąpią ostatecznej nagrody... Karze czyśćcowej mogą ulżyć ofiary składane przez żywych wierzących, takie jak: msze święte, modlitwy, datki, i inne akty pobożności i dewocji." (3)
Czy doktryna ta głosząc, że niebo można nabyć cierpieniem, kwestionuje doskonałość ofiary Chrystusa? Tak, gdyż ofiara Chrystusa jest całkowicie wystarczająca, aby zbawić każdego pokutującego grzesznika (Tyt.2:11; 1J.1:9; 2:1-2). Dogmat o czyśćcu implikuje, że sama ofiara Chrystusa może być do tego niewystarczająca.
Sobór watykański II podtrzymał ten dogmat, gwoli jego długiej tradycji:"Od najwcześniejszych czasów w Kościele dobre uczynki oferowano Bogu za zbawienie grzeszników". (4) Biblia natomiast nazywa zbawienie z uczynków "tajemnicą bezbożności", której przeciwstawia "tajemnicę pobożności", a więc Dobrą Nowinę o zbawieniu dzięki ofierze Chrystusa (1Tym.3:16; Ef.2:8-9).

Ojciec Pio

Jedną z osób, które propagowały dogmat o czyśćcu, wspierając go sprawozdaniami o swoich częstych rozmowach z duszami zmarłych i swoimi cierpieniami za dusze czyśćcowe był popularny w katolickich kręgach Padre Pio. Twierdził, że więcej duchów zmarłych odwiedziło jego klasztorną celę, niż żywych ludzi. Duchy dziękowały mu, że zapłacił za ich grzechy swoim cierpieniem, w wyniku czego zostały uwolnione z czyśćca i wpuszczone do nieba. Dave Hunt napisał o tym:
"Pragnienie Ojca Pio, aby cierpieć za grzeszników to chwalebny sentyment, ale i zniewaga dla Chrystusa, który wyraźnie stwierdził, że całkowicie spłacił dług, dzięki czemu stał się naszym jedynymZbawicielem. Ojciec Pio twierdził, że przez 30 lat doświadczał cierpienia za dusze w czyśćcu za pośrednictwem swoich stygmatów - krwawienia z dłoni - które mają być rzekomym znakiem jego współudziału w cierpieniach Chrystusa.
Tryumfalny okrzyk Chrystusa "Wykonało się!" zapowiedział, że zapłata, jakiej domagała się sprawiedliwość została w pełni uiszczona. Jego cierpienie dobiegło końca. Teraz Jezus przebywa w niebie. Po zmartwychwstaniu posiada przemienione ciało, które już więcej nie krwawi! Twierdzenie Rzymu, że krwawienie i cierpienie Jezusa kontynuują inni, dopomagając w spłaceniu długu, który Chrystus już spłacił w stu procentach jest herezją.
Świadome odrzucenie wyraźnych nauk biblijnych sprawiło, że Ojciec Pio uległ demonicznemu zwiedzeniu. Głęboko poświęcony Marii z Fatimy, która go rzekomo uzdrowiła z choroby w 1959 roku, stwierdził, że miliony zmarłych dusz wzięło udział w celebrowanych przez niego mszach "zatrzymując się w jego klasztornej celi, aby podziękować mu za pomoc w ich drodze do Raju". Nie były one jedynie tworem jego wyobraźni. Pio twierdził, że widział te duchy na własne oczy. Niepojęte, że człowiek ten mógł być święcie przekonany, że służy Bogu, jednocześnie utrzymując kontakt z demonami." (5)
Idea czyśćca odgrywała ważną rolę w pogańskich religiach. Oferowała fałszywą nadzieję na zbawienie w oparciu o cierpienia zmarłych i ofiary składane w ich intencji przez żywych. Między innymi dlatego Bóg zakazał Izraelitom udziału w praktykach, które wymagały składania ofiar zmarłym czy za zmarłych (Pwt.26:14). Nikt nie może nabyć zbawienia za nas. O naszym losie decydują decyzje za życia. Po śmierci nikt z żywych nie zmieni już naszego przeznaczenia.
Prawdziwy cel odpustów
Jak to możliwe, że mimo tak oczywistych pogańskich korzeni wiary w czyściec i odpusty (zbawienie przy udziale ludzkich uczynków) wciąż stanowią one filary nauczania kościoła katolickiego? Jednym z powodów są datki zbierane za "dusze w czyśćcu cierpiące", które stanowią duży procent dochodów kościoła.
Na tej wierze bazował papież Bonifacy VIII, który ogłosił rok 1300 jubileuszowym. Wszyscy, którzy odbyli pielgrzymkę do Rzymu dostępowali odpustu. Przybyło tam wówczas ponoć 2 miliony pielgrzymów! (6) Tak skutecznie napełniło to papieski skarbiec, że odtąd zamiast co 100 lat, ogłaszano taki odpust co lat 50, a potem nawet co 25 lat. Jan Paweł II, który pod wieloma względami naśladuje tego średniowiecznego papieża, ogłosił podobny odpust w 2000 roku, który bardzo spopularyzował pielgrzymki, szczególnie wśród Polaków.
W 1514 roku papież Leon X potrzebował środków na wykończenie bazyliki św. Piotra w Rzymie. Wydał więc dekret o zbieraniu odpustów za dusze cierpiące w czyśćcu, zezwalając też na wydawanie żywym dyspensy za grzechy. Za każdy grzech można było otrzymać odpust, według ustalonej przez papiestwo taryfy.
Misję sprzedaży odpustów na terenie Niemiec powierzono dominikaninowi z Lipska, imieniem Jan Tecel, który właśnie odsiadywał dożywocie za korupcję i niemoralność. Wyciągnął go z niego pilnie poszukujący obrotnego handlarza arcybiskup moguncki Albrecht, któremu papież Leon X przyobiecał połowę zysków ze sprzedaży odpustów w Saksonii. Tecel stał się jego głównym kolektorem.
Wóz dominikanina krążąc po saksońskiej ziemi dostarczał wszystkim dysponującym odpowiednią gotówką - złudnej nadziei. Przyjmowano go z wielką pompą, jak wysłannika nieba. Duchowni i magistrat, rzemieślnicy i wieśniacy, mężczyźni i kobiety, starzy i młodzi pokornie wychodzili mu naprzeciw, i ze świecami, przy biciu dzwonów wprowadzali do świątyni.
Tecel stawiał przed ołtarzem czerwony krzyż, a pod nim szkatułę na pieniądze. Zachęcał ludzi do kupowania odpustów. Twierdził, że cierpienia czyśćcowe ich zmarłych bliskich ulegną skróceniu z każdym talarem, który trafi do szkatuły. Biedni odchodzili z niczym, bogaci płacili ogromne sumy za odpust nie tylko przeszłych grzechów, ale i przyszłych, po czym ruszali do karczmy, aby hulać i swawolić bez obawy o swój los.
To, co wołał Tecel, graniczy z bluźnierstwem, niemniej są to jego własne słowa:
- Kupujcie, kupujcie odpusty! Z każdą monetą co zadźwięczy, jedna mniej dusza w czyśćcu jęczy! Kto kupi mój odpust i złoży hołd temu oto krzyżowi, świętszemu jeszcze niż krzyż, na którym skonał Chrystus, będzie zbawiony, choćby nawet zgwałcił Matkę Boską! Kupujcie odpusty św. Piotra, kupujcie odpusty!

Marcin Luter-95 tez

Bezecny ów proceder wywołał zgorszenie wielu duchownych, ale tylko jeden ośmielił się otwarcie sprzeciwić. Wymagało to śmiałości, gdyż oznaczało afront wobec papieża Leona, przed którym drżeli i możnowładcy.
Tym duchownym był zakonnik i doktor teologii wykładający na katolickim uniwersytecie w Niemczech. Nazywał się Marcin Luter.
Każdą wolną od pracy chwilę Luter spędzał studiując na stojąco przybitą do klasztornej ściany Biblię. Stąd wiedział, że Pismo Święte uczy o zbawieniu, które jest bezpłatnym darem, dostępnym dla każdego człowieka za sprawą ofiary Chrystusa.
Swój sprzeciw wobec kupczenia zbawieniem wyraził, umieszczając 95 krótkich twierdzeń na drzwiach kościoła w Wittenberdze, gdzie był księdzem. Zawarł w nich biblijną naukę o zbawieniu z łaski przez wiarę i sprzeciw wobec papiestwa, które kupcząc odpustami uzurpowało sobie pozycję Boga, dyskredytując przy tym skuteczność ofiary Chrystusa.
Rzym w odpowiedzi kazał mu odwołać te nauki i zdać się na łaskę papieża. Luter odpowiedział, aby wpierw zdementowano jego poglądy w oparciu o Pismo Święte. Zamiast tego ekskomunikowano go. Przed stosem uchroniła reformatora interwencja elektora saskiego Fryderyka Mądrego, który upozorował porwanie i ukrył Lutra w swoim pałacu.
95 tez powielono w setkach egzemplarzy w całej Europie, co dało początek XVI-wiecznej Reformacji. Przywróciła ona chrześcijaństwu wiele zagubionych w średniowieczu prawd biblijnych, stawiając Biblię ponad tradycją i opiniami omylnych i często zaprzeczających sobie nawzajem soborów, pozbawiając papiestwo wpływu nad sporą częścią Europy.
Kościół rzymski uczy, że możemy ulżyć bliskim, którzy cierpią w ogniu czyśćcowym zakupując w ich intencji msze święte. Jeśliby jednak od tego uzależnione było zbawienie, to jakże niewielką szansę mieliby na nie ludzie ubodzy, a także ci, którzy nie pozostawili po sobie nikogo, w porównaniu z zamożnymi, których stać na opłacenie wielu mszy!
Marcin Luter obnażył prawdziwe motywy papiestwa, pytając: "Dlaczego, jeśli jest w mocy kościoła uwolnić niektóre dusze z czyśćca za pieniądze, papież nie uwolni wszystkich z miłosierdzia?"
Apostoł Piotr przestrzegł, że takie ludzkie tradycje, jak nauka o czyśćcu czy odpustach cechować będą odstępcze duchowieństwo: "I wśród was będą fałszywi nauczyciele, którzy wprowadzać będą zgubne nauki i zapierać się Pana, który ich odkupił... Z chciwości wykorzystywać was będą przez zmyślone opowieści; lecz wyrok potępienia na nich od dawna zapadł i zguba ich nie drzemie" (2P.2:1-3).
Pismo Święte uczy czegoś innego, wskazując że zbawienie jest za darmo dla wszystkich, którzy przyjmą ofiarę Chrystusa, żyjąc w zgodzie z Bożą wolą. Bóg powiedział przez proroka Izajasza: "Nuże, wszyscy, którzy macie pragnienie, pójdźcie do wód, a którzy nie macie pieniędzy, pójdźcie, kupujcie i jedzcie! Pójdźcie, kupujcie bez pieniędzy..." (Iz.55:1).

ODPUSTY

Najpierw Jan XXII (1316-34), a później papież Leon X (1513-21) wyznaczyli opłaty za odpust przeróżnych grzechów. Kradzież, cudzołóstwo, sodomia, kazirodztwo, nawet zbrodnia (!) miały swoją cenę. Nabywców nie brakowało, bo ci, którzy nabyli odpust w kościele nie byli ścigani nawet przez władze świeckie!
Nauka o odpustach, podobnie jak o czyśćcu, ma korzenie w pogaństwie, gdzie ból, ofiary i klepanie formułek modlitewnych zdobywało przychylność bogów. Kościół usankcjonował te praktyki. Odtąd pielgrzymki, biczowanie, pacierze, ofiara mszy świętej mogą rzekomo nabyć człowiekowi lub jego bliskim w czyśćcu.
Ludzie pragną w to wierzyć, gdyż w codziennym życiu także nic nie jest za darmo. Cudowne, ale prawdziwe: zbawienie jest darem Bożym. Dlatego Jezus powiedział uczniom, którzy mieli ją nieść światu: "Darmo wzięliście, darmo dawajcie" (Mt.10:8). Ciągnąć finansowe korzyści ze zbawienia, które Jezus nabył swoją krwią jest w oczach Bożych czymś obrzydliwym.
Papiestwo nigdy nie przyznało się do błędu w tej sprawie, ani nie zaprzestało posługiwania się odpustami. Niedawny sobór watykański II poświęcił kilkanaście stron odpustom, ogłaszając, że kościół rzymsko-katolicki "zaleca, aby wciąż posługiwano się odpustami... i potępia klątwą tych, którzy twierdzą, że odpusty są bezużyteczne, albo że Kościół nie ma mocy, by nimi obdarzać... w celu uzyskania zbawienia." (9) W 1994 roku ukazał się pierwszy od czasów Reformacji oficjalny katechizm kościoła rzymskiego. Także w nim znajdziemy aprobatę dla tej niebiblijnej praktyki: "Za sprawą odpustu wierny może otrzymać odpuszczenie czasowej kary spowodowanej grzechem dla siebie, czy dla dusz znajdujących się w Czyśćcu." (10)
Nauka o odpustach okrada miliony katolików z pewności zbawienia, jaką niesie przyjęcie Dobrej Nowiny i życie w społeczności z Jezusem (1J.5:11-12). W najważniejszej sprawie na ziemi - swego zbawienia - zdani są na kościół, zamiast na Chrystusa, choć Pan Jezus zapłacił już pełną cenę za ich zbawienie. Słowo Boże mówi, że Jezus "zbawił nas nie dla uczynków sprawiedliwości, które spełniliśmy, lecz dla miłosierdzia swego" (Tyt.3:5).
Idea odpustów i czyśćca kłóci się ze Słowem Bożym, które zapewnia, że przyjmując Boga jako Pana nie musimy obawiać się o swój los, gdyż "krew Jezusa Chrystusa, Syna Jego, oczyszcza nas odwszelkiego grzechu" (1J.1:7). Podczas, gdy Biblia uczy, że krew Jezusa "oczyszcza nas od wszelkiego grzechu", idea czyśćca kwestionuje skuteczność ofiary Chrystusa, co zdradza pochodzenie tego pogańskiego konceptu. Tony Coffey zauważył słusznie:
"Czyściec nie przyczynia się w żaden sposób do uczczenia tego, co Chrystus osiągnął przez swą śmierć. Przeciwnie, sugeruje, że Jego śmierć nie przyniosła pełnego zadośćuczynienia za nasze grzechy, dlatego nasze cierpienie w czyśćcu musi uzupełnić Jego cierpienie i śmierć. Doktryna ta zaprzecza jasnej nauce Pisma Świętego i pomija zbawczą moc krzyża Chrystusowego. Apostoł Paweł powiedział, że Jezus "może zbawić na zawsze tych, którzy przez niego przystępują do Boga, bo żyje zawsze, aby się wstawiać za nimi" (Hbr.7:25). Skoro zaś Jezus "może zbawić na zawsze" każdego wierzącego, nie ma więc już potrzeby ani miejsca na czyściec."
Zacytujmy z książki księdza Marcina Ziółkowskiego pt. „Eschatologia” wydanej w Sandomierzu w 1958 roku definicję czyśćca: „Czyściec jest stanem miejsca w którym dusze sprawiedliwych przez cierpienia wypłacają się Boskie sprawiedliwości za grzechy powszechne i kary doczesne nie odpokutowane w życiu doczesnym na ziemi”.
Do czyśćca dostają się więc dusze tych którzy umierają w grzechach powszednich lub mają jeszcze do odpokutowania kary doczesne albo też posiadają złe skłonności. Więc jeżeli można tu trochę pożartować i powiedzieć że ludzi świętych na świecie jest niewiele to można wnioskować że czyściec jest bardzo zapełniony, nie świeci pustkami z pewnością:)
Kościół naucza że czyściec jest miejscem oczyszczenia dusz, musimy się zapytać w jaki sposób te dusze odpokutowują swoje kary, w jaki sposób się oczyszczają od zmazy grzechu? Jest to dosyć istotne i ciekawe, wg księdza Ziółkowskiego kara w czyśćcu polega na karze opóźnienia oglądania Boga oraz karze zmysłów, kara opóźnienia oglądania Boga nie sprawia duszom w czyśćcu tak wielkiego bólu jakiego doznają dusze potępione w piekle z powodu pozbawienia oglądania Boga, dlatego że są pewne że skończą się ich cierpienia i zostaną dopuszczone do oglądania Boga.
Gorzej ma się sprawa z karą zmysłów, dlatego że jest to właściwie ogień który jest podobny do ognia piekielnego z tym że ma ograniczony czas trwania, ale jest naprawdę makabryczna. Oprócz kary opóźnienia oglądania Boga dusze czyśćcowe ponoszą nadto karę zmysłów, Kościół Rzymski uznaje w piekle istnienie rzeczywistego ognia, który jest narzędziem kary zmysłów. Kary czyśćcowe są niewątpliwe ciężkie i dotkliwe, niektórzy ojcowie kościoła mówią że kary czyśćcowe przewyższają swoją intensywnością wszelkie cierpienia jakie nawiedzają człowieka w życiu śmiertelnym. O czyśćcu głosili co niektórzy ojcowie kościoła, oczywiście nie wszyscy, na przykład Grzegorz z Nyssy mówił następująco rzecz: „Zmazy które w chwili śmierci są na duszy muszą ogniem czyśćcowym być zgładzone”; święty Grzegorz mówił: „Jak złoto oczyszczone być musi w ogniu zanim zajaśnieje właściwym sobie blaskiem, tak i dusza musi oczyścić się doskonale w czyśćcu zanim zajaśnieje blaskiem glorii niebiańskiej, w życiu przyszłym przechodzimy powtórnie chrzest przez ogień, a chrzest to długi i uciążliwy, niszczący w człowieku jak trawę wszelką naleciałość ziemską.”
Augustyn powiedział: „Męki czyśćca są większe niż najstraszniejsze męki męczenników”; natomiast Cyryl Aleksandryjski powiedział: „Najmniejsze kary w czyśćcu są większe od największych cierpień ziemi, wszystkie męki jakie świat może wymyślić są balsamem w porównaniu do najmniejszej kary czyśćca”.
Więc jest to niesamowite kaźń aż do tego czasu aż do tego czasu gdy dusze się w pełni oczyszczą i staną się zdolne wejść do nieba, ten czasu pobytu w czyśćcu wg kościoła może trwać długo to zależy od tego ile skaz moralnych obciążających duszę ma człowiek. Pewien teolog Ester Mucerelli napisał następującą rzecz: „Jak długo przebywają dusze w czyśćcu? Jak długo będziesz tam cierpiał? Dajemy za 1 grzech powszedni 1 dzień pobytu w czyśćcu i zakładamy że w ciągu dnia popełnia się 30 takich grzechów, wówczas za każdy dzień życia czeka Cię 30 dni pobytu w czyśćcu, za każdy rok 30 lat, a 50 lat to 1500 lat pobytu, w wieku 60 lat 1800 lat pobytu, dodaj do grzechów powszednich kilka grzechów śmiertelnych rozgrzeszonych co prawda lecz nie odpokutowanych to ile stuleci Cię czeka w czyśćcu?”
Oczywiście teologowie katoliccy zdają sobie sprawę że pojęcie czyśćca w Biblii nie występuje, więc w jakiś sposób należało to udowodnić tak jak to jest w praktyce tego kościoła jak się zapoznaliśmy już przez ten cały cykl naszych wykładów – to co nie istnieje to można naciągnąć, nie ma problemu z tym, twórcza tradycja ma moc uczynić wszystko co tylko się chce. Jednym z fragmentów na podstawie którego został udowodniony czyściec to jest 1 Kor. 3:12-15
„A czy ktoś na tym fundamencie wznosi budowę ze złota, srebra, drogich kamieni, z drzewa, siana, słomy,
To wyjdzie na jaw w jego dziele; dzień sądny bowiem to pokaże, gdyż w ogniu się objawi, a jakie jest dzieło każdego, wypróbuje ogień.
Jeśli czyjeś dzieło, zbudowane na tym fundamencie, się ostoi, ten zapłatę odbierze; Jeśli czyjeś dzieło spłonie, ten szkodę poniesie, lecz on sam zbawiony będzie, tak jednak, jak przez ogień”.
Tutaj katoliccy teologowie twierdzą następująco – być zbawionym jakby przez ogień czyli przejść przez czyściec zanim się dostanie do nieba i praktycznie nie ma takiego człowieka który by tam się nie znalazł, każdy praktycznie musi tam pójść, jeżeli umarł i nie zdążył odpokutować swoich win, to tam pokuta właśnie czeka na niego i musi to uczynić właśnie w tamtym miejscu jeżeli nie zdążył tutaj.
Ten fragment odnosi się do ludzi wierzących, odnosi się do ludzi którzy już budują na fundamencie, odnosi się do chrześcijan, to jest niezaprzeczalne. Biblia nam naświetla pewne tematy w różnych miejscach i z różnych miejsc możemy się dowiedzieć o tym że człowiek zbawiony nie może być potępiony, jest usprawiedliwiony z łaski za darmo. Biblia o tym mówi na przykład w Rzym. 8:1
„Przeto teraz nie ma żadnego potępienia dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie”.
Sam Jezus w Ewangelii Jana 5:24 powiedział że – „Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam, kto słucha słowa mego i wierzy temu, który mnie posłał, ma żywot wieczny i nie stanie przed sądem, lecz przeszedł z śmierci do żywota.”
Apostoł Jan mówi „to wam mówię abyście wiedzieli że Ci którzy wierzą w Syna Bożego mają życie wieczne” to jest czas teraźniejszy. Dlaczego ja mogę być pewny życia wiecznego? Dlatego że trwam w przymierzu z Bogiem, przez wiarę, On jest wieczny, ja jestem w Nim, jestem w przymierzu z Nim, jestem wszczepiony jako latorośl w krzew winny którym On jest, On mnie nie odetnie na pewno, dopóki ja się sam nie odetnę przez swoją niewiarę, przez swoje odejście, ale ja nie mam zamiaru tego zrobić, dopóki trwam w Nim to trwam w przymierzu z Nim, jestem pewny swojego zbawienia, moje grzechy przeszłe są przebaczone raz na zawsze, teraźniejsze też są przebaczone i przyszłe są przebaczone. Tak więc nie muszę się bać śmierci. Po śmierci jako chrześcijanin stanę przed moim Bogiem i pójdę na sąd, Biblia o tym mówi w 2 Koryntian w 5 rozdziale o sądzie Chrystusowym dla wierzących ludzi i tam my będziemy sądzeni z naszych uczynków dokonanych już w życiu wiary, to nie będzie sąd na potępienie i na zbawienie, dlatego że nie ma potępienia dla tych którzy są w Chrystusie Jezusie! Ten fragment z 1 Koryntian mówi o wypróbowaniu dzieł ludzi którzy budują na fundamencie, czyli o wypróbowaniu życia ludzi, dzieł ludzi dokonanych w wierze to odnosi się generalnie do służby, dlatego że tutaj jest mowa w kontekście o służbie apostołów. Tutaj mówi o sobie Paweł że on zasadził, że Apollos podlewał, wzrost dawał Bóg, że Paweł jest niczym, że Apollos jest niczym, więc kontekst tyczy się służby chrześcijańskiej. Chrześcijanin jest zbawiony, natomiast jego dzieło będzie osądzone, jeżeli to było byle jakie dzieło, to będzie i tak zbawiony jednak jego dzieło spłonie i szkodę poniesie. Biblia mówi że szkodę poniesie, nie odbierze nagrody po prostu. Dlatego że oprócz zbawienia wiecznego są jeszcze nagrody, są różnego rodzaju nagrody które są w niebie oprócz zbawienia wiecznego. Więc tej nagrody nie otrzyma, nagrody za służbę, ale zbawiony i tak będzie, bo już nie ma potępienia dla nas! Więc zbawiony będzie ale jego dzieło spłonie, więc on przejdzie przez ogień w którym jego dzieło spłonie. Natomiast on sam zbawiony będzie, tak jednak jak przez ogień. Skąd wiem że to nie potwierdza nauki o czyśćcu? Dlatego że tradycja mówi że ogień czyśćcowy oczyści duszę, natomiast we fragmencie z Biblii nie ma mowy o duszach, tylko mowa jest o dziele chrześcijanina. Dusza nasza jest czysta, to się tyczy chrześcijan, my wiemy że jesteśmy oczyszczeni, święci, nie ma z tym problemów. To się tyczy dzieła więc absolutnie to nie może tyczyć się dusz więc ten fragment w ogóle nie potwierdza czyśćca.
Generalnie dogmat ten o czyśćcu jest wzięty z 2 Księgi Machabejskiej 12:42-49
Księga ta opisuje w tym fragmencie historię Judy Machabeusza który po upadku powstania w którym zginęła duża część jego najbliższych daje pieniądze na świątynie w Jerozolimie za dusze tych zmarłych. Tam ten fragment mówi że „pięknie i szlachetnie uczynił dlatego że pomyślał o tym co przyniesie życie przyszłe” itd. itd. taka moralna historyjka:)
Ten fragment jest pewnym twierdzeniem do stworzenia podstaw nauki o czyśćcu, gdyż są pieniądze, jest modlitwa za zmarłych, są dusze zmarłych za które należy coś robić, wykupywać z tego miejsca w którym są, znajdują się więc można im pomóc, występuje idea pomocy ludziom zmarłym, idea modlitwy za zmarłych która w Biblii absolutnie nie ma odzwierciedlenia w księgach natchnionych. Dlatego ja mówię że to taka moralna historyjka, gdyż jestem świadomy że to jest księga apokryficzna, absolutnie nie natchniona przez Boga, obok jeszcze innych 6 ksiąg została dołączona do kanonu Biblii w 1543 roku na Soborze Trydenckim. Skąd wiem że to jest księga apokryficzna? Po pierwsze nie było tych ksiąg w Biblii Hebrajskiej, w Biblii oryginalnej, została ona dołączona do kanonu tylko przez Żydów Palestyńskich którzy pisali Septuaginte, to było około 250 rok przed Chrystusem, w tej Biblii te księgi rzeczywiście się znalazły. Żydzi po prostu wyciągnęli z kosza i dołączyli je do kanonu, natomiast Żydzi Jerozolimscy nigdy nie uznali tego i Biblia Hebrajska nigdy nie zawierała i nie będzie zawierać tych ksiąg.
Po drugie apostołowie ani Jezus Chrystus nigdy nie powoływali się na te księgi, natomiast na inne księgi starego Testamentu powoływali się, żadna nauk nie wynika z tych właśnie ksiąg. Po trzecie są w tych księgach liczne błędy rzeczowe oraz historyczne na przykład księga Judyty zaczyna się błędem rzeczowym, jest powiedziane że król Nabukadnesar rządził w Niniwie co jest błędem rzeczowym co absolutnie dyskwalifikuje tę księgę i inne tego typu księgi które zostały dołączone na soborze Trydenckim. Co mówi Biblia na temat czyśćca?
W Hebr. 9:27 „A jak postanowione jest ludziom raz umrzeć, a potem sąd”.
Nie ma drugiej możliwości, ani trzeciej możliwości, niebo albo piekło to jest jasne świadectwo Biblii. Biblia nigdzie nie wspomina o trzecim rodzaju drogi. Idea czyśćca jest podobna do idei reinkarnacji gdyż daje trzecią możliwość i wywołuje fałszywą nadzieję, daje poczucie myślenia tego typu co „jeżeli nie tutaj to może w czyśćcu”; to jest ugodzenie w istotę ewangelii, dlatego że istotą ewangelii jest to że zbawienie jest do przyjęcia tutaj i teraz. Biblia mówi w 2 Kor. 6:2
„W czasie łaski wysłuchałem cię, A w dniu zbawienia pomogłem ci; Oto teraz czas łaski, Oto teraz dzień zbawienia”.
Jezus nie mówi „Nie odkładajcie na później swojego zbawienia”; On mówi „Tutaj i teraz wierzcie dlatego że wiara jest tutaj i wiara jest teraz” więc jeżeli ktoś nie wierzy tutaj i teraz to w przyszłości nie ma drugiej czy trzeciej szansy. Biblia nigdzie nie mówi o czymś takim, jest to nauka zwodnicza z tego powodu że daje ludziom fałszywą nadzieję i zwodzi ludzi, okłamuje ich i mówi że jeszcze mają szansę, że jeszcze ktoś was wyciągnie za pomocą mszy lub modlitw, ale to jest bez sensu. Modlitwy za zmarłych nie występują w Biblii, jest to wpływ pogaństwa - modlitwy za zmarłych, kult zmarłych, wstawianie się za zmarłych. Biblia mówi w Obj. 22:14
„Błogosławieni, którzy piorą swoje szaty, aby mieli prawo do drzewa żywota i mogli wejść przez bramy do miasta”.
Teraz piorą, teraz jest czas aby prać te szaty, teraz jest czas aby przyjść pod Golgotę i obmyć swoje życie we krwi Baranka, nie ma drugiej możliwości, drugiej szansy. Bóg mówi w Izaj. 1:18 „Chodźcie więc, a będziemy się prawować - mówi Pan! Choć wasze grzechy będą czerwone jak szkarłat, jak śnieg zbieleją; choć będą czerwone jak purpura, staną się białe jak wełna”.
W katolicyzmie jest idea wykupywania zmarłych z czyśćca na przykład w okresie tak zwanych świąt zmarłych. Na 1 listopada daje się pieniądze, wypominki i sądzi się, że przez ofiary czy uczynki uzyska się dla nich odpusty zupełne. Zobaczmy co Biblia mówi na temat składania ofiar w Ps. 49:8-10
„Przecież brata żadnym sposobem nic wykupi człowiek Ani też nie da Bogu za niego okupu, Bo okup za duszę jest zbyt drogi I nie wystarczy nigdy, By mógł żyć dalej na zawsze I nie oglądał grobu”.
Więc świadectwo Biblii jest dosyć proste, nie ma się co więcej rozwodzić na ten temat, jest to nauka zwodnicza, idea która wywołuje fałszywą ufność i odwodzi od decyzji przyjęcia Pana Jezusa Chrystusa w tym życiu. Diabeł wiedział że jeżeli sfałszuje ewangelię w ten sposób to miliony pójdzie na zatracenie. Jezus mówi że „jeśli się kto nie narodzi na nowo w tym życiu, nie może ujrzeć Królestwa Bożego i nigdy go nie ujrzy”.
Stwierdzam na koniec że dogmat o czyśćcu jest kolejnym wymysłem wszech-twórczej tradycji, należy go odrzucić, gdyż Biblia nigdzie o tym nie mówi. Jest to wynalazek późniejszego średniowiecza, chociaż pewne idee były wcześniej, tak jak każde idee, one się rodziły w czasie.
Na tym skończymy nasz cykl wydarzeń, żegnam Cię serdecznie, mam nadzieję że poprzez te wykłady Bóg mówił do Ciebie. Wierzę i pozostawiam Cię z tym słowem wierząc że Duch Święty wprowadzi Cię we wszelką prawdę oraz poprowadzi do słusznej decyzji. Na pewno jesteś świadomy że nie wyczerpaliśmy tego tematu więc jeżeli będziesz miał jakiekolwiek pytania napisz na moje imię i nazwisko na adres naszego zboru – centrum Biblijnego:)
Jestem w stanie i jestem chętny aby odpowiedzieć na Twoje pytanie, pomóc, doradzić, niech Cię Bóg błogosławi! Dziękuje za uwagę, dziękuje że byłeś razem ze mną poprzez te wykłady i razem mogliśmy w tej formie studiować Boże Słowo które na pewno przynosi wolność i na pewno stanie się... i na pewno stało się już błogosławieństwem dla Ciebie!

Niech Cię Bóg błogosławi!!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz